Sakiewicz z Los Angeles: Tusk może wypchnąć Polskę
Tomasz Sakiewicz, szef Domu Wolnego Słowa i redaktor naczelny Radia Republika, ostrzegł z Los Angeles, że jeśli Donald Trump uzna, iż w Warszawie nie ma z kim rozmawiać o wzmocnieniu obecności wojsk USA, sprawy polskie zaczną być uzgadniane z Niemcami.
Tłem rozmowy w porannym programie Radia Republika była transakcja medialna w USA. Sakiewicz mówił, że Paramount przejął Warner Bros., a tym samym – w odbiorze części komentatorów – związał się z losem telewizji TVN. W Polsce minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapowiedział badanie wpływu tej operacji na porządek publiczny i bezpieczeństwo państwa. Amerykańscy rozmówcy Sakiewicza mieli się uśmiechać na myśl, że polski resort chce w tej chwili oceniać największą kompanię medialną kojarzoną z prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Sam Sakiewicz studził oczekiwania:
Discovery pozostaje właścicielem TVN, zmiana właściciela Discovery po amerykańskiej stronie nie oznacza automatycznej zmiany w Polsce.
Zapowiedział, że będzie się przyglądał sprawie „z popcornem”.
Drugim wątkiem były kontakty polsko-amerykańskie. Sakiewicz pytał, czy Władysław Kosiniak-Kamysz po spotkaniu z Trumpem komukolwiek zdał relację i czy oferta powtórzona na forum CPAC – bezpieczeństwo, rozwój technologiczny i wsparcie finansowe w zamian za układ proamerykański – została przyjęta, odrzucona, czy przemilczana? Jego zdaniem rasowy polityk powiedziałby wprost, że rozmowy były poufne i na tym koniec.
Obawia się natomiast, że dociśnięty przez Tuska Kosiniak zacznie się z tego spotkania wycofywać narracyjnie. Najmocniejsze ostrzeżenie dotyczyło scenariusza zastępczego. Sakiewicz przypomniał, że dla Trumpa partnerem i przyjacielem pozostaje prezydent Karol Nawrocki, ale jego możliwości są ograniczone. Jeśli Biały Dom uzna, że w Polsce nic nie da się załatwić bez zgody Niemiec, zacznie rozmawiać z Berlinem.
Tusk pcha nas dokładnie w taką sytuację – mówił Sakiewicz – że Trump może zadzwonić do Friedricha Merza i uzgadniać sprawy polskie ponad Warszawą.
Doraźnie mogłoby to wyglądać na przejęcie niemieckich wpływów przez Amerykanów, docelowo oznaczałoby jednak, że o Polsce rozmawia się już poza Polską.
Porównał to do negocjacji tarczy w Redzikowie. Wtedy Donald Tusk, Radosław Sikorski i Bogdan Klich, jego zdaniem, zachowali się jak „drobni kombinatorzy”; padło słynne „my nie gapy”, a tarcza nie powstała. Dziś rozmowy o wzmocnieniu sił USA trwają od roku i nie widać końca. Sakiewicz postawił tezę, że Tusk nie chce większej obecności amerykańskiej, bo nie ma na to zgody Niemiec, a pytanie, czy jeszcze może się jej skutecznie przeciwstawić, zostawił otwarte.
Niemcy – argumentował – słabną:
Polityka gazowa skończyła się droższym surowcem, migracyjna problemem społecznym, otwarcie na Chiny zalewem skopiowanych aut, a Mercosur nie otworzył niemieckim samochodom i chemii rynku Ameryki Południowej, bo ten jest już zajęty przez Chińczyków.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X