Australia: Noworodek przeżył aborcję, ssał kciuk i zmarł bez pomocy
W Australii wstrząsająca historia: noworodek o imieniu Samuel przeżył próbę aborcji w 16. tygodniu ciąży, urodził się żywy, ssał kciuk, ale po ponad 30 minutach życia zmarł bez jakiejkolwiek pomocy medycznej.
W stanie Queensland w Australii doszło do przypadku, który wstrząsnął opinią publiczną i zaostrzył spór o granice aborcji. Chłopiec nazwany przez aktywistów Samuel urodził się żywy po próbie przerwania ciąży w 16. tygodniu. Według relacji prof. Joanny Howe, prawniczki z Uniwersytetu w Adelajdzie i prominentnej działaczki pro-life, noworodek ssał kciuk, wykazywał oznaki życia przez ponad 30 minut, ale nie otrzymał żadnej pomocy medycznej – ani podtrzymania życia, ani nawet ulgi w cierpieniu. Zmarł samotnie w tzw. „Butterfly Room” (pomieszczeniu dla rodziców po stracie dziecka) w szpitalu w Townsville.
Prof. Howe udostępniła zdjęcie dziecka (które otrzymała od osoby ze szpitala), twierdząc, że to nie jednostkowy przypadek. Według jej danych, w samym Queensland w ostatnich latach dziesiątki, a nawet setki noworodków przeżywały aborcje, by następnie umrzeć bez opieki. W 2022 r. miało to dotyczyć ok. 50 przypadków. Wspomniała też o innej dziewczynce – Amirze – zdrowej, w 25. tygodniu, u której dokonano śmiertelnego zastrzyku w serce.
Sprawa wybuchła w lutym 2026 r., wywołując protesty pro-life w Brisbane i innych miastach. Szpital w Townsville prowadzi śledztwo w sprawie „poważnego naruszenia poufności” – jak twierdzą władze, zdjęcie i dane zostały nielegalnie przekazane aktywistom. Krytycy aborcji wskazują jednak, że Queensland (podobnie jak inne stany) nie gwarantuje noworodkom przeżywającym aborcję równego prawa do leczenia – co de facto pozwala na ich pozostawienie na śmierć.
W szerszym kontekście: w stanie Victoria od reformy z 2008 r. (depenalizacja aborcji) do 2020 r. zarejestrowano ponad 1000 aborcji późnych (po 20. tygodniu), w tym setki zdrowych dzieci bez poważnych wad, usuwanych z powodów społeczno-psychologicznych. W latach 2009–2020 liczba takich przypadków wyniosła ok. 4186, z czego blisko połowa (ok. 1891) dotyczyła dzieci zdolnych do życia poza łonem matki i bez patologii.
Aktywiści pro-life, w tym Howe, domagają się zmiany prawa: wprowadzenia obowiązku ratowania każdego noworodka niezależnie od okoliczności narodzin oraz ograniczenia aborcji po 20.–23. tygodniu do realnych zagrożeń życia matki. Sprawa Samuela pokazuje – ich zdaniem – jak daleko zaszła dehumanizacja nienarodzonych w zachodnich systemach, gdzie aborcja „do porodu” w niektórych stanach jest legalna na żądanie.
Rząd Queensland i organizacje medyczne bronią obecnych regulacji, podkreślając, że późne aborcje dotyczą głównie ciężkich wad płodu lub zagrożeń dla matki. Jednak dla milionów Australijczyków historia małego Samuela – dziecka, które walczyło o życie i zostało pozostawione samo – pozostaje dowodem na moralny kryzys.
Źródło: dziecko, które przeżyło aborcję - x.com/@ProfJoannaHowe
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X