Gospodarze zagrali przeciętnie, ale to wystarczyło
Piłkarze USA wygrali z Bośnią i Hercegowiną 2:0 (1:0) w meczu 1/16 finału mistrzostw świata, który odbył się w Santa Clarze pod San Francisco. W poniedziałek rywalem amerykańskiego zespołu w kolejnej rundzie będzie Belgia.
Kilka dni oczekiwania na spotkanie 1/16 finału pozwoliło do pełni sił wrócić Christianowi Pulisicowi i największa gwiazda amerykańskiej kadry ponownie znalazła się w podstawowej jedenastce.
Trener Bośniaków Sergej Barbarez, chcąc zneutralizować ofensywne atuty gospodarzy, zdecydował się na ustawienie z pięcioma obrońcami. Ekipa z Bałkanów miała świadomość, że Amerykanie lubią mocno zaatakować od pierwszego gwizdka sędziego, więc zaczęła schowana za podwójną gardą, ale to Ermedin Demirović pierwszy strzelił na bramkę.
W odpowiedzi niecelnie uderzył Folarin Balogun. W 18. minucie niebezpieczeństwo pod własną bramkę sprokurował Nikola Vasilj, który wypiąstkował piłkę wprost w głowę Antonee Robinsona, ale skończyło się na strachu.
W 31. minucie Balogun trafił co prawda do siatki, ale radość z gola była krótka, gdyż sędziowie nie uznali go z powodu pozycji spalonej napastnika AS Monaco.
Był to sygnał ostrzegawczy, z którego Bośniacy nie wyciągnęli wniosków. Zawodnicy trenera Mauricio Pochettino rozpędzali się z każdą minutą i jeszcze przed przerwą dopięli swego. Po kolejnym odbiorze piłki w środku pola i błędzie zdezorientowanego Tarika Muharemovicia Balogun płaskim strzałem nie dał szans Vasiljowi. To trzeci gol w mundialu 24-latka, który już bez przeszkód mógł zaprezentować „The Silencer”, czyli tzw. cieszynkę, z której słynie sławny koszykarz LeBron James.
Ten sam piłkarz jeszcze w doliczonym czasie pierwszej połowy w dość przypadkowej sytuacji trafił w poprzeczkę.
W drugiej połowie trener Bośniaków zdecydował się na ofensywne zmiany, a na boisku pojawił się m.in. Esmir Bajraktarević, który urodził się w USA i zdążył nawet zadebiutować w tej reprezentacji, ale ostatecznie zdecydował się grać dla ojczyzny rodziców.
W 63. minucie strzelec gola w walce o piłce raczej przypadkowo nadepnął korkami na staw skokowy rywala, którego noga bardzo niebezpiecznie się wygięła, ale nie doszło do urazu. Brazylijski sędzia po analizie VAR uznał jednak, że to był „poważny faul” i ukarał Amerykanina czerwoną kartką. Zapis wideo wyglądał groźnie, ale zagranie było podobne do ataku Lionela Messiego na łydkę Algierczyka Aissiego Mandiego, po której Szymon Marciniak nie wyciągnął nawet żółtej kartki.
Gra się wyrównała, Bośniacy szybko dwukrotnie zatrudnili Matta Freesego, jednak Amerykanie dość szybko się otrząsnęli.
W 79. minucie składna kontra zakończyła się celnym strzałem Pulisica, ale ze spalonego, natomiast trzy minuty później Malik Tillman idealnie przymierzył z rzutu wolnego i uderzeniem nad murem zdobył drugą bramkę dla USA.
W końcówce Amerykanie cofnęli się pod własne pole karne i skupili na obronie. Drużyna z Europy szukały szansy głównie w dośrodkowaniach, ale najbliżej celu byli w końcówce Kerim Alajbegović i dwukrotnie Ermin Mahmić po strzałach z dalszej odległości.
Amerykanie dołączyli do innych współgospodarzy turnieju - Kanadyjczyków i Meksykanów - i zameldowali się w 1/8 finału. Największym kłopotem przed spotkaniem z Belgią wydaje się jednak strata Baloguna, który na pewno opuści ten mecz.
USA - Bośnia i Hercegowina 2:0 (1:0).
Bramka: Folarin Balogun (45), Malik Tillman (82-wolny).
Żółta kartka: Bośnia i Hercegowina - Stjepan Radeljić. Czerwona kartka: USA - Folarin Balogun (64, faul).
Sędzia: Raphael Claus (Brazylia). Widzów: 68 827.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X