Dzięki prezydentowi rząd musiał zmienić zapisy w ustawie. Cenzura zatrzymana!
Prezydenckie weto do wcześniejszej wersji przepisów dotyczących usług cyfrowych stało się jednym z głównych tematów komentarza rzecznika prezydenta dr. Rafała Leśkiewicza. W opublikowanym na platformie X wpisie przekonuje on, że odmowa podpisania ustawy przez Karola Nawrockiego doprowadziła do zmian w projekcie, które – w jego ocenie – mają lepiej zabezpieczać wolność słowa w internecie.
Sprawa dotyczy przepisów mających wdrażać w Polsce rozwiązania wynikające z unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną zakładał m.in. utworzenie krajowych mechanizmów reagowania na nielegalne treści w internecie. W pierwotnej wersji projektu przewidziano dodanie do ustawy nowego rozdziału 2a, regulującego wydawanie nakazów dotyczących treści publikowanych w sieci.
Według Leśkiewicza właśnie te rozwiązania budziły największe zastrzeżenia prezydenta. Rzecznik twierdzi, że wcześniejsza wersja ustawy dawała organom administracji możliwość wydawania decyzji prowadzących do blokowania określonych treści bez wcześniejszego rozstrzygnięcia sądu. W swoim wpisie określił ten mechanizm jako próbę stworzenia „cenzury tylnymi drzwiami”.
Triumf prezydenckiego weta!
Zablokowana rządowa cenzura, obroniona wolność słowa! – napisał rzecznik prezydenta.
Co przewidywał pierwotny projekt?
W projekcie przygotowanym przez rząd rzeczywiście znalazł się nowy rozdział 2a dotyczący „nakazów podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom”. Przewidywał on możliwość występowania o takie nakazy m.in. przez prokuratora, Policję, organy Krajowej Administracji Skarbowej, a także inne podmioty wskazane w ustawie. Celem było umożliwienie ograniczenia dostępu do określonych nielegalnych treści znajdujących się w usługach świadczonych przez dostawców usług pośrednich.
Kwestia ta wywoływała spory już na etapie prac nad ustawą. W debacie wskazywano zarówno na potrzebę skutecznego zwalczania nielegalnych treści w internecie, jak i na konieczność zagwarantowania odpowiednich zabezpieczeń dla wolności wypowiedzi. W stanowisku Konfederacji Lewiatan zwracano uwagę m.in. na konsekwencje proponowanych regulacji dla funkcjonowania transgranicznych usług cyfrowych w Unii Europejskiej.
Prezydenckie zastrzeżenia
W uzasadnieniu stanowiska dotyczącego wcześniejszej wersji ustawy wskazywano na obawy związane z szerokimi kompetencjami administracji w zakresie ingerowania w treści publikowane w internecie. Zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim tego, czy mechanizmy administracyjne zapewniałyby wystarczającą i szybką kontrolę sądową. W tym kontekście podnoszono również kwestię konstytucyjnej wolności słowa wynikającej z art. 54 Konstytucji RP.
Leśkiewicz w swoim najnowszym wpisie przedstawia tę historię jako przykład skuteczności prezydenckiego weta. Jak podkreśla, po odrzuceniu wcześniejszego rozwiązania przez prezydenta rządzący mieli zmienić przepisy.
Ustawa z 4 września 2026 r. o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw stanowi modelowy dowód na to, że odmowa podpisania ustawy przez Prezydenta RP skłania rządzących do pracy! - stwierdził rzecznik
Nowa wersja przepisów
Proces legislacyjny dotyczący obecnej ustawy zakończył się 4 września 2026 r. Tego dnia Sejm rozpatrzył stanowisko Senatu i przyjął jego poprawkę. Następnie ustawa została przekazana prezydentowi do podpisu.
Urząd Komunikacji Elektronicznej potwierdził, że przyjęta przez Sejm poprawka Senatu dotyczyła m.in. składu Krajowej Rady ds. Usług Cyfrowych. Do tego gremium mają wejść przedstawiciele prezydenta, Sejmu oraz Senatu. UKE wskazuje również, że ustawa ma wdrażać przepisy Aktu o usługach cyfrowych, a Prezes UKE ma pełnić funkcję koordynatora ds. usług cyfrowych.
Rzecznik prezydenta przekonuje natomiast, że zasadnicze znaczenie ma usunięcie z wcześniejszego projektu mechanizmów, które jego zdaniem mogły prowadzić do pozasądowego blokowania treści.
Zdecydowany sprzeciw Prezydenta zmusił rząd do usunięcia cenzorskiego Rozdziału 2a (administracyjnego blokowania treści przez urzędników bez wyroku sądu) oraz zlikwidowania państwowych dotacji z podatków dla ideologicznych „weryfikatorów treści” - czytamy we wpisie dr. Leśkiewicza.
Spór o granice ingerencji państwa w internet
Istotą całej sprawy jest więc znalezienie równowagi pomiędzy dwoma celami: egzekwowaniem prawa wobec nielegalnych treści publikowanych w internecie oraz ochroną swobody wypowiedzi.
Rządowy projekt zakładał stworzenie procedur pozwalających reagować na określone kategorie nielegalnych treści, co miało być elementem krajowego wdrożenia DSA. Jednocześnie prezydenckie zastrzeżenia koncentrowały się na tym, aby decyzje ingerujące w dostęp do treści podlegały odpowiednim gwarancjom sądowym.
Leśkiewicz przedstawia przyjętą ostatecznie wersję jako dowód, że prezydenckie weto doprowadziło do korekty wcześniejszych rozwiązań. W jego ocenie nowe przepisy mają jednocześnie wymuszać respektowanie polskiego prawa przez duże platformy technologiczne i ograniczać możliwość arbitralnego usuwania treści.
„Po usunięciu cenzorskich przepisów ustawa zmusza globalne korporacje technologiczne do przestrzegania polskiego prawa, skończenia z uznaniowym blokowaniem polskich użytkowników i poddania się jurysdykcji polskich sądów.”
Ostateczny kształt regulacji jest zatem efektem kilku etapów prac parlamentarnych oraz zmian wprowadzanych w toku procedury legislacyjnej. Sama teza o „triumfie prezydenckiego weta” jest natomiast oceną przedstawioną przez prezydenckiego rzecznika, a nie neutralnym opisem procesu legislacyjnego. Faktem pozostaje, że obecna ustawa różni się od wcześniejszej wersji projektu i że Sejm przyjął ją po rozpatrzeniu poprawek Senatu 4 września 2026 r.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X