Pellet zastąpił węgiel, miało być tanio i ekologicznie. Jest dramat
Jeszcze jesienią tona pelletu kosztowała około 1.400 zł, obecnie ceny przekraczają nawet 2.500 zł. Kluczowym problemem jest brak surowca. „Są miejsca, gdzie opał ten jest wydzielany” – alarmują media. W wielu punktach sprzedaży tworzą się już listy oczekujących.
-Cena trociny wzrosła z około 30 zł do nawet 110 zł za metr, a dostępność jest bardzo ograniczona. Stolarniom brakuje suchej trociny, co bezpośrednio przekłada się na produkcję pelletu
– czytamy jedno z wyjaśnień problemu.
Mebli produkuje się mniej, są też ograniczenia w wycince, które wprowadziło Ministerstwo Klimatu. Zakłady drzewne mają mniej surowca, a to odbija się na całym rynku – także na niedostępności pelletu. Swoje dołożyła mroźniejsza niż zwykle zima, która wymiotła ze składów zapasy
– szuka wyjaśnienia fakt.pl.
Również Dziennik Zachodni zrobił analizę rynku. Wynika z niej, że styczeń i początek lutego przyniosły korektę cenową. Według danych platformy cenapelletu.pl, średnia cena pelletu wzrosła w styczniu o około 22 zł na tonie w porównaniu do grudnia ubiegłego roku, osiągając pułap 1639 zł/t.
Rozrzut cenowy jest jednak ogromny i zależy od jakości paliwa, regionu oraz miejsca zakupu. Najtańszy pellet klasy A1: oferty zaczynają się już od około 1.250 zł za tonę (zazwyczaj przy zakupie luzem lub u lokalnych producentów). Najdroższe oferty: sięgają nawet 2050 zł za tonę u renomowanych dystrybutorów oferujących transport w cenie
– informuje gazeta.
UOKiK nie stwierdził na razie żadnej zmowy cenowej, ale zapowiedział dalsze monitorowanie sytuacji.
Źródło: Republika, fakt.pl, dziennikzachodni.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X