Świat obserwuje Białoruś. Czy Łukaszenka otworzy nowy front?
Świat z niepokojem śledzi Białoruś po tym, jak prezydent Francji Emmanuel Macron ostrzegł Aleksandra Łukaszenkę przed wciąganiem jego kraju w wojnę Rosji z Ukrainą. Na tle wspólnych ćwiczeń nuklearnych z Moskwą i najnowszego ataku rakietą Oriesznik na Kijów, rośnie obawa, że Mińsk może udzielić Putinowi szerszego wsparcia militarnego, w tym otwarcia nowego frontu od północy.
Liderzy Zachodu z uwagą przyglądają się Białorusi w poszukiwaniu sygnałów, że reżim Aleksandra Łukaszenki może jeszcze głębiej zaangażować się w rosyjską agresję na Ukrainę. Prezydent Francji Emmanuel Macron przeprowadził rozmowę telefoniczną z Łukaszenką – pierwszą od początku pełnoskalowej inwazji – w której ostrzegł go przed ryzykiem wciągnięcia Białorusi w wojnę.
Rozmowa Macrona odbyła się w momencie, gdy Ukraina nadal odbierała skutki największego od początku roku rosyjskiego ataku rakietowego na Kijów. W niedzielę Rosja użyła m.in. balistycznej rakiety Oriesznik, którą Kreml przedstawia jako broń hipersoniczną nowej generacji.
Swietłana Cichanouska, liderka białoruskiej opozycji na emigracji, przebywająca w poniedziałek z pierwszą wizytą w Kijowie, podkreśliła, że reżim Łukaszenki nadal wybiera konfrontację z Zachodem zamiast normalizacji relacji.
Zamiast poprawy stosunków z UE, mamy ataki hybrydowe, szantaż nuklearny i zagrożenia dla całego regionu – powiedziała.
Obawy dotyczą przede wszystkim możliwości otwarcia przez Rosję nowego frontu na północy Ukrainy z terytorium Białorusi. W lutym 2022 roku część wojsk rosyjskich właśnie stamtąd rozpoczęła inwazję. W ostatnich dniach prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski publicznie ostrzegał, że Białoruś może znów stać się rampą startową dla rosyjskiej ofensywy.
Tydzień temu Rosja i Białoruś przeprowadziły wspólne ćwiczenia nuklearne, co dodatkowo podniosło temperaturę w regionie. Jednocześnie rosyjskie MSZ zapowiedziało nowe „uderzenia systemowe” na Kijów i wezwało cudzoziemców do opuszczenia ukraińskiej stolicy.
W niedzielę w ataku na Kijów zginęły co najmniej dwie osoby, a 91 zostało rannych. Rosyjskie rakiety uszkodziły budynki mieszkalne, szkoły i obiekty w pobliżu siedzib rządowych. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oprowadził w poniedziałek ambasadorów ponad 70 państw po miejscach uderzeń, apelując o pilne wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej.
Łukaszenka, który rządzi Białorusią żelazną ręką od ponad 30 lat, jest w dużej mierze zależny od Kremla ekonomicznie. Mimo prób ocieplenia relacji z Zachodem (w tym zwolnienia setek więźniów politycznych po powrocie Donalda Trumpa do władzy), Mińsk pozostaje kluczowym sojusznikiem Moskwy.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X