Skolim zaliczył wpadkę na trasie. Fani nie kryli rozczarowania. Teraz się tłumaczy
Ponad dwie godziny czekania, nerwowe komentarze i oficjalne tłumaczenia ze strony ekipy artysty. Jeden z piątkowych koncertów Skolima wywołał niemałe zamieszanie wśród jego fanów. Co wydarzyło się za kulisami?
Piątkowy wieczór okazał się wyjątkowo wymagający dla Skolima. Wokalista miał tego dnia zaplanowane aż trzy występy w różnych częściach kraju. Problemy pojawiły się podczas przejazdu na ostatni koncert, który miał odbyć się w Jastrzębiu-Zdroju.
Zgodnie z harmonogramem artysta powinien pojawić się na scenie o godzinie 20:30. Publiczność musiała jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ koncert rozpoczął się dopiero po ponad dwóch godzinach od planowanego czasu. Część uczestników nie wytrzymała oczekiwania i opuściła wydarzenie jeszcze przed występem gwiazdora.
W sieci szybko zaroiło się od krytycznych opinii.
Wobec rosnącej fali komentarzy głos zabrał management Skolima. W opublikowanym oświadczeniu wyjaśniono, że opóźnienie było skutkiem niespodziewanej awarii samochodu, a organizatorzy oraz uczestnicy mieli być na bieżąco informowani o sytuacji.
Ekipa artysty zapewnia, że zrobiła wszystko, by zminimalizować skutki problemów logistycznych.
"Ten dzień był ze sporą rezerwą czasową. Na awarię auta nie mamy jako team wpływu, organizator był informowany na bieżąco, publiczność też. Na szybko wprowadziliśmy zmiany w harmonogramie, rotując innymi ekipami. Po przyjeździe Konrad pierwsze, co zrobił, to poszedł na scenę i przeprosił fanów. Zagrał pełny koncert i został po koncercie na zdjęcia" — przekazano w oficjalnym komunikacie.
Źródło: Instagram.com/@skolim_
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X