Przemysław Czarnek: "Nie można głosować na złodziei". Kandydat PiS na premiera przedstawia swój plan dla Polski
Prof. Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, był porannym gościem Republiki. Polityk mówił m.in. o nieprawidłowościach przy wydawaniu publicznych pieniędzy, zapowiedział wyprowadzenie Polski z systemu ETS, przedstawił propozycje dla rolników oraz mówił o zaostrzeniu polityki migracyjnej. – To my, jako gospodarze naszego domu, decydujemy, kogo wpuszczamy i czy kogoś wpuszczamy – podkreślił.
Czarnek ostro o aferze wydatkowania środków na pomoc powodzianom
Jednym z pierwszych tematów rozmowy była afera Anny Konieczyńskiej i sposobu wydawania przez rząd pieniędzy przeznaczonych na pomoc dla powodzian. Czarnek przekonywał, że obecne wydarzenia wpisują się – jego zdaniem – w sposób sprawowania władzy znany z poprzednich rządów Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej:
– Nie ma takich mechanizmów, które by zabezpieczyły Polskę przed złodziejami, jeśli na złodziei będziecie głosować. Mówię do wyborców. Jeśli Polacy znów będą głosować na złodziei i oddadzą im władzę, to nie ma takich mechanizmów, które by powstrzymały złodziei przed grabieżą, będąc również na funkcjach, które do tej grabieży ich usposabiają. Nie można głosować na złodziei. To jest mechanizm, który jest zupełnie oczywisty – mówił polityk PiS.
Czarnek zapowiedział również rozliczenia w przypadku powrotu PiS do władzy:
– Rozliczenia? Absolutnie jednoznaczne. Nie mam najmniejszej wątpliwości. Ten rząd i w tym rządzie jest już co najmniej kilku najwyższych rangą funkcjonariuszy tego rządu, z premierem na czele, którzy napisali na siebie już wielokrotnie akty oskarżenia, które natychmiast będą realizowane. Sami na siebie napisali. Podejmowali decyzje kompletnie niezgodne z prawem – stwierdził.
Odnosząc się do środków przeznaczonych dla osób poszkodowanych przez powódź, dodał, że samo zwrócenie pieniędzy nie powinno kończyć sprawy:
– To jest przestępstwo karne. Oszustwo, wyłudzenie, jednoznaczne. Nie wystarczy tylko oddać te pieniądze. Trzeba ponieść konsekwencje – powiedział.
„Uchylimy natychmiast”. Czarnek zapowiada ruch ws. ETS
Kandydat PiS na premiera szeroko mówił także o swoim pomyśle dotyczącym systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Zapowiedział uchylenie polskich ustaw stanowiących podstawę funkcjonowania systemu:
– Dzisiejszy obrót uprawnieniami do emisji CO2 opiera się na dwóch ustawach z 2009 roku i 2015 roku. Obie te ustawy uchylimy natychmiast po dojściu do władzy, co spowoduje zwolnienie 750 podmiotów dziś płacących za uprawnienia do emisji CO2. A te ETS-y powodują, że prąd u państwa w mieszkaniach, w domach, jak i ciepło kosztują kilkadziesiąt procent więcej, niż powinny kosztować – przekonywał Czarnek.
Polityk wskazał jako przykład elektrociepłownię w Siedlcach:
– Tylko w latach 2020–2026, w ostatnich sześciu latach, kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Siedlec w rachunkach za ciepło zapłaciło ETS-ów 220 milionów złotych. Te 220 milionów złotych byłyby dzisiaj w portfelach mieszkańców Siedlec, gdyby nie ETS-y – mówił.
Czarnek przekonywał również, że rezygnacja z ETS nie oznacza opuszczenia Unii Europejskiej:
– Gdzie jest przepis, który by stanowił, że jak się wychodzi z ETS-u, to się wychodzi z Unii Europejskiej? Nie ma żadnego takiego przepisu. Trzeba bronić swoich interesów na szczeblu europejskim. Po to będziemy ponownie w rządzie. Po to będziemy iść do Brukseli, żeby twardo stawiać sprawy. My w Unii chcemy być, ale dla naszych interesów, a nie korzyści niemieckich – podkreślił.
„Musi być ktoś, kto powie stop. I to będzie Polska”
Zdaniem Czarnka Polska powinna być państwem, które sprzeciwi się polityce Brukseli w sprawach uznawanych przez przyszły rząd PiS za sprzeczne z polskim interesem:
– Jestem absolutnie przekonany i mogę państwa zapewnić, że w Europie jest więcej państw, które chciałyby mieć lidera w stawianiu się absurdom brukselsko-niemieckim. Tylko muszą mieć tego lidera. Musi być ktoś, kto powie: stop. I to będzie Polska. Uchwalając ustawę na podstawie swojego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, mając do tego pełne podstawy prawne i mówiąc Unii Europejskiej: kochani, albo zgodnie z prawem, albo to my was będziemy układać sankcjami – mówił.
Kolejnym ważnym wątkiem rozmowy była sytuacja polskich rolników. Czarnek przekonywał, że bezpieczeństwo żywnościowe należy rozumieć nie tylko jako dostępność produktów, lecz także jako zdolność Polski do samodzielnego wytwarzania żywności:
– Chodzi o to, żebyśmy to my byli zdolni do wytwarzania żywności, a nie byli uzależnieni od wytwarzania żywności gdzieś za granicami. To jest to bezpieczeństwo żywnościowe, na które stawiamy. Rolnicy mówią wprost: nie chcą żadnych jałmużn. Ja też bym nie chciał żadnych jałmużn w sytuacji, gdybyśmy zapewnili opłacalność gospodarki rolnej – powiedział.
Według polityka konieczne jest ponowne wprowadzenie mechanizmów chroniących krajowy rynek:
– Rolnicy wprost mówią: do Polski przenika mnóstwo żywności także z kierunku Ukrainy. Kiedy my byliśmy u władzy, zablokowaliśmy tę granicę wbrew Unii Europejskiej. Można wbrew Unii Europejskiej, można zmuszając Unię Europejską do działania. Musimy zrobić dokładnie to samo – zapowiedział.
Czarnek zapowiedział również blokowanie napływu produktów rolno-spożywczych z państw Mercosur:
– Mercosur to jest druga rzecz. Rządzący nie postawili żadnej tamy żywności z Ameryki Południowej. My tę tamę postawimy na granicach kontrolą, pełną kontrolą i cofaniem tego rodzaju żywności. Nie wpuścimy tej żywności w ogóle do Polski – powiedział.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Mec. Lewandowski publikuje wyrok ws. Suchanow i jego rzekomych powiązań z Rosją: „Nie przedstawiła jakiegokolwiek dowodu”
Ogromny cyberatak. Gawkowski: możliwy wyciek danych blisko 19 mln Polaków
Polacy zostali wyrzuceni z Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu