W Niemczech grób Bandery otoczony jest specjalną troską
Grób Stepana Bandery w Monachium otoczony jest wielką troską niemieckich władz. Dbają one, by nie dochodziło tu do żadnych, jak to się określa, "aktów wandalizmu". Władzom Monachium, miasta, w którym swoją polityczną "karierę" rozpoczynał na początku lat 20. ubiegłego wieku Adolf Hitler, nie przeszkadzają za to pojawiające się na nagrobku świadectwa uwielbienia do wodza Ukraińskiej Powstańczej Armii, wsławionej m. in. rzezią wołyńską i udziałem w mordach ludności polskiej w trakcie Powstania Warszawskiego. Ostatnio na grobie Bandery obok kwiatów pojawiła się kartka z napisem „kocham cię”.
Zastrzelony 15 października 1959 roku przez sowieckiego agenta Stepan Bandera spoczął na Cmentarzu Leśnym w Monachium. Grób wodza UPA stał się od tego dnia miejscem pielgrzymek ukraińskich nacjonalistów, którzy dbają o należyte utrzymanie miejsca pochówku ich idola. "Grób tonie w kwiatach. Żółte chryzantemy i pelargonie wyrastają z ziemi, między nimi sterczą wbite flagi Ukrainy. Latem roi się tu od pszczół", zauważa z wyraźną aprobatą niemiecki portal dw.com.
Policja potępia "zakłócanie spokoju zmarłego"
Jak skrupulatnie opisuje portal, na cokole i pomniku stoją znicze, głównie czerwone, a wśród nich drobiazgi. "Figurka aniołka w bieli, z żółtymi skrzydłami, przewiązana wstążkami w barwach Ukrainy, z różańcem i szydełkowym serduszkiem. Do tego ukraińskie banknoty, cukierki z waflami „Guliwer” i kawałki ciastek, jakby zmarłemu prawie 67 lat temu mogły się jeszcze przydać. Obok stoi kieliszek z bursztynowym płynem wyglądającym na nalewkę, przykryty kawałkiem ciemnego chleba. Z tyłu nagrobka czeka niespodzianka. Na marmurowym stopniu leży odręczna kartka po ukraińsku, „kocham cię”, podpisana przez Walerię. Wszystkich tych darów jest tak wiele, że układają się w coś w rodzaju muru obronnego przed wandalami. Na cmentarzu jest cicho. Nie słychać nic poza brzęczeniem pszczół i much, co jakiś czas z drzewa spada liść", cytujemy dalszy ciąg nostalgicznych refleksji dw.com.
Portal zwraca uwagę, że nie wszyscy należycie szanują spokój szczątków "ukraińskiego patrioty". "W sierpniu 2014 roku zniszczono marmurowy krzyż i rozkopano ziemię. Później grób kilkukrotnie pomazano farbami oraz symbolami anarchistycznymi i swastykami. Głośne przypadki wandalizmu odnotowano w 2024 roku, dwa lata po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę", wylicza dw.com.
Cytowany przez Deutsche Welle główny komisarz z prezydium policji w Monachium, Sven Müller, wspomina, że dwa lata temu na nagrobku Bandery pojawiło się graffiti nawiązujące do rosyjskiego nacjonalizmu. “W latach poprzednich, zwłaszcza po wybuchu wojny na Ukrainie, doszło do kilku aktów wandalizmu lub zniewag, które klasyfikowane są jako zakłócanie spokoju zmarłym”, przekazała monachijska policja (cytat za dw.com).
Czy szczątki Bandery zostaną przeniesione do Kijowa?
Teraz po po dewastacjach nie ma najdrobniejszego śladu ani śladu. "Czy potencjalnych wandali mógł wystraszyć nietypowy automat do sprzedaży zniczy, w którym – według relacji “Süddeutsche Zeitung” – mogła znajdować się ukryta kamera skierowana dokładnie na grób? Dziennik zwrócił uwagę, że automat ten był wizualnym unikatem w porównaniu do innych takich urządzeń na terenie cmentarza. Osobliwy automat, który – niezależnie od tego, czy miał zainstalowaną kamerę – spełnił swoją funkcję. Profanacje ustały, a urządzenia już nie ma. Została po nim tylko kamienna płyta", z satysfakcją informuje dw.com.
Ani Władze Monachium, czy podległe im służby komunalne, a także policja nie chcą mówić szerzej o środkach zabezpieczających grób Bandery. Niemcy nabrali także wody w usta w temacie odbywających się w tu pielgrzymek zwolenników UPA. Tymczasem jest tajemnicą poliszynela, że każda rocznica śmierci wodza Ukraińskiej Powstańczej Armii - przypadająca na 15 października - gromadzi spory tłumek na monachijskim Cmentarzu Leśnym. Wspominających Banderę osób nie brakuje zresztą przez cały rok.
Być może już niedługo będą oni peregrynować do Kijowa, gdzie szczątki Bandery niektórzy planują złożyć w Panteonie Narodowym, który ma powstać na terenie Narodowego Rezerwatu Ławry Peczerskiej. Jak ujawnił szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow, rodzina Bandery dopuszcza ponowny pochówek swojego krewniaka w stolicy Ukrainy.
Źródło: dw.com, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy mającej siłą zmieniać ustrój państwa
Wielki protest chińskich pracowników w Rosji. Przeciwstawili się policji
Koalicja szykuje zmiany w PIT. Wyższy próg zamiast obiecanych 60 tys. zł kwoty wolnej?