Wiceprezydent Lublina z Koalicji Obywatelskiej zatrzymana przez CBA
CBA zatrzymało wiceprezydent Lublina, Beatę Stepaniuk Kuśmierzak w związku z podejrzeniami popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień oraz ustawiania przetargów. To ważna i znana postać byłej Platformy Obywatelskiej.
Chodzi o śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy udzielaniu zamówień publicznych. Wśród zatrzymanych są m.in. zastępca prezydenta miasta Beata Stepaniuk-Kuśmierzak (wyraziła zgodę na publikację nazwiska), dyrektor i kierownik jednego z wydziałów Urzędu Miasta oraz przedsiębiorcy z branży eventowej.
Funkcjonariusze CBA przeprowadzili przeszukania w kilkunastu miejscach. Zabezpieczono dokumentację związaną z postępowaniami przetargowymi, a także nośniki danych i urządzenia elektroniczne.
Według ustaleń śledczych podejrzani mieli ustalać tryb i wartość zamówienia oraz kierować zapytania ofertowe do wybranych wcześniej firm, co miało skutkować wyborem z góry określonego wykonawcy.
Korupcyjny skandal w lubelskim ratuszu
Śledztwo prowadzone przez lubelski wydział Prokuratury Krajowej ujawnia szokujący obraz działań w Urzędzie Miasta Lublin. Agenci CBA wkroczyli jednocześnie do kilku miast 14 stycznia br., zabezpieczając obszerną dokumentację i sprzęt elektroniczny na potrzeby dochodzenia. Wśród zatrzymanych znaleźli się nie tylko wiceprezydent Lublina ds. kultury, sportu i partycypacji Beata Stepaniuk-Kuśmierzak, ale także dyrektor i kierownik jednego z wydziałów lubelskiego magistratu oraz czterech przedsiębiorców z branży eventowej. Prokurator przekazał, że zarzuty dotyczą okresu od 22 kwietnia do 12 lipca 2024 roku, gdy przygotowywano i realizowano przetarg na organizację miejskiej strefy kibica na Euro 2024.
Jak ustalił portal Jawny Lublin, z ustaleń śledczych wynika, że w Ratuszu dochodziło do klasycznego „ustawiania” zamówień publicznych. Proceder polegał na tym, że urzędnicy jeszcze przed ogłoszeniem zamówienia ustalali tryb oraz wartość zlecenia, a zapytania ofertowe kierowano do wcześniej wybranych firm, co gwarantowało wybór z góry upatrzonego wykonawcy. Innymi słowy – konkurencja była tylko pozorowana, a wszystko ustawiono pod konkretny podmiot. Jak podaje CBA, wiceprezydent Lublina miała w zamian przyjąć korzyść majątkową w formie biletów VIP. Taki „prezent” sugeruje, że osoby decyzyjne nie działały altruistycznie: w tle jest sprzedajność urzędnicza, czyli przyjmowanie prywatnych profitów za załatwienie sprawy. Z kolei aresztowani przedsiębiorcy mieli brać udział w zmowie przetargowej, udając wzajemną konkurencję i wywierając bezprawny nacisk na urzędników, oferując im lub obiecując łapówki.
Wiceprezydent Stepaniuk-Kuśmierzak – 37-letnia działaczka Koalicji Obywatelskiej, od 2019 r. zastępczyni prezydenta Krzysztofa Żuka – usłyszała zarzuty nadużycia uprawnień, przyjęcia korzyści majątkowej (tzw. sprzedajność urzędnicza) oraz zakłócenia przetargu. Takie same zarzuty postawiono jeszcze dwóm innym urzędnikom miejskim. Natomiast zatrzymani biznesmeni odpowiedzą za przekupstwo i zmowę przetargową przy zamówieniach publicznych. Stawiane czyny są poważne – za sam czyn z art. 231 §2 kodeksu karnego (nadużycie władzy dla korzyści) grozi nawet do 10 lat więzienia. Prokuratura zastosowała już środki zapobiegawcze: wobec sześciu podejrzanych poręczenia majątkowe i dozór policji (połączony z zakazem kontaktowania się między sobą), a dwójkę urzędników – w tym Stepaniuk-Kuśmierzak – zawiesiła w obowiązkach służbowych. Jednemu z biznesmenów dodatkowo zakazano opuszczania kraju. Śledczy podkreślają, że to dopiero początek sprawy – postępowanie ma charakter rozwojowy, nie wyklucza kolejnych zatrzymań i zarzutów.
