Ks. Dariusz Oko: 10 powodów dla kolejnego dziecka
Witam wszystkich w 22 Niedzielę Roku Liturgicznego, w naszym 221 Programie „Oko na niedzielę”, czyli „Chrześcijaństwo dla dorosłych”.
(Niedziela 30.08.2026. Rok A: Jer 20,7-9 ; Rz 12,1n; Mt 16,21-27)
Dzisiaj znowu słyszymy bardzo mocne słowa Pana Jezusa, które mówią o drodze prowadzącej albo do wiecznego życia albo do wiecznej śmierci, a także o nieuniknioności Krzyża:
Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je - (Mt 16,24-27).
A we współczesnych czasach za takie szczególne „tracenie własnego życia” uważane jest posiadanie dzieci, zwłaszcza więcej, niż jednego. W Niemczech mówi się, że dziecko to jest „Karrierekiller” – zabójca kariery. Zatem trzeba przez aborcję zabijać takich „okropnych zabójców”. Aż się wybije cały naród, aż się go abortuje do ostatniego potomka, aż skończy on aż na tak wielkiej „karierze”.
Tak, dzieci oznaczają także poświęcenie, trud i czasem nawet krzyż. Tak, rodząc dzieci traci się coś ze swojego życia, ale też zyskuje się coś o wiele więcej. Przede wszystkim zyskuje się całe życie tych dzieci, których bez tej „utraty własnego życia” przez rodziców, w ogóle by nie było, w ogóle nigdy by nie zaistniały.
Dlatego jest wiele dobrych racji przemawiających za posiadaniem nie tylko pierworodnego, ale i kolejnych dzieci. Można przytoczyć przynajmniej dziesięć szczególnie ważnych powodów:
Warto mieć kolejne dziecko, aby razem z Bogiem stać się współtwórcami kolejnej nieśmiertelnej osoby, która ma najwyższą godność i będzie żyć wiecznie. Wszystkie nasze dzieła kiedyś przeminą. Każda budowla kiedyś będzie ruiną, maszyna wrakiem, a książka makulaturą. Natomiast nasze dzieci będą żyć wiecznie i będą w dużym stopniu takie, jak je stworzymy, jak je wychowamy. A każdy człowiek, także ten najmniejszy, już w łonie matki, jest jak kosmos i katedra. Jego ciało, a zwłaszcza jego mózg, jest bardziej złożony niż cały galaktyczny kosmos. Natomiast jego celem i powołaniem jest żyć we wspólnocie z samym Bogiem, przyjąć Go w łasce, jest zatem jak katedra zbudowana dla niego. Dlatego bycie rodzicem jest tak wielkim darem i zaszczytem. Prymas Węgier, kardynał męczennik komunizmu, Józef Mindszenti powiedział: „nawet anioły nie cieszą się takim przywilejem (jak rodzice)". Rzeczywiście, anioły nie mogą mieć dzieci.
Warto mieć kolejne dziecko, aby wnieść dodatkowe szczęście i wiarę w swoje własne życie. Jak zaświadczają dobrzy rodzice, nowe dziecko, arcydzieło Boga, wnosi niewysłowioną radość z samej swojej wartości. Rodzice najlepiej rozumieją, że to maleństwo jest cudem, które nie może być tylko ich dziełem. Tak własne dziecko w naturalny sposób prowadzi ich do Boga. Ktoś, kto staje się matką albo ojcem na ogół staje się też bardziej wierzący.
Warto mieć kolejne dziecko, aby wzrastać w swoim człowieczeństwie i chrześcijaństwie. Dziecko staje się poniekąd przewodnikiem i nauczycielem dla swoich rodziców. Ono uczy ich ofiarności, cierpliwości, wytrwałości, miłości i pokory. Często młodzi ludzie żyją jak wielcy egoiści, są za bardzo skupieni tylko na sobie, na swoich tylko korzyściach i przyjemnościach. Teraz nagle się nawracają, zaczynają niesamowicie poświęcać się dla innego, dla własnego dziecka. Dziecko uczy dawania z siebie wiele, a nawet wszystkiego. To właśnie rodzice ubierają, karmią, wychowują, kształcą, finansują, a przez to głęboko się przemieniają. Stają się bardziej wrażliwi, spostrzegawczy, empatyczni, gotowi do pomocy. I to nie tylko dla swoich dzieci, ale dla wszystkich. Ponieważ są bardziej rodzinni, są też bardziej społeczni. Z troski o swoją rodziną stają też zwykle jeszcze lepszymi, jeszcze bardziej odpowiedzialnymi i wydajnymi pracownikami. Po prostu jeszcze bardziej stają się dobrymi ludźmi i jeszcze bardziej dobrymi chrześcijanami. Nieraz nawet świętymi rodzicami. I paradoksalnie, właśnie wtedy ich kariera nabiera przyśpieszenia. Bo trudy rodzicielstwa zahartowały ich, nauczyły ich jeszcze większej dyscypliny, lepszej organizacji czasu i działania w zespole.
Warto mieć kolejne dziecko, żeby z czasem odciążyć też samych rodziców. Rodzice nabywają tak doświadczenia i wprawy, nie są już tak lękliwi czy nadopiekuńczy. Mogą też lepiej wykorzystać zasoby, młodsi mogą używać ubrań i zabawek starszych. Dzieci nie potrzebują już ciągłej uwagi dorosłych, jak sami pierworodni, wystarcza im często samo bycie z rodzeństwem. Ich wspólne zabawy wnoszą jeszcze więcej śmiechu i radości. Starsze zaczynają pomagać w opiece nad młodszymi, to szczególnie widać począwszy od czwartego dziecka. Jako rodzeństwo mogą być dla siebie wzajemnym oparciem do końca życia. Także, kiedy rodziców już odejdą, i tak będą mieć inne najbliższe osoby.
