Nawet lewicowy Starmer przyznał: Wielka Brytania staje się „wyspą obcych”
W Londynie rdzenni Brytyjczycy stali się mniejszością, a całe dzielnice funkcjonują jak równoległe społeczności z własnymi zasadami. Premier Keir Starmer przyznał, że Wielka Brytania przekształciła się w „wyspę obcych” – efekt wieloletniego eksperymentu multikulturowego, którego skutki zaczyna uznawać nawet lewicowy rząd.
Wielka Brytania przechodzi największą transformację demograficzną w swojej nowożytnej historii. Według najnowszych danych w Londynie rdzenni Brytyjczycy stanowią już mniejszość, a drugie co do wielkości miasto – Birmingham – zmierza w tym samym kierunku. Całe dzielnice działają jak społeczności równoległe, z własnymi kodami kulturowymi, religijnymi i językowymi, w których integracja praktycznie nie istnieje.
Premier Keir Starmer, początkowo krytykowany za ostrzeżenia, publicznie mówił o nieobliczalnych szkodach spowodowanych niekontrolowaną imigracją. Jego rząd przygotował dokument „Restoring Control over the Immigration System”, w którym zapowiada zaostrzenie zasad przyznawania stałego pobytu (z 5 do 10 lat), wyższe wymagania językowe, ograniczenie wiz pracowniczych dla nisko wykwalifikowanych oraz cięcia w pomocy dla części azylantów. To znacząca zmiana retoryki ze strony labourzystów, którzy jeszcze niedawno promowali model otwartości.
Skala zjawiska jest ogromna. W 2023 roku imigracja netto zbliżyła się do 700 tysięcy osób rocznie – w porównaniu z około 50 tys. w momencie dojścia do władzy Tony’ego Blaira w 1997 roku. W zeszłym roku wydano ponad milion wiz, a tysiące nielegalnych migrantów regularnie przekraczają Kanał La Manche w małych łódkach.
Niepokojące są nie tylko liczby, ale i skutki społeczne. W wielu miastach dochodzi do aktów skrajnej przemocy, a instytucje państwa są oskarżane o paraliż spowodowany strachem przed oskarżeniami o rasizm. Symboliczny stał się przypadek 18-letniego Henry’ego Nowaka, zamordowanego w Southampton – policja początkowo skuła go kajdankami, gdy leżał umierający, podczas gdy sprawca powoływał się na rzekome obelgi rasistowskie.
Najbardziej wstrząsającym przykładem pozostaje skandal w Rotherham, gdzie między 1997 a 2013 rokiem około 1400 brytyjskich dziewcząt padło ofiarą zorganizowanej seksualnej eksploatacji przez gangi głównie pakistańskiego pochodzenia. Policja, rady miejskie i służby socjalne celowo nie interweniowały, obawiając się „napięć rasowych”. Podobne przypadki ujawniono w wielu innych miastach.
Rosnąca presja na mieszkalnictwo, szkoły, ochronę zdrowia i służby publiczne, a także ekspansja przestępczości zorganizowanej – od handlu narkotykami, przez pranie pieniędzy (Londyn stał się jednym z głównych światowych centrów), po ataki nożowe wśród młodzieży – sprawia, że coraz więcej Brytyjczyków ma poczucie, iż kraj zmienił się nieodwracalnie. Wielka Brytania, jak ostrzega wielu komentatorów, powoli przestaje być brytyjska.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X