Niemcy już zacierają ręce patrząc na spór Polski z Ukrainą. Winnego znajdują, jak zawsze, na prawicy
Niemieckie media, pisząc o sporze z Polską wywołanym przez prezydenta Ukrainy, który gloryfikuje banderyzm, ustawiają się w wygodnej roli sędziego, który... od razu znajduje winnego zaistniałej sytuacji na polskiej prawicy, obrzucając jej przedstawicieli, z prezydentem Karolem Nawrockim na czele, kalumniami.
Manipulacja goni manipulację
„Ktoś, kto śledzi polską politykę, może odnieść wrażenie, że Ukraina jest dziś głównym wrogiem Warszawy” – pisze niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Jak wskazuje autor komentarza Stefan Locke, „niemal codziennie narodowo-konserwatywna partia PiS i skrajnie prawicowe ugrupowania domagają się, aby zaprzestać dostarczania Kijowowi pewnych rodzajów broni, odebrać ukraińskim uchodźcom w Polsce zasiłki albo zablokować przystąpienie tego kraju do Unii Europejskiej”.
„Te apele zbiegają się w polskiej Kancelarii Prezydenta, gdzie Karol Nawrocki, jako głowa państwa, celowo podsyca antyukraińskie nastroje. Rząd Donalda Tuska wprawdzie temu zaprzecza, ale i on odebrał pieniądze potrzebującym Ukraińcom, a nawet w jego szeregach pojawiają się wątpliwości co do przystąpienia Kijowa do UE i wstrzymuje się z dalszą pomocą finansową” – wylicza dziennikarz „FAZ”.
I pyta: „Jak do tego doszło?”. Przecież – przypomina – „Polska była jednym z najbardziej zagorzałych sojuszników Ukrainy nie tylko od czasu rosyjskiej inwazji w 2022 roku i słusznie była z tego dumna”.
Stefan Locke ocenia, że przyczyny należy szukać w polskiej polityce wewnętrznej. Celem prezydenta Karola Nawrockiego jest odsunięcie od władzy po wyborach w przyszłym roku rządu Donalda Tuska. „Jego najpopularniejszym narzędziem do tego jest obecnie Ukraina”, a jej prezydent, Wołodymyr Zełenski, jeszcze to ułatwia – czytamy.
Co prawda dziennikarz przypomina o nadaniu przez Zełenskiego ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA" i pisze, że Ukrainie jest wiele ulic i pomników upamiętniających dawnego przywódcę ukraińskich nacjonalistów Stepana Banderę, ale jednocześnie robi z tego oręż wobec Nawrockiego, sugerując, że wcześniej mu to nie przeszkadzało. Sugeruje również, że Polska ma "białe plamy" w swojej historii wobec Ukrainy.
Tak czy owak, zawsze winny Nawrocki
Jak ocenia warszawski korespondent gazety "Die Welt" Philipp Fritz „polski rząd na nowo definiuje swoją rolę jako sojusznika Ukrainy: Warszawa nie stoi już w pierwszym rzędzie” pod względem pomocy zbrojeniowej." Ocenia przy tym, że "obecny prezydent Nawrocki podchwycił te antyukraińskie nastroje już podczas kampanii wyborczej i je wzmocnił” – czytamy.
„Od tamtej pory atmosferę tę podsycają przede wszystkim narodowo-konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która wspiera Nawrockiego, oraz partie jeszcze bardziej prawicowe. Liberalno-konserwatywny rząd Tuska nie przeciwstawia się temu wystarczająco zdecydowanie – z obawy, że straci poparcie w sondażach” – pisze „Die Welt”.
Źródło: Republika, X, DW
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Hity w sieci
Wiadomości
Agnieszka Grzelak porównała influencerów do lekarzy. "Nawet my nie wiemy, ile żyć mogłyśmy uratować"