Asystentka ministra wzięła pieniądze. Siemoniak: to nie są moi pracownicy
„Asystenci społeczni to nie są moi pracownicy” – przekonuje Tomasz Siemoniak, pytany o kolejną odsłonę afery związanej z rozdysponowaniem pieniędzy dla osób poszkodowanych przez powódź. Ponad 171 tys. zł z funduszu powodziowego miała otrzymać na remont salonu kosmetycznego firma Veneto prowadzona przez asystentkę społeczną Tomasza Siemoniaka, Jolantę Trytko-Warczak. Nyskie media wskazują, że gabinet nie funkcjonował jedynie dwa dni i ucierpiał w niewielkim stopniu.
Nie wiem wszystkiego, nie zajmowałem się tym. Asystenci społeczni to nie są moi pracownicy. Ja zresztą – ponieważ taka sytuacja się pojawiła dwuznaczna wokół słowa „asystent społeczny”, postanowiłem zrezygnować w ogóle z asystentów społecznych, bo inne osoby, niemające nic wspólnego z żadnymi powodziami, biznesami itd. też tutaj podlegały jakimś atakom
– tłumaczył Tomasz Siemoniak w Polsat News.
Minister koordynator służb specjalnych przekonywał, że Powiatowy Urząd Pracy „to zbadał i uznał, że sprawa jest w porządku, zgodna z przepisami”. Wskazał jednocześnie, że jeśli władze partii chcą dokładniejszych wyjaśnień, to powinny je otrzymać.
Jeśli dotyczy to Koalicji Obywatelskiej, to władze Koalicji mają prawo tę poprzeczkę stawiać jeszcze wyżej
– mówił.
Siemoniak zaznaczył, że jest w kontakcie z szefem regionalnym KO Robertem Węgrzynem i „zachęca go”, żeby wyjaśnić sprawę Trytko-Warczak.
Źródło: Republika, polsatnews.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Apelacja w aferze pedofilskiej KO. Sprawę rozpatrzy zaufany sędzia ministra Żurka
SZOK w studiu! Siemoniak nie wie, kogo zatrudnia?! „To jest państwo z dykty!”
Asystentka ministra wzięła pieniądze. Siemoniak: to nie są moi pracownicy