Ukraina chce kolejnych pieniędzy od Unii Europejskiej
Jak informuje portal AgroNews, Ukraina zwróciła się do Komisji Europejskiej o bezzwrotną pomoc w wysokości 220 mln euro dla małych i średnich gospodarstw dotkniętych ograniczeniami eksportu przez porty morskie. Kijów chce się zrewanżować za pomoc "zmniejszeniem presji na granicę UE".
Fundusze unijne miałyby trafić do rolników w ramach rządowego programu „Dostępne kredyty 5-7-9 proc.” i pomóc producentom dotkniętym rosyjskimi atakami na porty głębokowodne. Wsparcie ma służyć utrzymaniu płynności finansowej i kontynuowaniu działalności gospodarstw rolnych na Ukrainie.
"W związku z rosyjską blokadą eksportu drogą morską tysiące ukraińskich rolników nie mogą sprzedać już wyprodukowanych przez siebie płodów rolnych ani pozyskać środków potrzebnych do dalszego prowadzenia działalności. Dlatego zwróciliśmy się do Komisji Europejskiej o wsparcie ukraińskich producentów poprzez dopłaty do odsetek od kredytów. Pomoże to rolnikom utrzymać płynność finansową i uniknąć konieczności sprzedaży po zaniżonych cenach", wyjaśnia minister rolnictwa Taras Wysocki (cytat za AgroNews).
Jak podaje resort Tarasa Wysockiego, przedłużająca się blokada portów powoduje poważny kryzys finansowy w sektorze rolnym. Według danych Ministerstwa Rolnictwa Ukrainy kraj ten w latach 2026/2027 miał plan wyeksportowania około 64,4 mln ton produktów rolnych, ale "z powodu ograniczeń w funkcjonowaniu portów morskich eksport może spaść niemal o połowę – do około 29,6 mln ton".
Problemem jest tu nie tylko eksport, ale i brak możliwości składowania produktów rolnych. Według danych AgroNews, do października pojemność ukraińskich magazynów może zostać całkowicie wykorzystana, a w listopadzie ponad 9 mln ton zbóż, nasion oleistych i śruty może nie mieć odpowiednich możliwości składowania. "Największe ryzyko dotyczy eksportu pszenicy, który może spaść z 17,6 mln ton do 8,3 mln ton", portal cytuje alarmistyczną prognozę resortu rolnictwa.
„Ponieważ rolnicy nie mogą sprzedawać swoich produktów, są zmuszeni gromadzić zapasy bez uzyskiwania przychodów ze sprzedaży”, informuje ministerstwo w wydanym oświadczeniu.
Według szacunków Kijowa, w ciągu najbliższego roku gospodarczego sektor rolniczy uzyska około 6,4 mld euro wpływów pieniężnych, podczas gdy koszty działalności będą prawie dwukrotnie niższe - sięgną 11,2 mld euro.
Właśnie, by zapobiec krachowi Ukraina chce, aby UE przekazała 220 mln euro bezzwrotnego wsparcia na pokrycie odsetek od kredytów w ramach programu „Dostępne kredyty 5-7-9 proc”. Unijne fundusze pozwoliłyby pozwoliłyby ukraińskiemu rolnictwu na sfinansowanie wynagrodzenia, pokrycie kosztów dzierżawy gruntów, magazynowania i przetwarzania zbiorów.
„Ponadto rozwiązanie to zmniejszyłoby presję na infrastrukturę graniczną UE i pozwoliło zachować potencjał eksportowy Ukrainy do czasu wznowienia działalności portów morskich”, podkreśla Kijów.
Trudno uważać tę "propozycję" za coś innego niż za bezczelność. Europejskie, a więc i polskie rolnictwo, boryka się z gigantycznymi trudnościami, związanymi z wdrażaniem w życie umowy z Mercosurem i napływem żywności spoza obszaru UE. Produkcja żywności jest w Polsce coraz mniej opłacalna, rolnicy mają problemy ze sprzedażą swoich produktó i spłatą kredytów, a Kijów - najprawdopodobniej w imię "europejskiej solidarności" - żąda kolejnej transzy pieniędzy. Nie tylko zresztą żąda, ale i stosuje dość mało subtelny szantaż - wspominając o "zmniejszeniu presji na infrastrukturę graniczną UE".
Nie dostaną kasy to ją zwiększą?
Źródło: AgroNews, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X