Warto mieć kolejne dziecko, aby dzieci miały innych bliskich nauczycieli - swoje własne rodzeństwo. Takie dzieci rozwijają się szybciej i wszechstronniej, bo uczą się od siebie nawzajem, motywują się i inspirują. Od początku też ćwiczą się w dzieleniu i dogadywaniu się z innymi. Święta Matka Teresa mówiła: „Miłość rozpoczyna się od opiekowania się najbliższymi - naszymi domownikami." Samotne jedynaki mają z tym trudniej. Dlatego na przykład w szkołach na Zachodzie organizuje się szkolenia dla samotnych dzieci – jak żyć społecznie. Bo jeśli w ogóle jeszcze rodzą się tam jakieś białe dzieci, to zwykle na zawsze pozostają jedynakami. Ale moi tamtejsi zaprzyjaźnieni rodzice wielu dzieci wiedzą, że ich pociechy takich lekcji nie potrzebują.
Warto mieć kolejne dziecko, abyście zarówno Wy, jak i wasi rodzice, nie pozostali na starość samotni. W domach starców Zachodu napatrzyłem się wiele właśnie na tą nieraz tragiczną samotność bezdzietnych. Rodzeństwo jest najpierw wielkim wsparciem dla siebie nawzajem, a potem także dla rodziców i dla dziadków. Przecież zwykle największą miłością i radością dla babci i dziadka są właśnie ich wnuki. Kiedy są z nimi, emeryci i renciści ożywiają się i dostają nowe siły.
Warto mieć kolejne dziecko, bo każdy przychodzący na świat człowiek jest wielkim skarbem, studnią możliwości, źródłem pomysłów i nowych idei. Ma swoje niepowtarzalne dary i talenty. Ludwig van Beethoven był w rodzinie dzieckiem czwartym, a Maria Skłodowska-Curie piątym. „Jak można mówić, że na świecie jest za dużo dzieci? To jakby powiedzieć, że na świecie jest za dużo kwiatów". Wielodzietne rodziny, z którym się przyjaźnię, opowiadają mi, z jaką zazdrością nieraz inni patrzą na nich. Niektórzy patrzą nawet z nienawiścią, bo sam widok tylu wspaniałych, żywych dzieci przypomina im, że wcale nie musieli abortować tylu własnych dzieci. Że sami siebie najbardziej okłamali. Sam widok tylu dzieci porusza sumienia, niektórych może powstrzymać od abortowania własnego potomstwa. Wtedy zamiast kolejnej aborcji mogą być kolejne narodziny. Pod wieczór życia zwykle żałuje się, że miało się nie za dużo, ale za mało dzieci.
Warto mieć kolejne dziecko, aby wnieść swój najważniejszy wkład w życie społeczne. Nawet najbogatszy naród bez dzieci nie ma przyszłości. Jego bogactwa i jego ziemie przejmą obcy, ale już niekoniecznie jego kulturę i jego katolicką wiarę. Gdy nie ma dzieci, pracę najpierw tracą lekarze pediatrii, następnie nauczyciele w przedszkolach i szkołach. A potem stopniowo, kolejno wszyscy stają się bezrobotni. Zamieniamy się w jeden wielki, dogorywający dom starców, w którym wcześniej załamał się już system emerytalny i cała gospodarka. Każdy z nas żyje tak świetnie dzięki społeczeństwu i każdy z nas ma wobec niego swoje obowiązki. Jakże można by dopuścić, żeby dzieje Polski zakończyła się na tych pokoleniach, które najwięcej od Polski otrzymały i najlepiej im się ze wszystkich powodziło? Żebyśmy aż tak bardzo zgnuśnieli i otępieli w naszym bogactwie, komforcie i luksusie?
Warto mieć kolejne dziecko, aby przeciwdziałać wyludnieniu w skali nie tylko Polski, Europy, ale i całego Świata. Wskaźnik urodzeń wszędzie gwałtownie spada. Jeśli ta tendencja będzie się pogłębiała, nastąpi globalna demograficzna katastrofa. Problemem długofalowym nie jest więc zbyt duża, ale zbyt mała liczba dzieci.
Warto mieć kolejne dziecko, aby pomóc coraz bardziej zaludniać zarówno Ziemię jak i Niebo, jak tego chce sama Trójca Przenajświętsza – właśnie Wspólnota Osób. Już na początku Biblii czytamy: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię" (Rdz 1,28).Egzystencja na Ziemi to tylko pierwszy etap, a potem następuje cała wieczność. Albowiem „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele" (J 14,2).
Potwierdzeniem tego jest również to zdjęcie rodziny moich najlepszych przyjaciół z aż dziesięciorgiem dzieci. Znam ich już ponad 30 lat. Tak, jeśli jedni mogą mieć dzisiaj dziesięcioro tak pięknych, szczęśliwych dzieci, to może inni byliby w stanie mieć dwoje lub troje? I to wbrew wszelkim zwyczajowym wymówkom naszego społeczeństwa? Jak widać, to jest możliwe także dzisiaj. Prawdziwa wierność małżeńska oraz prawdziwa miłość rodzinna są możliwe – jeśli tylko są mocno zbudowane na Chrystusie.
Amen.
Ks. dr hab. Dariusz Oko, prof. UPJP2
Kierownik Katedry Filozofii Kultury
Wydziału Filozoficznego UPJP2
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X