Błaszczak komentuje sprawę czołgu T-72A: Pełczyńska-Nałęcz rozdawała środki z KPO, a Bejda rozdaje czołgi

Wiceprezes PiS i były szef MON Mariusz Błaszczak ostro krytykował w Republice sprawę przekazania przez wiceministra obrony narodowej Pawła Bejdę czołgu T-72A stowarzyszeniu założonemu przez swojego bliskiego współpracownika, gen. Jerzego Jankowskiego. Do pracy w ministerstwie miał rekomendować oficera wuj ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Osłabianie bezpieczeństwa kraju
W Republice Mariusz Błaszczak mówił, że cała sytuacja jest bardzo charakterystyczna dla rządu koalicji.
Minister Pełczyńska Nałęcz rozdawała z KPO za pieniądze pożyczone, które będą musieli spłacać Polacy, jachty, a wiceminister Bejda rozdaje czołgi. (...) to jest karygodne
- zaznaczył.
Zwrócił on uwagę, że tego rodzaju czołg mógł zostać przekazany na Ukrainę i służyć tam do zatrzymywania rosyjskiej inwazji. - A więc to mamy do czynienia z prywatą - dodał.
W moim przekonaniu mamy do czynienia z naruszeniem obowiązującego w Polsce prawa, dlatego przygotowałem wniosek do prokuratury, która powinna zbadać sprawę
- podkreślił.
Zaznaczył on przy tym, że choć czołg był posowiecki, to miał swoją wartość i gdy rządziło PiS, to stare czołgi były wymienioane na Abramsy i K2. Teraz jednak, jak podkreślił, proces wymiany na czołgi K2 został zatrzymany przez obecnie rządzących i rząd 13 grudnia nie realizuje nawet tych programów, które zostały już zaczęte, żeby odstraszać Rosję.
Wojsko polskie musi być silne, muszą powstawać nowe jednostki wojskowe, szczególnie na wschód od Wisły. Wojsko polskie musi być wyposażone w nowoczesną broń i musi być liczebnie duże. Cel, który sobie postawiliśmy, a więc co najmniej 300 tysięcy żołnierzy polskiego wojska, w zasadzie nie będzie spełniony. Świadczą o tym wypowiedzi ministra Kosiniaka Kamysza, który łączy liczbę żołnierzy zawodowych z rezerwą. I mówi, że będzie to pół miliona żołnierzy. No jeżeli łączymy z rezerwistami to przynajmniej 1,3 mln powinno być ludzi gotowych do obrony Rzeczypospolitej Polskiej, a co najmniej 3oo tys. spośród nich powinni stanowić żołnierze Wojska Polskiego
- podkreślił.
Błaszczak zwracał przy tym uwagę, że gdy PiS przejmował władzę, to żołnierzy było ledwie 95 tysięcy, czyli mniej niż policjantów, co nie pozwalałoby nawet bronić linii Wisły.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Poranek Radia
Wiadomości
Najnowsze

Czy Tusk chce wywołać wojnę polityczną?

Horała: lokalna elita Gdańska od zawsze ma pewien problem z pamięcią historyczną

Sawicki: Niemcom podobało się to, co wykonywał Ruchniewicz, a on to wykonywał na polecenie Tuska
