Miliony dla swoich, a Tusk mówi o „nieuniknionym ryzyku”
Gdy wokół pieniędzy dla powodzian wybuchła polityczna burza, Donald Tusk zapewniał, że ryzyko nadużyć było od początku wkalkulowane w system pomocy. Premier podkreślał, że przy wydatkowaniu 8 mld zł i tysiącach decyzji „zawsze pojawią się próby nadużyć”, zapowiadając jednocześnie surowe konsekwencje dla winnych.
Przekręty KO "na powodzian"
Polska wciąż żyje publikacją Wirtualnej Polski, która ujawniła, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z agencji kontrolowanej przez samorząd województwa trafiło do trzech firm z jednej miejscowości. Jedna należy do męża wiceprezeski instytucji odpowiedzialnej za rozdysponowanie części środków, druga do ich sąsiada, a trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Dane straży pożarnej i analizy satelitarne nie potwierdzają, by wskazane nieruchomości zostały zalane.
Wiceprezeską Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego jest Anna Konieczyńska, działaczka Koalicji Obywatelskiej. KARR jest spółką niemal w całości należącą do samorządu województwa dolnośląskiego. Po powodzi z września 2024 roku agencja ta uczestniczyła w rozdysponowywaniu pomocy dla poszkodowanych przedsiębiorców. W internecie krąży jeszcze nagranie z jej udziałem, jak zachęcała do korzystania z pomocy.
Nie była to anonimowa działaczka z Dolnego Śląska. Na zdjęciach, które można bez trudno odszukać w sieci widać, że cieszy się sympatią i poparciem ze strony Donalda Tuska, a nawet Rafała Trzaskowskiego, czy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, których wspierała w kampaniach wyborczych. Działaczka została zawieszona, i to już 23 czerwca, ale struktury KO skrupulatnie o tym milczały.
Politycy związani z Mateuszem Morawieckim uruchomili specjalną stronę internetową i infolinię, zachęcając do zgłaszania nieprawidłowości przy rozdawaniu środków.
Tusk się tego... "spodziewał"
Wreszcie głos w sprawie zabrał sam Donald Tusk, otwierając dzisiejsze posiedzenie rządu. Tłumaczenia dotyczące kolejnej już afery z udziałem jego działaczy, przedstawił tak, jakoby... spodziewał się tego typu sytuacji.
Chcę Państwu powiedzieć, że po pierwsze, myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy
- wypalił Tusk.
Dalej stwierdził, że takie sytuacje będą konsekwentnie rozliczane. A w zasadzie, wypalane "gorącym żelazem".
"Dla mnie najważniejsze jest, aby instytucje państwa działały i żeby prędzej czy później każde ewentualne nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane. Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian"
Takie rzeczy są w sposób tak oczywisty nie do zaakceptowania. Ktoś, kto miał władzę w ręku, żeby wydać publiczne pieniądze polskich podatników na pomoc ludziom, którzy ucierpieli, i jeśli wydał je w sposób niewłaściwy, poniesie naprawdę bardzo surowe konsekwencje. Tak jak powiedziałem, - wypalimy to gorącym żelazem
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
TRZEBA ZOBACZYĆ!
Tusk traci swoją „prawą rękę”. Niespodziewana zmiana w rządzie
Prawomocna decyzja sądu ws. Nisztora i Giertycha. Prokuratura chciała uchylenia tajemnicy dziennikarskiej
Kolejny wątek afery Konieczyńskiej. "Od wielu miesięcy wiedzą o skandalu"