Matka oskarżona o usiłowanie zabójstwa syna. Proces jeszcze się nie zakończył
W poniedziałek Sąd Apelacyjny w Białymstoku ma rozpoznać apelację obrońcy w sprawie kobiety oskarżonej o usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem nastoletniego syna, wymagającego stałej opieki.
O co chodzi w tej sprawie?
Syn oskarżonej - ze względu na liczne niepełnosprawności - jest dzieckiem całkowicie niesamodzielnym. Musi być karmiony, ubierany i myty przez drugą osobę, korzysta z wózka i fotelika rehabilitacyjnego.
Według aktu oskarżenia w 2024 r. 35-letnia wówczas matka - mieszkanka gminy Kadzidło (powiat ostrołęcki) przez ok. pięciu miesięcy trzymała chłopca w odosobnieniu w mieszkaniu, w zaciemnionych, brudnych pomieszczeniach, bez kontaktu z rodziną.
Przez wiele dni zostawiała go samego, bez wyżywienia, nawadniania, higieny osobistej oraz bez zapewnienia rehabilitacji i leczenia.
Z ustaleń śledztwa wynika, że oskarżona pojawiała się w mieszkaniu nieregularnie, niekiedy pozostawiając dziecko bez opieki przez kilka dni z rzędu. W tym czasie koncentrowała swoją aktywność życiową na relacjach osobistych i wyjazdach, zaniedbując obowiązki wobec syna.
Bliskim i znajomym mówiła, że dziecko jest w ośrodku, gdzie ma zapewnioną specjalistyczną opiekę.
Członkowie rodziny nie do końca jednak jej wierzyli. Zaniepokojony nieobecnością chłopca dziadek powiadomił ośrodek pomocy społecznej, że z dzieckiem może dziać się coś niedobrego. Wtedy wyszło na jaw, że chłopiec (wówczas 13-letni) był skrajnie niedożywiony i odwodniony.
Gdy latem 2024 roku trafił do szpitala, ważył ledwie 9,8 kg. Biegli stwierdzili, że chłopiec znajdował się w stanie krytycznym, a rezerwy metaboliczne jego organizmu były na skraju wyczerpania, wręcz na pograniczu życia i śmierci. Według lekarzy, gdyby został w niezmienionych warunkach, mógłby umrzeć w każdej chwili z głodu i pragnienia czy nawet w wyniku błahej infekcji.
Jakie zarzuty postawiono?
Prokuratura zarzuciła matce chłopca usiłowanie zabójstwa małoletniego dziecka poprzez długotrwałe, celowe i szczególnie okrutne zaniedbanie podstawowych obowiązków opiekuńczych.
Kobieta nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień. Biegli psychiatrzy, oceniający na zlecenie śledczych jej stan psychiczny stwierdzili, że w czasie czynu była w pełni poczytalna, zdawała sobie sprawę z tego co robi i jakie to może mieć konsekwencje.
Sąd pierwszej instancji ocenił, że zachowanie oskarżonej świadczy o działaniu z zamiarem bezpośrednim oraz ze szczególnym okrucieństwem. W konsekwencji przypisał jej usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu syna
W grudniu ub. roku Sąd Okręgowy w Ostrołęce skazał oskarżoną na 25 lat więzienia, ma ona też zapłacić dziecku 100 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok zaskarżył obrońca, który przed sądem pierwszej instancji argumentował, że nie ma mowy o - jak przyjęła prokuratura - usiłowaniu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a jedynie o nieudzieleniu pomocy (zagrożenie do 3 lat więzienia).
Apelacji nie złożyła prokuratura, która w pierwszej instancji chciała dożywocia.
Źródło: Republika, canva.com, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
We Francji rośnie liczba konwertytów. Coraz więcej byłych muzułmanów wybiera chrześcijaństwo
Inwestycje zagraniczne lecą na łeb, na szyję. Morawiecki alarmuje
Powstanie wyjątkowe archiwum św. Jana Pawła II. Miliony zdjęć zostaną ocalone