Dramatyczny sygnał od Polki z Tajlandii: Nie wiemy kiedy uda nam się wrócić. Ambasada nie pomaga
To już kolejny sygnał od przebywających poza granicami naszego kraju rodaków, którzy nie są w stanie powrócić do Ojczyzny w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. W imieniu grupy Polaków, którzy utknęli w Tajlandii napisała do nas pani Bożena (nazwisko znane redakcji). Jak podkreśla, ona i jej współtowarzysze nie otrzymali żadnej pomocy od polskich służb dyplomatycznych.
"Piszę w imieniu grupy Polaków, którzy utknęli w Tajlandii po nagłym zamknięciu lotniska w Dubaju, przez które mieliśmy wracać do
Polski. Nasz lot został odwołany i w tej chwili nie mamy żadnej informacji, kiedy będziemy mogli wrócić do kraju", czytamy w mailu, który dotarł do nas dziś rano.
Sytuacja polskich turystów jest dramatyczna. "Zostaliśmy już wymeldowani z hotelu i obecnie znajdujemy się w bardzo trudnej sytuacji – bez zapewnionego noclegu, bez alternatywnego lotu i bez jakiejkolwiek realnej pomocy ze strony polskich instytucji", alarmuje Pani Bożena.
Jej grupa kontaktowała się z polską ambasadą, ale, jak podkreśla kobieta, "do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej konkretnej pomocy ani wskazówek, co powinniśmy zrobić". "Czujemy się pozostawieni sami sobie, mimo że jesteśmy obywatelami Polski znajdującymi się w sytuacji kryzysowej za granicą", nie kryje goryczy.
Polka i jej współtowarzysze liczą, że nagłośnienie problemu przez naszą stację pomoże zwrócić uwagę odpowiednich instytucji i przyspieszyć reakcję ze strony polskich władz lub służb konsularnych.
"W Tajlandii znajduje się obecnie więcej Polaków w podobnej sytuacji, którzy również nie wiedzą, co dalej robić i jak wrócić do kraju", kończy swój dramatyczny list.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X