Borowski na manifestacji „Solidarności”: nie wolno wierzyć Tuskowi w żadne słowo
Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że chcą nas pozbawić suwerenności Oni chcą, żebyśmy wyrzekli się swojej tradycji, atakują księży i krzyży - mówił Adam Borowski, legendarny opozycjonista w PRL oraz szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej.
„Chcą, żebyśmy wyrzekli się tradycji”. Mocne słowa Borowskiego na demonstracji
Dziesiątki tysięcy osób z całej Polski, głównie członków i sympatyków „Solidarności”, przyjechały do Warszawy na wielką manifestację organizowaną przez NSZZ „Solidarność” pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków”. Protest rozpoczął się w południe na Placu Zamkowym.
Wśród osób, które przemawiali do tysięcy demonstrujących znalazł się m.in. legendarny opozycjonista w PRL oraz szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej, Adam Borowski.
Borowski mówił o kłamstwach rządzących dotyczących umowy UE z Mercosurem i paktu migracyjnego.
Nie wolno wierzyć Tuskowi w żadne słowo.
- zaznaczył szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej.
Adam Borowski mówił również o tym, że działające naprzeciwko Kancelarii Premiera "Miasteczko Gniewu", będzie kamieniem, który ruszy lawinę, która zakończy rządy Donalda Tuska".
Będziemy tam do zwycięstwa, będziemy tam w tym miasteczku do końca Tuska
- podkreślił szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej.
Czytaj również: Przed siedzibą Tuska ruszyło "Miasteczko Gniewu". Protestujący mówią: dość tego
Możemy z tą pójść możemy stąd pójść razem by wesprzeć to miasteczko gniewu. Pójdźmy stąd razem by wesprzeć to miasteczko gniewu Szczęść wam Boże, niech żyje Polska
- mówił Adam Borowski.
Źródło: Republika.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Bąkiewicz podczas manifestacji "Solidarności": my niewolnikami nie chcemy być, chcemy być zwycięzcami
„To kiepski serial”. Bogucki w Senacie ostro ws. ustawy o kryptowalutach
Prawie połowa polskich „millenialsów” i „zetek” żyje od pierwszego do pierwszego