Strefa Kibica Euro 2024 – impreza widmo i ustawiony kontrakt?
Cała afera koncentruje się wokół organizacji Strefy Kibica Euro 2024 nad Zalewem Zemborzyckim. To plenerowa strefa dla fanów piłki nożnej, którą Urząd Miasta urządził latem ubiegłego roku na terenie klubu Playa Marina. Miasto Lublin zleciło przygotowanie strefy podmiotom zewnętrznym za kwotę 50 tys. zł. Już wtedy pojawiały się pytania, czy wszystko odbywa się transparentnie i z sensem – dziś wiemy, że według prokuratury nie odbywało się. Śledczy twierdzą, że warunki zlecenia od początku były szyte pod konkretną firmę, a ewentualni inni oferenci mieli robić tylko sztuczny tłum. W efekcie wybrano wykonawcę wskazanego wcześniej nieformalnie przez urzędników.
Na domiar złego, wykonanie tego zadania okazało się festiwalem nieudolności. Choć wiceprezydent Stepaniuk-Kuśmierzak osobiście zachęcała mieszkańców do odwiedzania strefy kibica i obiecywała „niezapomniane, piłkarskie emocje” od 14 czerwca, to rzeczywistość zweryfikowała te zapowiedzi brutalnie. Na otwarcie strefy zapanowała cisza – dosłownie. Dziennikarze lokalnego portalu, którzy pofatygowali się na miejsce, zastali pustkę: drugiego dnia mistrzostw strefa była wciąż nieczynna, trwały ostatnie prace montażowe, a na terenie nie było niemal żadnego kibica. Zamiast wspólnego święta sportu nad zalewem – cisza i rozgardiasz. Ówczesna zastępczyni prezydenta ds. sportu (Stepaniuk-Kuśmierzak) i osoby odpowiedzialne za projekt skompromitowały się organizacyjnie, a teraz okazuje się, że mogli przy okazji nagiąć prawo dla własnych korzyści.
Według prokuratury, cała operacja ze strefą kibica była ustawiona tak, by wygrała firma powiązana z zatrzymanymi biznesmenami. Ci przedsiębiorcy mieli też oferować rozmaite „bonusy” urzędnikom. Właśnie do tych bonusów zalicza się przekazanie Stepaniuk-Kuśmierzak biletów VIP – nie ujawniono oficjalnie, na jakie wydarzenie były te wejściówki, ale nietrudno domyślić się, że mogły to być np. ekskluzywne bilety na mecze Euro lub inne imprezy sportowe, które zyskali organizatorzy strefy. Taki prezent z pewnością nie był bezinteresowny. W oczy rzuca się też skala finansowa sprawy – choć 50 tys. zł to relatywnie niewielka suma w budżecie miasta, wygląda na to, że nawet przy takiej kwocie niektórzy urzędnicy koalicji 13 grudnia nie odmówili sobie pokusy załatwienia kontraktu „po znajomości”. Czy chodziło o zysk dla kolegów, czy o osobiste profity (VIP-y), czy jedno i drugie – to ustali sąd, ale fakty zebrane przez CBA malują obraz smutnej „tradycji”, gdzie układy wygrywają z uczciwością.
