10 osób na 47 stanowiskach w 16 państwowych spółkach
Wicepremier tymczasowego rządu Rumunii, Oana Gheorghiu, ujawniła, że dziesięć osób kumuluje aż 47 funkcji w 16 różnych państwowych spółkach energetycznych, zarabiając nawet 75 tysięcy lei miesięcznie (ok. 62 tys. zł). Ostrzega, że problemem nie jest brak przepisów, lecz brak woli ich egzekwowania, a sektor energii – ze względu na bezpośredni wpływ na ceny i budżety rodzin – wymaga pilnej reformy.
Oana Gheorghiu, pełniąca obecnie obowiązki wicepremiera, zwróciła uwagę na skalę kumulowania stanowisk w państwowych firmach z branży energetycznej. W poście opublikowanym w czwartek na Facebooku przedstawiła konkretne przykłady zarobków. Jeden z mężczyzn osiąga 75 tysięcy lei miesięcznie (ok. 62 tys. zł), łącząc dwie funkcje w radach administracyjnych z etatem dyrektorskim. Inny zarabia 59 tysięcy lei (ok. 48,5 tys. zł) według podobnego schematu, kolejny 58,7 tysiąca lei (ok. 48,3 tys. zł) z funkcji dyrektorskiej i prowizorycznego miejsca w radzie, a następnie odpowiednio 52 tysiące lei (ok. 42,7 tys. zł), 48 tysięcy lei (ok. 39,4 tys. zł) i 34,2 tysiąca lei (ok. 28,1 tys. zł) – ten ostatni z aż pięciu rad administracyjnych.
Według Gheorghiu te same dziesięć osób zajmuje łącznie 47 stanowisk w 16 spółkach – jako członkowie rad administracyjnych, rad nadzorczych lub dyrektorzy. Jeśli poszerzyć analizę, 25 osób kontroluje 77 z 288 aktywnych mandatów. Sektor energetyczny jest szczególnie wrażliwy, ponieważ ceny energii uderzają bezpośrednio w gospodarkę i domowe budżety. Gheorghiu podkreśla, że jeśli Rumuni płacą więcej niż sąsiedzi, oznacza to, że strategia i inwestycje z ostatnich lat były nietrafione, a ci sami „specjaliści” od lat zarządzają spółkami, bo system został tak skonstruowany, by ich utrzymywać na stanowiskach.
Przyczyną nie jest brak przepisów, lecz brak woli zamknięcia „drzwi bocznych” pozostawionych w prawie. Każda nowa reguła napotyka starą tradycję: wąską grupę, która rotuje te same funkcje między tymi samymi spółkami, oraz instytucjonalną praktykę preferującą rozwiązania, które nic nie zmieniają. Po objęciu tymczasowego kierownictwa Ministerstwa Energii przez Ilie Bolojana władze mają pełny dostęp do danych. Najpierw trzeba zdiagnozować problem, a następnie zidentyfikować luki legislacyjne umożliwiające takie sytuacje.
Gheorghiu przypomina, że przed 2025 rokiem odwołanie kogoś ze stanowiska kosztowało państwo więcej niż tolerowanie problemu – odwołani wygrywali w sądach i otrzymywali odszkodowania, kary oraz wynagrodzenia kompensacyjne. Ustawa częściowo to zmieniła: dziś łatwiej jest odwołać osobę, która nie dostosowuje się do nowych limitów wynagrodzeń – w ciągu 60 dni i bez odszkodowań. Nadal jednak odwołanie z powodu słabych wyników lub działań sprzecznych z interesem spółki zależy od jakości klauzul w umowie mandatu, a więc od tego, jak rygorystycznie negocjowało je ministerstwo lub organ nadzorczy.
Reforma rzeczywista – podkreśla wicepremier – to nie tylko nowe ustawy, lecz przede wszystkim zamknięcie luk, które przez lata pozwalały na nadużycia.
Musimy zatrzymać marnotrawstwo w państwowych spółkach – deklaruje Oana Gheorghiu.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Inwazja imigrantów. Policja: Nie mamy siły. Skala jest zbyt wielka
Postawiono zarzuty dla ojca i jego synów za uprawię marihuany i nielegalne posiadanie 70 szt. broni!
Bąkiewicz w Sejmie: europejska polityka migracyjna to szaleństwo [WIDEO]