Bulwersujące kulisy aresztowania Kraskowskiego
Leszek Kraskowski, dziennikarz śledczy znany m.in. z ujawniania informacji dotyczących Romana Giertycha i sprawy spółki Polnord, został we wtorek tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie zarzuca mu kierowanie gróźb karalnych oraz nielegalne posiadanie broni w postaci pistoletu gazowego i amunicji. Kontrowersje budzą kulisy aresztowania dziennikarza.
O sprawie mówił w Radiu Wnet obrońca dziennikarza, mec. Łukasz Pawelski. Z jego relacji wynika, że aresztowany miał utrudniony dostęp do pomocy prawnej. Prawnik o posiedzeniu dotyczącym zastosowania aresztu dowiedział się przypadkowo — kilka minut przed jego rozpoczęciem zadzwonił do niego pracownik sądu.
Jak podkreśla mecenas, wcześniej śledczy wykonali jedynie jeden telefon w poniedziałek późnym popołudniem. Gdy oddzwonił po około 20 minutach, a następnie ponowił próbę następnego ranka, nie uzyskał odpowiedzi. Co więcej, w dniu zatrzymania Kraskowskiego pełnił oficjalny dyżur telefoniczny w sądzie i pozostawał dostępny pod telefonem. – „Przez cały okres od momentu zatrzymania Leszka nie byłem na ten temat informowany. Przecież to jest kuriozum, które w XXI wieku w środku Europy nie powinno w ogóle mieć miejsca. [...] Każdy ma prawo do obrony. Leszek de facto nie może się teraz publicznie bronić, a komunikaty, które są formułowane przez prokuraturę są jednoznaczne, a jednocześnie niedokładne” – ocenił mec. Pawelski.
Jak wskazuje obrońca, nie otrzymał on również dostępu do akt sprawy ani odpowiednich uprawnień w Portalu Informacyjnym Sądów Powszechnych. Sam Kraskowski pozostaje w praktyce odizolowany od swojego pełnomocnika. Aby ustalić miejsce pobytu klienta, adwokat musiał kierować zapytania do różnych aresztów śledczych. – „Leszek jako tymczasowo aresztowany ma prawo do kontaktu z obrońcą w sposób nielimitowany, ale ten kontakt jest uzależniony od zgody prokuratora. Ja do tej pory tej zgody nie dostałem, co czyni ten przepis wydmuszką” – podkreślił Łukasz Pawelski.
Prawnik zaznaczył również, że nie może szczegółowo odnosić się do zarzutów stawianych jego klientowi, ponieważ nie ma wglądu w dokumenty postępowania. – „Są okoliczności, na które powołuje się prokuratura, a ja nie mam dostępu do akt postępowania. Niektóre sprawy są mi znane, natomiast jako obrońca, który nie ma możliwości kontaktu ze swoim klientem, nie mogę odnieść się do tego publicznie” – powiedział.
Źródło: Republika, Radio Wnet, dorzeczy.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X