Ratusz bagatelizuje, koalicja 13 grudnia idzie w zaparte
Reakcja władz Lublina na te rewelacje śledczych rodzi poważne wątpliwości. Zamiast skruchy czy przynajmniej powściągliwego komunikatu o oczekiwaniu na wyniki dochodzenia, z Ratusza poszedł przekaz brzmiący jak próba bagatelizowania problemu. Biuro prasowe prezydenta miasta w specjalnym oświadczeniu stwierdziło, że opisane przez CBA sytuacje „nie dotyczą postępowań przetargowych w rozumieniu prawa zamówień publicznych”, bo sprawa dotyczy zamówienia poniżej progów wymagających przetargu. Innymi słowy – w ocenie miasta trudno mówić o „ustawieniu przetargu”, skoro formalnie przetargu nie było. To dość karkołomna linia obrony. Owszem, wiele miejskich imprez czy mniejszych zleceń może być realizowanych poza rygorem ustawy o zamówieniach publicznych (z uwagi na niską wartość), ale czy to znaczy, że wolno przy ich przydzielaniu ustawiać konkurs pod znajomych? Prawo zamówień publicznych to nie jedyny wyznacznik uczciwości – istnieje jeszcze Kodeks karny i zdrowy rozsądek. Urząd Miasta zdaje się sugerować, że skoro ominęli przetarg, to nic się nie stało. Jednak zarzuty prokuratury wskazują jasno, że nawet przy zamówieniu zwolnionym z procedury przetargowej można złamać prawo, wpływając na decyzje i „ustawiając” wynik postępowania pod określoną firmę. Takie semantyczne wykręty ze strony Ratusza świadczą co najwyżej o panice albo próbie dezorientowania opinii publicznej.
Jeszcze bardziej wymowne są działania polityczne obozu prezydenta Żuka w obliczu skandalu. Koalicja 13 grudnia, która od lat rządzi Lublinem, natychmiast zwarła szeregi w obronie swojej koleżanki. Prezydent Krzysztof Żuk – polityk Platformy Obywatelskiej, stojący na czele miasta nieprzerwanie od 2010 roku – publicznie poświadczył o „całkowitym zaufaniu” do Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak i przekonywał o jej uczciwości. W specjalnym wpisie zapewniał, że zna ją z oddania pracy, że wierzy w triumf prawdy i że razem zrobią wszystko, by wyjaśnić sprawę. Takie deklaracje lojalności być może budują morale w jego obozie, lecz w szerszym odbiorze brzmią jak pochopne wyrokowanie o niewinności przed zakończeniem śledztwa. Trudno nie odnieść wrażenia, że prezydent – zamiast dopuścić myśl, iż mogło dojść do nadużyć – odruchowo chroni swoją zastępczynię i tym samym własną polityczną formację.
Co więcej, lokalny establishment kulturalny również stanął murem za podejrzaną urzędniczką. Dyrektorzy miejskich instytucji kultury w Lublinie (które, nota bene, podlegają właśnie wiceprezydent ds. kultury Stepaniuk-Kuśmierzak) opublikowali w mediach społecznościowych wspólne oświadczenie poparcia. „Szanowna Pani Prezydent, my, reprezentanci miejskich instytucji kultury, wspieramy Panią z pełnym zaufaniem” – zadeklarowali jednomyślnie. Pod tym kuriozalnym jak na okoliczności wpisem podpisali się m.in. szefowie Centrum Kultury, Warsztatów Kultury, a nawet osoby związane z przygotowaniami Lublina do Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Wymowa tej akcji jest jasna: środowisko beneficjentów miejskich dotacji i stanowisk okazuje lojalność swojej patronce. Jednak czy to normalne, by publiczne instytucje kultury zabierały głos w obronie polityka podejrzanego o korupcję? W internecie pojawiły się głosy krytyki wobec takiej mobilizacji. „Nie bardzo rozumiem, wsparcie w związku z czynnościami prowadzonymi przez CBA? Czy nie powinniście poczekać na ustalenia, skoro mogło dojść do nieprawidłowości?” – zapytał jeden z mieszkańców, komentując deklarację poparcia dla wiceprezydent. To trafne spostrzeżenie, że wyroki feruje sąd, nie dyrektorzy teatrów czy bibliotek. Nagła skoordynowana akcja poparcia wygląda raczej na element politycznego PR-u koalicji 13 grudnia, próbę pokazania, że „stoimy murem za swoim człowiekiem”, zanim jeszcze opinia publiczna zdąży oburzyć się skalą zarzutów.
