MOCNE! Jak SB chciała z Wilhelmiego zrobić TW!
Znany z takich brawurowych i niezapomnianych ról filmowych jak Stanisław Anioł z „Alternatyw 4” czy Nikodem Dyzma. Jeden z najbardziej utalentowanych, wybitnych polskich aktorów. Roman Wilhelmi to jeden z tych, których komunistyczna policja polityczna Polski Ludowej próbowała zwerbować do współpracy, wykorzystując jego słabości... Posiadał ich sporo, m.in. kobiety i alkohol. W planach SB miał posłużyć do rozpracowania środowiska aktorskiego, tak istotnego w strukturze i życiu elit PRL. O TYM WSZYSTKIM PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA "GAZETA POLSKA".
Roman Wilhelmi urodził się 6 czerw- ca 1936 roku w Poznaniu. W 1958 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, po czym rozpoczął pracę w Teatrze Ateneum. W tym czasie dał się poznać jako znakomity aktor, również filmowy i tele- wizyjny. Furtką do wielkiej kariery był bez wątpienia udział w zakłamującym prawdę historyczną serialu „Czterej pancerni i pies”. Sam Wilhelmi nie był zadowolony z tego, że obsadzono go w roli tzw. POP-a (jak to mówiono w tamtym czasie – „pełniącego obowiązki Polaka”), czyli mówiącego w filmie nienaganną polszczyzną Olgierda Ja- rosza, jakoby Polaka-Rosjanina, którego przodek miał zostać przez cara zesłany w głąb Rosji za udział w powstaniu stycz- niowym. Wilhelmi miał jednak wspominać, jak wynika z jego najnowszej biografii z 2015 roku autorstwa Marcina Rychcika: „Stałem się popularny, zna mnie każde dziecko w tym kraju. Tyle że niezupełnie o to mi chodziło. Owszem, cieszy mnie, że ludzie rozpoznają mnie na ulicy, że w warsz- tacie zreperują mi samochód na poczekaniu, a panienki w urzędach w podskokach pomogą w załatwieniu rozmaitych spraw”.
Z biografii Wilhelmiego dowiadujemy się, że nie stronił od kobiet i alkoholu, że ciągle wymagał uznania, spełnienia, że skłonny był też wykorzystywać swoje talenty aktorskie w niecnych celach. „Depresyjny i wręcz płaczliwy w domu, kiedy przekraczał mury teatru, z miejsca programował się na sukces. A gdy wchodził na scenę, już po chwili wygrywała w nim spontaniczna energia” – tak scharakteryzował go już we wstępie swojej książki Rychcik. Jak się okazało, swoje talenty aktorskie miał też wykorzystywać, gdy doszło do jego zetknięcia z funkcjonariuszem SB.
14 lutego 1977 roku o godzinie 1.05 mały fiat aktora został zatrzymany przez milicję na Trasie Łazienkowskiej przy Al. Ujaz- dowskich w Warszawie. Starszy sierżant Henryk Zieliński z milicyjnej drogówki zauważył, że kierowca jest „wesoły”, i wy- czuł od niego zapach alkoholu. Badania tzw. probierzem trzeźwości wykazały, że aktor jest pijany. Następnie pobrano mu w pogotowiu przy ul. Hożej krew – miał w niej przeszło 1 promil alkoholu. Wilhelmi wyjaśniał, że pił wino. Zatrzymano jego prawo jazdy, samochód zaś został odholo- wany przez pomoc drogową na parking. Tego samego dnia por. Władysław Nawrocki z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej MO w Warszawie sporządził notatkę urzędową, która następnie trafiła do ppor. Zbigniewa Grabowskiego z Wy- działu III... Służby Bezpieczeństwa. Wil- helmi został zaproszony na spotkanie na 1 marca 1977 roku do Komendy Stołecznej. Oczywiście utrata prawa jazdy była tylko pretekstem do wezwania aktora. W trakcie rozmowy Wilhelmi nie ukrywał, że bardzo zależy mu na odzyskaniu dokumentów, gdyż ich brak utrudnia mu wykonywanie obowiązków zawodowych, przygotowywał się m.in. do roli Kazia Starskiego w „Lalce” reżyserowanej przez Ryszarda Bera. Aktor miał się tłumaczyć, dlaczego spożywał wcześniej alkohol i jak doszło do utraty przez niego prawa jazdy.
CAŁOŚĆ CZYTAJ W TYGODNIKU "GAZETA POLSKA" JUŻ OD DZIŚ W POLSKICH KIOSKACH!
Najnowsze
Obrońcy życia: "pracownicy wrocławskiego szpitala są przerażeni przyjściem Jagielskiej"
To koniec spekulacji. Jest decyzja Guardioli ws. reprezentacji Włoch
ZUS zaniżył mu emeryturę. Były kolejarz wywalczył 1500 zł podwyżki miesięcznie
Artykuł sponsorowany
Skandal! Zbrodniarz z Wehrmahtu partonem imprezy polityków PO i PSL
Bunt niemieckich księży. Odmawiają błogosławienia par jednopłciowych wbrew decyzji kardynała
Prezydent podpisał ustawę o voucherach dla klientów biur podróży. Nowe rozwiązanie po kryzysie na Bliskim Wschodzie