Kolejny "europejski" projekt nie wypalił. Niemcy i Francja na kursie kolizyjnym ws. nowego myśliwca
Wspólny myśliwiec przyszłości miał być symbolem siły Europy. Po niemal dziewięciu latach prac staje się symbolem politycznej i przemysłowej niemocy Berlina i Paryża.
Przemysłowy konflikt interesów
Projekt nowego wielozadaniowego samolotu bojowego, rozwijany wspólnie przez Niemcy i Francję, ugrzązł w sporach, które coraz częściej są oceniane jako zapowiedź całkowitego fiaska inicjatywy "dla Europy". Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” nie pozostawia wątpliwości co do finalnej klęski inicjatywy:
— W rzeczywistości obecnie chodzi tylko o to, kiedy i w jaki sposób Macron ogłosi koniec pierwotnego projektu i co z niego zostanie — oceniają dziennikarze, wskazując, że decyzja może zostać ogłoszona już pod koniec lutego podczas wystąpienia prezydenta Francji poświęconego polityce bezpieczeństwa.
Projekt Future Combat Air System był od początku przedstawiany jako "przełomowy". Nowy myśliwiec miał być zintegrowany z siecią dronów i czujników, umożliwiających wymianę danych i skoordynowane działania bojowe. Koszt całego przedsięwzięcia szacowano na około 100 mld euro:
— Francja i Niemcy chciały zbudować myśliwiec przyszłości, zintegrowany z systemem obrony przeciwlotniczej — podkreśla „Sueddeutsche Zeitung”.
Z czasem jednak „symbol europejskich ambicji” stał się, jak zauważa dziennik, symbolem „ciężkiej niemocy niemiecko-francuskiej”. Kluczową barierą okazały się napięcia między koncernami zbrojeniowymi. Po stronie niemieckiej projekt firmował Airbus, producent Eurofighterów. Po stronie francuskiej Dassault, znany z konstrukcji Rafale i Mirage. Paryż dał Berlinowi jasno do zrozumienia, że chce pełnej kontroli nad projektem. Szef Dassault Eric Trappier argumentował, że tylko jego firma dysponuje kluczowymi technologiami i powinna zarządzać całością przedsięwzięcia. Francuska strona zaostrzyła potem jeszcze stanowisko, domagając się aż 80 proc. środków przeznaczonych na projekt.
Dodatkowym źródłem napięć była decyzja Niemiec o zakupie amerykańskich myśliwców F-35 po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Francja odebrała to jako podważenie sensu europejskiej współpracy obronnej:
— Strona niemiecka odniosła wrażenie, że potrzebna jest jedynie jako dostawca części i sponsor — czytamy na łamach „Sueddeutsche Zeitung”.
Obecnie obie strony szukają rozwiązania, które pozwoliłoby „wyjść z twarzą” z tej katastrofy. Jednym z rozważanych wariantów jest rezygnacja z budowy samego samolotu i ograniczenie projektu do systemu koordynacji obrony powietrznej Air Combat Cloud.
Źródło: Republika, sueddeutsche.de
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Motoryzacja w Europie traci tysiące miejsc pracy. Polska też odczuwa skutki
TERRORYZOWANIE DZIENNIKARZY! Służby Tuska planowały tortury na redaktorze Republiki!
KSeF nie działa jak trzeba. Przedsiębiorcy wściekli, internet huczy od komentarzy [SONDA]