Niemiecka policja nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie pozwoliła i już
„Tuż przed godziną 16:00 około 15 osób w żółtych kamizelkach zebrało się w Parku Rzeźb przed Reichstagiem w Tiergarten. Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chcieli przemaszerować do polskiego kamienia pamięci. Jednak nasze siły operacyjne zabroniły im takiej procesji do miejsca pamięci” – napisała w oficjalnym komunikacie niemiecka policja.
W oficjalnym komunikacie szefostwo berlińskiej policji poinformowała, że „zaproponowano zorganizowanie stacjonarnego wiecu w Parku Rzeźb lub indywidualne przejście do miejsca pamięci”.
Gdy grupa mimo to wspólnie ruszyła w kierunku pomnika, niosąc krzyż i transparenty, funkcjonariusze zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ podczas tych działań doszło do stawiania oporu, policjanci użyli również środków przymusu bezpośredniego, wszystkie osoby zostały zwolnione na miejscu
– czytamy.
Policja w żaden sposób nie odniosła się do brutalnego, właściwie bandyckiego napadu, aktów przemocy i ciężkich obrażeń ofiar bezprecedensowego ataku funkcjonariuszy.
Na ten wpis zareagował Jerzy Kwaśniewski, szef instytutu Ordo Iuris, który napisał, że „zgromadzenia, w tym oddawanie czci ofiarom w miejscach pamięci przeznaczonych do tego (jak głaz pamięci w Berlinie) podlegają ochronie systemu praw człowieka jako zgromadzenia”.
Trybunał w Strasburgu wielokrotnie rozstrzygał o tym, że to nie Policja a obywatele wybierają miejsce zgromadzenia. Także spontanicznego
– zaznaczył polski prawnik.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X