Przygotowują się na upadek Putina . Elity wyprowadzają miliardy za granicę
Rosyjskie elity, w tym szef Sberbanku German Gref i oligarcha Andriej Mielniczenko, coraz otwarciej wyrażają niezadowolenie z przedłużającej się wojny na Ukrainie i jej skutków gospodarczych. Według doniesień, zamożni Rosjanie przenoszą za granicę dziesiątki miliardów dolarów, przygotowując się na możliwy upadek reżimu Władimira Putina.
Władimir Putin staje w obliczu rosnącej presji wewnętrznej. Członkowie rosyjskich elit, przez lata lojalni wobec Kremla, zaczynają publicznie sygnalizować niecierpliwość związaną z przebiegiem wojny i problemami gospodarczymi, które pogłębiają ukraińskie ataki dronów. German Gref, 62-letni prezes największego rosyjskiego banku Sberbank i dawny bliski współpracownik Putina, miał domagać się zakończenia wojny, oskarżając władze o niszczenie gospodarki w celu uniknięcia upokarzającego porozumienia pokojowego. Niedługo potem oligarcha Andriej Mielniczenko, jeden z największych graczy w branży nawozów, wystąpił z publicznym apelem do Zachodu o wsparcie gospodarcze, krytykując przy tym – choć pośrednio – autorytarne rządy Putina.
Analitycy podkreślają, że publiczne wypowiedzi tak wysoko postawionych osób są niemal bezprecedensowe. Głównym powodem rosnącego niezadowolenia jest chęć ochrony majątków. Długa kampania ukraińskich ataków dronów mocno uderzyła w rosyjską infrastrukturę naftową oraz największą platformę handlu elektronicznego Wildberries. Skutkiem są poważne zakłócenia w handlu i niedobory paliw. Analityk Jason Smart ocenia, że najbogatsi Rosjanie w ciągu ostatniego roku wyprowadzili za granicę dziesiątki miliardów dolarów.
Oni rozumieją, że reżim Putina stoi na bardzo niestabilnym gruncie. Prawdopodobieństwo jego upadku jest obecnie bardzo wysokie – stwierdził Smart, dodając, że część elit przygotowuje się już na Rosję po Putinie, a to niesie ze sobą ryzyko przemocy.
W odpowiedzi na rosnącą niestabilność znacznie wzmocniono ochronę głównej rezydencji Putina w Wałdaju. Wokół kompleksu rozmieszczono 27 nowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej. Rosyjska Gwardia Narodowa, licząca około 400 tysięcy funkcjonariuszy i podlegająca bezpośrednio prezydentowi (a nie Ministerstwu Obrony), otrzymała ciężki sprzęt, w tym jednostki pancerne. Analitycy interpretują to jako przygotowanie do ewentualnego tłumienia wewnętrznych buntów.
Pęknięcia wewnątrz reżimu zbiegają się z krytyką ze strony tradycyjnych sojuszników. Podczas niedawnego spotkania w Omsku prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew publicznie wezwał Putina do „zamrożenia” konfliktu, stwierdzając, że cel wojny przestał być jasny, i opowiadając się za powrotem do formuły negocjacji z Stambułu. Niepokój przeniknął nawet do państwowej telewizji. Główny propagandysta Kremla Władimir Sołowjow w niedawnej niedzielnej audycji mówił o poważnych problemach: braku systemów do przechwytywania dronów, konieczności ewakuacji setek tysięcy mieszkańców regionów przygranicznych (Kursk, Briańsk, Biełgorod, Krym) na Daleki Wschód, Ural i nad Wołgę, a także o „ogromnym błędzie”, jakim było zniszczenie wielkich zapasów amunicji i sprzętu przed inwazją. Sołowjow przyznał, że Rosja zmierzyła się z nowym rodzajem wojny, do którego dotychczasowa doktryna wojskowa okazała się nieadekwatna.
Mimo rosnącego napięcia wśród elit i paniki w mediach państwowych Putin nadal zrzuca odpowiedzialność za wojnę. W przemówieniu do marynarzy w Petersburgu powtórzył, że Rosja jedynie „odpowiadała” na działania Kijowa wspierane przez Zachód.
Źródło: Republika/Digi24
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X