Czy koalicja 13 grudnia utraci moralne prawo do rządzenia Lublinem?
Afera Stepaniuk-Kuśmierzak ma potencjał stać się punktem zwrotnym dla wizerunku rządów koalicji 13 grudnia w Lublinie. Ta szeroka uładanka Platformy Obywatelskiej, Lewicy, PSL i lokalnych działaczy (funkcjonująca formalnie jako komitet wyborczy Żuka z poparciem wszystkich tych sił) od lat przedstawia się jako obóz kompetentny i demokratyczny, przeciwstawiający się nadużyciom i błędom poprzedników. Prezydent Żuk, będący ważnym politykiem PO (wiceprzewodniczącym partii w regionie), zdołał zbudować w Lublinie monopartyjny układ władzy – w Radzie Miasta jego stronnicy mieli większość, a on sam wygrał kolejne wybory samorządowe z dużym mandatem zaufania. Ba, sama Stepaniuk-Kuśmierzak była nie tylko zastępczynią Żuka, ale też szefową jego sztabu wyborczego przed ostatnimi wyborami samorządowymi, twarzą kampanii obiecującej mieszkańcom dalszy „stabilny rozwój”. Teraz jednak na ten wizerunek kładzie się cieniem zarzut sprzedajności urzędniczej i ustawkowego rozdawania kontraktów. Lubelska Platforma Obywatelska i jej sojusznicy muszą teraz wytłumaczyć się ze swojego stylu rządzenia. Czy jest nim rzeczywiście transparentność i dobro publiczne, czy raczej nepotyzm, kolesiostwo i zamiatanie spraw pod dywan tak długo, jak nikt z zewnątrz nie patrzy?
Oczywiście, każdy podejrzany ma prawo do obrony i dopiero niezawisły sąd rozstrzygnie o winie lub niewinności Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak oraz pozostałych oskarżonych. Należy też pamiętać, że to dopiero początek dochodzenia – CBA zapowiada dalsze czynności i możliwe kolejne zatrzymania w tej sprawie. Niemniej jednak już teraz afera ta stanowi poważny test wiarygodności dla obozu prezydenta Żuka. Jeśli zarzuty się potwierdzą, będzie to oznaczało, że przez ostatnie lata w lubelskim magistracie dochodziło do patologii korupcyjnych pod czujnym okiem włodarzy miasta. A wtedy koalicja 13 grudnia może na długo utracić moralne prawo do miana lepszej, uczciwszej alternatywy. Na razie zamiast tego mamy pokaz arogancji władzy – obrona „swoich” za wszelką cenę i retoryczne sztuczki, by umniejszyć problem. Pytanie, czy mieszkańcy Lublina nadal obdarzać będą zaufaniem ekipę, która zamiast służyć obywatelom, najwyraźniej postawiła interes własny na pierwszym miejscu. A może przy urnach wyborczych powiedzą „dość” układom i arogancji? Czas pokaże, czy prawda – jak wierzy prezydent Żuk – rzeczywiście zwycięży, i co ta prawda oznaczać będzie dla rządów koalicji 13 grudnia w Lublinie.
Źródło: Republika, X, RMF24, Jawny Lublin, Tysol.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Po 10 Adrian Klarenbach
Wiadomości
Najnowsze
Ziemkiewicz ostro po sądowej ustawce w sprawie Romanowskiego. W internecie burza
Książę Andrzej uderza w księżną Kate: „jest cichą zabójczynią!„
W Rzymie przeprowadzono wielką akcję konfiskaty podrobionych artykułów!