Bitwa o Berlin. Wykorzystują do tego latarnie. Urzędnicy chodzą z miarką
Przed niedzielnymi wyborami Berlin tonie w plakatach kandydatów. Partie rozwiesiły ich około ćwierć miliona, zamieniając ulice w pole walki o uwagę wyborców oraz wywołując debatę o bezpieczeństwie pieszych i estetykę miasta.
Berlin w niedzielę czekają wybory na poziomie kraju związkowego, zgodnie z szacunkami w niemieckiej stolicy rozwieszono nawet ćwierć miliona plakatów wyborczych. Miasto zalane jest uśmiechającymi się kandydatami i chwytliwymi partyjnymi hasłami. Choć Berlin jak na niemieckie standardy nie słynie z uporządkowanego krajobrazu miejskiego, to mieszkańcy, w tym także sami politycy, nie kryją oburzenia skalą zjawiska.
Ta powódź plakatów już dawno przestała być pomocą dla wyborców, a stała się dla wszystkich uciążliwością - narzekał Jonas Geue, wiceprzewodniczący CDU w dzielnicy w Treptow-Koepenick. Wtóruje mu lokalna prasa, która rozpisuje się o „inwazji brzydoty” czy „irytującym bezguściu”.
Plakaty ze sztucznego tworzywa nie należą do najpiękniejszych, ale są za to odporne na deszcz, wiatr i słońce. Do słupów, latarni czy drzew przyczepiane są najczęściej specjalnymi plastikowymi opaskami.
Od 2 sierpnia, początku kampanii, obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”, ale też określone przepisy. Dolna krawędź nad chodnikiem lub drogą rowerową musi znajdować się co najmniej 2,5 metra nad ziemią, a nad jezdnią – 4,5 metra. Plakat wyborczy zasadniczo nie może być większy niż format A0, a na jednej latarni można umieścić najwyżej trzy.
Nie wszyscy przestrzegają tych zasad. Dziennik „Berliner Zeitung” opisywał kontrolę, podczas której urzędnicy chodzili od latarni do latarni z miarką i znajdowali plakaty rozwieszone niezgodnie z prawem.
Choć kawałki tworzywa mogą w epoce TikToka i Instagrama wyglądać jak relikt poprzedniej epoki, to nadal mają przewagę nad innymi formami kampanii. W ogólnokrajowym badaniu przeprowadzonym przez Fundację Konrada Adenauera po wyborach do Bundestagu w 2025 r. aż 93 proc. uprawnionych do głosowania deklarowało, że pamięta plakat przynajmniej jednej partii. Żadna inna forma reklamy wyborczej nie była tak szeroko zauważana.
Plakaty wyborcze są silnym symbolem demokracji, dlatego co do zasady oceniamy je pozytywnie. Oczekujemy jednak, że nie będą stwarzać zagrożenia dla pieszych ani utrudniać im poruszania się – mówi PAP Roland Stimpel, berliński rzecznik stowarzyszenia pieszych FUSS.
Jak zaznaczył, problem zaczyna się m.in. wtedy, gdy reklamy wyborcze ograniczają widoczność pieszym lub zmotoryzowanym.
Jego zdaniem obowiązujące przepisy w dużej mierze wystarczają, problemem pozostaje ich przestrzeganie. Stimpel uważa, że potrzebne jest lepsze informowanie partii o zasadach, a za ich naruszanie powinny grozić kary finansowe.
Jedną z najdalej idących prób ograniczenia przedwyborczej „plakatozy” podjęto w dzielnicy Treptow-Koepenick. CDU, SPD, Zieloni i Lewica poparły tam ustanowienie górnego limitu 17,5 tys. ulicznych plakatów w całym okręgu. Plan ostatecznie nie został wdrożony z powodu sporu prawnego między władzami dzielnicy a administracją kraju związkowego Berlin.
Jednym z problemów pozostaje wandalizm. Dane berlińskiej policji wskazują, że od początku kampanii zgłoszono co najmniej 1252 przypadki uszkodzenia plakatów wyborczych. Aż 801 z nich dotyczyło prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Przed zamalowywaniem czy zrywaniem partia ta próbuje się bronić, wieszając plakaty znacznie wyżej od konkurencji. W niektórych przypadkach osiem, dziewięć metrów nad ziemią, niemal na poziomie latarnianej lampy.
W przedwyborczym Berlinie można jednak znaleźć także enklawę całkowicie pozbawioną „plakatozy”. Władze dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg zdecydowały, że fragment w otoczeniu Muzeum Żydowskiego ma być wolny od reklamy wyborczej. Uzasadniono to wyjątkowym charakterem miejsca.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X