Wałęsa: Ja poprowadziłem naród do zwycięstwa, a zwycięzcy się nie sądzi
- Rząd na referendum się nie zgodzi. Wtedy będzie wielka demonstracja w Warszawie licząca ponad 2 mln ludzi. Będzie ultimatum: albo się zgadzacie na demokratyczne rozstrzygnięcia albo pomożemy wam wyskakiwać przez okna – powiedział były prezydent Lech Wałęsa, który od pewnego czasu obwozi się z KOD-em po kraju.
Wałęsa rozmawiał z TVN24 na temat tego, co chciałby zmienić w Polsce. Marzy mu się referendum, w którym Polacy mieliby stwierdzić, czy akceptują działania rządu. - Rząd na referendum się nie zgodzi. Wtedy będzie wielka demonstracja w Warszawie licząca ponad 2 mln ludzi. Będzie ultimatum: albo się zgadzacie na demokratyczne rozstrzygnięcia albo pomożemy wam wyskakiwać przez okna – powiedział laureat Pokojowej Nagrody Nobla.
- Naród nie wytrzyma takiego układu, nie wytrzyma obrażania nas na całym świecie. Nie wytrzyma wyciągania nas z Unii Europejskiej – twierdzi Wałęsa, który liczy, że przez wielki przewrót zmieni się sytuacja w Polsce. - Na tym ja się znam. Wiele razy mówiono, że komunizmu nie wywalę na przykład, cały świat mi mówił – dodał były prezydent.
- Wstyd, żebym ja się musiał tłumaczyć. Ja, szef walki i zwycięstwa. Od 70. roku prowadziłem ten bój. Przechytrzyłem bezpiekę, przechytrzyłem wszystkich innych. Ludzie słyszą te bzdury, te kłamstwa, które się pojawiły, gdy wyrzuciłem Kaczyńskich. To ja stałem na czele, ja dobierałem środki, metody zachowań i na ile miałem siły i mądrości to prowadziłem tę grę. To ja poprowadziłem naród do zwycięstwa. A zwycięzcy się nie sądzi – stwierdził Wałęsa na temat okrzyków „Bolek” , które miały padać podczas spotkań z nim.
- Ja się tylko Pana Boga boję. Można mnie zabić, ale nie pokonać – spuentował były prezydent.
Polecamy Konferencja o Republice
Wiadomości
Najnowsze
Berlin patrzy na Pekin. Merz jedzie do Chin w cieniu gospodarczego kryzysu
Olaf Lubaszenko pożegnał ojca poruszającymi słowami. „A teraz pozwólcie, że ja uśmiechnę się do mojego taty po raz ostatni”
Legutko: Ataki na Hołownię to prowokacja mediów władzy