Szwedzka lewica chciała obywatelstwa bez znajomości języka. Teraz mierzy się z zarzutami dotyczącymi wyborów
Sztokholm zawiadomił policję po doniesieniach o licznych nieprawidłowościach związanych z kampanią Partii Lewicy. W Husby ponad sto kobiet z Erytrei miało przyjść na głosowanie w towarzystwie dwóch duchownych, którzy instruowali je, na kogo oddać głos. Obsługa lokali opisywała również rozdawanie kart z już zaznaczonym kandydatem. Ugrupowanie współrządzące szwedzką stolicą odrzuca zarzuty i odpowiada oskarżeniami o rasizm.
Karty z gotowym wskazaniem na lewicę
Zawiadomienie złożone 24 września dotyczy informacji o nieprawidłowościach podczas głosowania przedterminowego w Järva. Eva Debels, kierująca miejskim biurem wyborczym, potwierdziła szwedzkim mediom, że podstawą były doniesienia Svenska Dagbladet. Policja ma ustalić, czy opisane zdarzenia miały miejsce i czy doszło do przestępstwa.
Opublikowano też relacje osób pracujących przy wyborach w Rinkeby, Tensta i Husby. W tym z doświadczonymi pracownikami obsługi głosowania, powołanymi przez miejską komisję wyborczą. Część opisanych wydarzeń znalazła się również w zgłoszeniach incydentów.
Jedna z historii dotyczy starszej kobiety, która potrzebowała kopii dokumentów. Według przytoczonej relacji pracownik miejskiego punktu obsługi mieszkańców miał uzależnić pomoc od wcześniejszego zagłosowania na Vänsterpartiet, czyli Partię Lewicy. Potwierdzenie takiego zdarzenia oznaczałoby, że zależność od urzędowej pomocy wykorzystano do zdobycia głosu.
W Husby ponad sto kobiet pochodzących z Erytrei miało przyjść na głosowanie z dwoma duchownymi, którzy instruowali je, jak zagłosować. Z relacji wynika, że wskazały tę samą partię i kandydata. W Tensta osoby rozdające wcześniej oznaczone karty lub udzielające wyborcom instrukcji miały być wypraszane z lokali.
Obywatelstwo bez znajomości języka?
W Rinkeby pracownicy lokali wyborczych opisywali osoby słabo znające szwedzki i nieorientujące się w procedurze głosowania, które przychodziły z poleceniem poparcia kandydata numer osiem. Pod tym numerem figurował Ilyas Hassan z Partii Lewicy. W relacjach pojawiały się również karty z wcześniej zaznaczonym wyborem oraz instrukcje sprawdzane przez głosujących w telefonach.
Przez lata szwedzkie przepisy pozwalały uzyskać obywatelstwo bez wykazania znajomości języka. Można było przejść procedurę naturalizacji pomimo bariery utrudniającej samodzielny kontakt z urzędami. Obywatelstwo jest zarazem jednym z warunków udziału w wyborach do Riksdagu. Głosować mogą w nich pełnoletni obywatele, którzy są lub byli zarejestrowani jako mieszkańcy Szwecji.
Vänsterpartiet sprzeciwiała się wprowadzeniu wymogu językowego. W złożonym 27 marca 2026 roku wniosku posłowie tej partii, z Tonym Haddou na czele, domagali się odrzucenia obowiązku wykazania znajomości szwedzkiego i wiedzy o szwedzkim społeczeństwie przy ubieganiu się o obywatelstwo. Argumentowali, że takie warunki mogą prowadzić do wykluczenia części kandydatów. Na swojej stronie partia nadal przekonuje, że wymogi językowe nie przyspieszają nauki języka ani integracji.
Parlament odrzucił ten postulat. Nowe przepisy weszły w życie 6 czerwca 2026 roku i wprowadziły wymóg znajomości języka oraz wiedzy o społeczeństwie, obejmujący co do zasady osoby od 16. do 66. roku życia. Spełnienie warunku językowego można wykazać między innymi odpowiednimi świadectwami szkolnymi. Partia Hassana próbowała zatem zatrzymać zmianę, która po raz pierwszy uzależniła naturalizację od potwierdzenia takich kompetencji.
Relacje z Rinkeby wskazują na ryzyko związane z zależnością wyborcy od osób udzielających mu pomocy. Kto nie rozumie instrukcji i nie potrafi samodzielnie porozumieć się z obsługą lokalu, może mieć trudność z rozpoznaniem, kiedy pomoc zmienia się w nacisk. Osoba tłumacząca procedurę może wykorzystać tę zależność do narzucenia konkretnego kandydata. W takich warunkach formalne prawo głosu może współistnieć z bardzo ograniczoną swobodą jego oddania.
