Unia Europejska tonie w długach. Szukając pieniędzy podniesie składki?
Unia Europejska nigdy w swojej historii nie była tak zadłużona, jak obecnie, a Komisja Europejska chce podnieść składki, aby spłacić rekordowe długi. „Przez to UE będzie tracić swoją siłę gospodarczą, bo obciążenia długiem będą powodowały, że mniej pieniędzy będzie na inwestycje” – mówi eurodeputowany Bogdan Rzońca.
Zarówno pożyczka dla Ukrainy, jak i spłata odsetek długu zaciągniętego na program odbudowy po Covidzie wyniosą kilkanaście miliardów euro. O tym wcześniej mowy nie było, więc Komisja Europejska informuje, za przeproszeniem cedząc przez zęby – mówi tyle, ile musi o tych spłatach odsetek, bo wcale nie mówimy jeszcze o spłacie kapitału, który zacznie się dopiero od 1 stycznia 2028 roku, co zresztą też jest przedmiotem wielkich debat, bo są różne pomysły, jak to pokryć, czy czasem nie zwiększyć składki państw członkowskich, żeby spłacać dług zaciągnięty przez KE na plan odbudowy
– mówi eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem Tysol.pl
Dodaje, że na razie UE spłaca odsetki, a sama spłata kapitału od 1 stycznia 2028 roku będzie wynosiła około 30–33 mld euro. Mało tego, Unia chce w tej chwili zaciągać nowe zobowiązania na długi, które już powzięła, albo chce wziąć
My jako EKR podkreślamy, że to jest droga donikąd, że przez to UE będzie tracić swoją siłę gospodarczą, bo obciążenia długiem będą powodowały, że mniej pieniędzy będzie na inwestycje. Alarmujemy w tej chwili, żeby takich błędów nie popełniać w przyszłości, tym bardziej że, jak informuje raz po raz Europejski Trybunał Obrachunkowy, nie do końca wiadomo, na co wydano w poszczególnych krajach pieniądze na Krajowy Plan Odbudowy. Te plany były zmieniane wielokrotnie w poszczególnych krajach. Uzależnione były od przychylności Komisji Europejskiej, więc cele nie zostały zrealizowane, założone w Krajowych Planach Odbudowy. Nie ma efektu związanego z jakimś wielkim przyrostem czystej energii, czym chciała się UE chwalić, a nie ma czym. Trybunał Obrachunkowy też pokazuje, że KE kompletnie nie sprawdza wydatkowania pieniędzy z długu zaciągniętego na plan odbudowy, podkreślając, że KE nie ma nawet takich możliwości personalnych i Komisja sama zresztą, że nie ma sił personalnych, żeby sprawdzać wydatki. Bazuje tylko na tym, co dany kraj odpisze
– podkreśla Bogdan Rzońca.
W jego ocenie, problematyczna jest też pożyczka dla Ukrainy.
W 2026–2027 roku 90 mld euro ma trafić jako pożyczka – to się mówi „pożyczka”, ale to jest tak naprawdę donacja, to jest darowizna, więc też spadnie na UE spłata tego zaciągniętego długu, bo nie wierzę w to, że Unii uda się przyjąć takie stanowisko, że rosyjskie aktywa zostaną wykorzystane do spłaty i odbudowy Ukrainy
– zaznacza europoseł.
Źródło: Republika, Tysol.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
IHF przywraca Rosję i Białoruś. ZPRP krytykuje decyzję federacji
Kuźmiuk punktuje rząd Tuska za dramatyczną sytuację w PKP Cargo. Ogromne pieniądze pójdą zagranicę
Co dzieje się z inflacją? NBP opublikował najnowsze dane za czerwiec