Wyciek danych milionów Polaków. Prokuratura potwierdza, a podejrzani są na wolności
Najpierw były pytania o to, dlaczego o gigantycznym wycieku danych z NFZ opinia publiczna dowiedziała się dopiero teraz. Wczoraj Niezalezna.pl ujawniła, że poznańska prokuratura zajmuje się sprawą od kwietnia 2024 roku. Dziś śledczy oficjalnie potwierdzili tę informację. Z ich komunikatu wynika, że przestępcy uzyskali dane ponad 13 mln osób. Piotr Nisztor, który ujawnił kulisy sprawy, zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt: osoby podejrzane o cyberprzestępstwo nie przebywają obecnie w areszcie.
Sprawa była badana już w 2024 roku
Komunikat Prokuratury Regionalnej w Poznaniu nie pozostawia wątpliwości co do daty rozpoczęcia postępowania. Śledztwo zostało wszczęte 8 kwietnia 2024 roku, po zawiadomieniach złożonych przez prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
Powodem były niepokojące, masowe zapytania kierowane do systemu eWUŚ za pośrednictwem placówek medycznych. Prokuratura ustaliła, że sprawcy przejęli konta pracowników wybranych podmiotów korzystających z platformy MyDr.
To właśnie za pośrednictwem tego systemu uruchomiono mechanizm pozwalający na automatyczne wysyłanie ogromnej liczby zapytań do eWUŚ.
Miliony rekordów pobranych z eWUŚ
Śledczy podali, że w ramach operacji wykonano około 18 mln zapytań. W rezultacie przestępcy uzyskali dane osobowe ponad 13 mln osób.
Zakres informacji był znaczący. Chodziło o imiona i nazwiska, numery PESEL oraz dane dotyczące posiadania prawa do ubezpieczenia zdrowotnego.
To właśnie te ustalenia prokuratury są istotne w kontekście informacji przekazanych wcześniej przez Niezalezna.pl. Wicepremier Krzysztof Gawkowski mówił 12 sierpnia o wycieku obejmującym blisko 19 mln obywateli. Nasz portal ustalił natomiast, że do samego przejęcia danych doszło między 18 a 27 marca 2024 roku, a liczba osób wskazywana w naszych ustaleniach wynosiła 18 814 054.
Prokuratura: baza została odzyskana
W sprawie pojawia się także informacja, która może mieć kluczowe znaczenie dla osób, których dane zostały przejęte.
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Poznania odzyskali – jak przekazali śledczy – całą bazę danych pozyskaną nielegalnie z NFZ.
Prokuratura podkreśliła ponadto, że działania funkcjonariuszy miały zapobiec dalszemu handlowaniu skradzionymi informacjami.
W toku śledztwa ustalono również osobę, która miała przygotować narzędzia informatyczne wykorzystane do przełamania zabezpieczeń. Podejrzany przyznał się do zarzutów i złożył szczegółowe wyjaśnienia.
Zarzuty dla pięciu osób
Śledztwo nie ograniczyło się do jednego podejrzanego. Kolejne cztery osoby również usłyszały zarzuty dotyczące nieuprawnionego dostępu do danych za pośrednictwem internetu.
Łącznie zarzuty postawiono więc pięciu osobom.
Prokuratura poinformowała, że dwie z nich były w trakcie postępowania tymczasowo aresztowane. Obecnie żadna z osób podejrzanych nie przebywa jednak w areszcie.
Śledczy przekazali, że „aktualnie wobec wszystkich podejrzanych stosowane są środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym”.
Za czyny objęte zarzutami grożą kary sięgające 8 i 12 lat więzienia.
Nisztor: „Hakerzy są … na wolności”
Do komunikatu poznańskiej prokuratury odniósł się Piotr Nisztor. Dziennikarz przypomniał, że dzień wcześniej ujawnił informacje dotyczące daty poznańskiego śledztwa i skali przejęcia danych.
„Prokuratura Regionalna w Poznaniu potwierdziła ujawnione wczoraj przeze mnie informacje”
– napisał na platformie X.
Nisztor zwrócił jednak uwagę na różnicę pomiędzy liczbami podawanymi wcześniej a tymi przedstawionymi przez prokuraturę.
„Twierdzi jednak, że wyciekły dane nie ponad 18 mln, ale ponad 13 mln Polaków, a całą bazę udało się odzyskać”
– wskazał.
Dziennikarz skupił się również na sytuacji podejrzanych. Jego komentarz był krótki i wymowny: „Hakerzy są … na wolności”.
Oficjalny komunikat prokuratury potwierdza tę część jego wpisu. Choć wobec dwóch osób w przeszłości stosowano tymczasowe aresztowanie, obecnie wszyscy podejrzani objęci są środkami o charakterze wolnościowym.
Wcześniej Gawkowski mówił o „blisko 19 mln”
Sprawa nabrała rozgłosu po wypowiedzi Krzysztofa Gawkowskiego z 12 sierpnia. Wicepremier i minister cyfryzacji poinformował wówczas o wycieku danych dotyczących „blisko 19 mln obywateli polskich”.
Według wcześniejszych informacji wśród przejętych danych miały znajdować się również informacje dotyczące wizyt lekarskich oraz przepisywanych leków. Gawkowski mówił wówczas, że „nic nie wskazuje na to, że mamy do czynienia z atakiem zewnętrznym”.
Równolegle sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Tymczasem z komunikatu poznańskiej prokuratury wynika, że postępowanie dotyczące masowego pobierania danych z eWUŚ prowadzone jest już od kwietnia 2024 roku. Śledztwo znajduje się obecnie na końcowym etapie.
Źródło: Republika, Niezalezna.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
TRZEBA ZOBACZYĆ!
Wyciek danych milionów Polaków. Prokuratura potwierdza, a podejrzani są na wolności
Zostały ostatnie godziny na zgłoszenie! Prezydent Nawrocki zaprasza do Juraty
Wszczęto śledztwo ws. pożaru XVII-wiecznego kościoła w sanockim skansenie