Wymaganiu znajomości języka przy nadawaniu obywatelstwa powinien towarzyszyć dostęp do nauki pozwalającej ten warunek spełnić. Organizatorzy wyborów powinni natomiast zapewniać zrozumiałe instrukcje i bezstronną pomoc w lokalach. Wyborca potrzebujący wsparcia musi mieć możliwość uzyskania go bez uzależniania się od partyjnego agitatora. Lewica, która uzasadnia swój sprzeciw wobec wymogów językowych troską o wykluczonych, powinna równie stanowczo bronić ich przed politycznym wykorzystaniem.
Lewica odpowiada zarzutem rasizmu
Sekretarz partii Maria Forsberg odrzuciła zarzuty. W odpowiedzi przekazanej mediom zaatakowała publikację Wennblada, zarzucając jej oparcie na anonimowych źródłach i wykorzystywanie rasistowskich wyobrażeń. Uznała, że przedstawianie udziału mieszkańców w wyborach jako głosowania klanowego podważa demokrację. Jej odpowiedź kieruje spór na język używany przez dziennikarza, choć doniesienia obejmują konkretne sytuacje w lokalach i zachowanie osób towarzyszących wyborcom.
Dla rządzącej Sztokholmem lewicy sprawa jest szczególnie niewygodna. Vänsterpartiet współtworzy miejską większość z socjaldemokratami i Zielonymi. Partia, której kampania znalazła się w zawiadomieniu, współodpowiada zatem politycznie za miasto organizujące głosowanie. Jej koalicjanci powinni domagać się wyjaśnień od partnera, z którym dzielą władzę.
Christofer Fjellner, lider sztokholmskich Moderatów, zażądał pilnego zwołania zarządu miasta i niezależnej, zewnętrznej kontroli przebiegu wyborów. Postulowane sprawdzenie miałoby objąć również głosowania samorządowe. Taka kontrola pozwoliłaby prześledzić reakcje miejskiej administracji na zgłoszenia i ustalić, jakie działania faktycznie podjęto po interwencjach urzędników.
O podejrzeniu kupowania głosów w Borlänge na rzecz Mohameda Abdukardira Alego, który zdobył mandat dzięki 648 głosom imiennym, pisaliśmy w artykule Pieniądze za głosy na polityka z Somalii? W lutym obywatelstwo, we wrześniu mandat. Tam śledczy badają doniesienia o przekazywaniu wyborcom pieniędzy i wcześniej wypełnionych kart. Ali zaprzecza popełnieniu przestępstwa
Równolegle rośnie liczba odwołań od wyników wyborów. Sveriges Radio podało 24 września, że do Valprövningsnämnden, organu rozpatrującego takie sprawy, wpłynęło ich blisko 10 tysięcy. Poprzedni rekord wynosił 767 i pochodził z 2018 roku. Przedstawiciele tego organu wiążą część wzrostu z internetowymi kampaniami zachęcającymi do składania odwołań.
Osobno policja poinformowała w komunikacie z 24 września o 58 zawiadomieniach dotyczących bezprawnego oddziaływania na głosowanie, otrzymanych od początku roku. Większość wpłynęła w tygodniach poprzedzających wybory i bezpośrednio po nich. Wyraźny wzrost nastąpił po nagłośnieniu sprawy badanej w regionie policyjnym Bergslagen, obejmującym Borlänge.
Rozstrzygnięcia mogą mieć skutki dla obsady mandatów. Valprövningsnämnden może zarządzić ponowne wybory w niezbędnym zakresie, jeżeli stwierdzone nieprawidłowości mogły wpłynąć na wynik. Gdy wystarczy ponowne przeliczenie głosów albo inne mniej daleko idące działanie, może zastosować takie rozwiązanie.
Źródła: Portal Telewizji Republika, Portal Szwedzkie: „Expressen”, „Riks”, „SVT”, „TV4”, „Sveriges Radio”
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Jabłeczniki i naturalne soki z jabłek - „Prosto od rolnika”
TYLKO U NAS
Szwedzka lewica chciała obywatelstwa bez znajomości języka. Teraz mierzy się z zarzutami dotyczącymi wyborów
Prezydent Nawrocki w Bogutach-Piankach: czas na debatę o dostępie do broni