Błaszczak: mamy prezydenta, który na szczęście inaczej patrzy na bezpieczeństwo niż Tusk
Gościem Republiki w sobotni wieczór był Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, były minister obrony narodowej. Polityk komentował sobotnie atrakcje, które można było obserwować podczas defilady wojskowej na Wisłostradzie. Ocenił także obecne kierownictwo resortu obrony.
Mariusz Błaszczak przyznał, że był uczestnikiem warszawskiej defilady i zaznaczył, że jest dumny z tego, że za czasów jego kierowania MON udało się zmienić oblicze polskiego wojska.
Wiem, że doceniają to żołnierze, bo rozmawiałem, także dzisiaj, ale także podczas wodowania okrętu, największego w historii okrętu operacyjnego, bojowego w historii polskiej marynarki wojennej. (…) Jesteśmy dumni z tego, że wojsko polskie jest uzbrojone w nowoczesną broń, że jest liczne – powiedział Mariusz Błaszczak i przypomniał, że za pierwszych rządów Donalda Tuska likwidowane były jednostki wojskowe.
Były szef MON zapewnił też widzów Republiki, że jak Prawo i Sprawiedliwość wróci do władzy, to proces wzmacniania polskiej armii będzie kontynuowany.
Gość Danuty Holeckiej nawiązał także do propagandowej akcji promowania programu der SAFE, którą urządzono podczas sobotniej defilady. Przypomniał, że prezydent Karol Nawrocki nie zgodził się na zaciągnięcie tej niekorzystnej pożyczki przez polski budżet.
No to wówczas zignorowano decyzję pana prezydenta. Mimo tego zaciągnięto pożyczkę. Zresztą dzisiaj było jakieś szaleństwo, mnóstwo banerów. To pokazuje podejście rządzących, takie, które sprowadza się do ulegania presji zewnętrznej. Pan prezydent Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu słusznie podkreślił, że bezpieczeństwo rząd Donalda Tuska zamknął w sejfie, a klucz do tego sejfu jest w rękach stolic europejskich, a powinien być w Polsce – przypomniał Błaszczak.
Były minister zaznaczył że der SAFE to instrument polityczny, ponieważ zakupy można dokonywać tylko w Europie, a nie na całym świecie.
Prowadząca rozmowę przyznała, że dzisiejsze banery promujące SAFE przyczepione na trasie defilady nie były związane z dzisiejszym świętem, a wielu Polaków nie poszło świętować wzięcia pożyczki, a święto polskich żołnierzy. Ta sytuacja mogła obrazić wielu Polaków, często przybyłych z odległych zakątków Polski.
106 lat temu toczyła się bitwa o naszą niepodległość. O to, żebyśmy my decydowali o naszej teraźniejszości i przyszłości, a nie żeby ktoś inny za nas decyzję podejmował. (…) Na szczęście mamy prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który inaczej na te sprawy patrzy, niż rząd Donalda Tuska. To jest dobra okazja, żeby jeszcze raz podziękować wszystkim tym, którzy w ubiegłym roku poparli dr. Karola Nawrockiego. To był dobry wybór. My też jesteśmy dumni, to kandydat Prawa i Sprawiedliwości. (…) Dziś mieliśmy kolejny dowód na to, że to był dobry wybór, bo pan prezydent stoi na straży polskiej niepodległości – mówił Mariusz Błaszczak.
Dodał, że prezydent powiedział, że nie przymiotniki obcobrzmiące kreują nasze bezpieczeństwo, tylko to, co na sztandarach wypisano, czyli „Bóg, Honor, Ojczyzna”.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X