Wybuchła kolejna wojna w Etiopii! Czy przerodzi się w poważny konflikt regionalny?
Etiopia znów pogrąża się w wojnie po wcześniejszym konflikcie, który według szacunków Unii Afrykańskiej pochłonął około 600 tys. ofiar. Siły tigrajskie zajęły trzy lotniska, a walki objęły sąsiednie regiony. Przeciwko premierowi Abiyowi Ahmedowi, laureatowi Pokojowej Nagrody Nobla, wystąpili również jego dawni sojusznicy. Kolejna konfrontacja grozi wciągnięciem Erytrei i Sudanu.
Rebelianci nacierają na wschód. Sudan odpowiada oskarżeniami
Według AFP 27 września siły TPLF zajęły Erebti w regionie Afar po ostrzale ciężkiej artylerii. Następnie miały ruszyć w stronę Afdery, około 100 km na wschód. Ten sam rozmówca szacował liczbę wysiedlonych w Afar na co najmniej 150 tys. osób.
Ofensywa zagraża trasom dostaw z Dżibuti, przez które dociera do Etiopii większość importowanych towarów, w tym paliwo. Ich przecięcie mogłoby uderzyć w zaopatrzenie kraju daleko poza strefą bezpośrednich walk.
27 września wieczorem sudańska armia odrzuciła zarzuty etiopskiego szefa sztabu Birhanu Juli o wspieranie ugrupowań walczących z rządem w Addis Abebie. Sudańskie dowództwo twierdziło z kolei, że z terytorium Etiopii płynie pomoc dla paramilitarnych Sił Szybkiego Wsparcia i prowadzone są działania wojskowe z użyciem dronów. Wezwało do rozmów oficjalnymi kanałami, jednocześnie zapowiadając obronę własnej suwerenności.
Lotniska zajęte, telewizja trafiona przez drona
Human Rights Watch odnotowała wybuch walk w północnej Etiopii 22 września. Następnego dnia siły związane z Ludowym Frontem Wyzwolenia Tigraju, znanym pod skrótem TPLF, zajęły lotniska w Mekele, Szire i Aksum. Działania zbrojne objęły również sąsiednie regiony Amhara i Afar. Niemal cztery lata po zawarciu porozumienia pokojowego na północy kraju ponownie ruszyła ofensywa.
Etiopska armia podała 24 września, że w walkach zginęło 272 przeciwników, a 260 zostało rannych. Starcia dotarły w okolice Lalibeli, słynącej ze średniowiecznych kościołów wykutych w skale. Zawieszono loty do miasta. W Tigraju mieszkańcy zaczęli gromadzić podstawowe produkty, których ceny rosły wraz z obawami przed kolejnym odcięciem dostaw.
25 września NetBlocks zarejestrował zakłócenia internetu na północy kraju, a dziennikarze AFP stracili telefoniczny kontakt ze swoimi rozmówcami w regionie. Dwa dni później dron uderzył w siedzibę Tigrai TV w Mekele. Agencja poinformowała o uszkodzeniu budynku i przerwaniu emisji, powołując się na pracowników stacji. Jej korespondent sfotografował zniszczoną fasadę. Jeszcze 21 września władze federalne ogłosiły bezterminowe zawieszenie działalności nadawcy i zakazały innym mediom rozpowszechniania jego materiałów.
Ofensywę poprzedziło ogłoszenie 20 września Sojuszu na rzecz Przetrwania. Siedem ugrupowań połączyło się wokół celu obalenia rządu. Do TPLF dołączył między innymi amharski ruch Fano, który podczas poprzedniej wojny wspierał armię federalną przeciwko Tigrajczykom. W koalicji znalazła się także Armia Wyzwolenia Oromo. Dawni przeciwnicy uznali, że mogą wspólnie uderzyć w tego samego premiera.
Fano walczy z władzami centralnymi od 2023 roku. Konflikt zaostrzyła decyzja rządu o włączeniu regionalnych formacji zbrojnych do ogólnokrajowych struktur bezpieczeństwa, odebrana jako zamach na autonomię regionów. Jednocześnie amharskie i tigrajskie ugrupowania nadal spierają się o terytoria. Wspólna ofensywa wyrasta więc z walki z Abiyem, podczas gdy spory między jej uczestnikami pozostają nierozwiązane.
Przygotowania do konfrontacji trwały od miesięcy. Według analizy PISM radykalna frakcja TPLF odsunęła kompromisowe władze regionu i odtworzyła rozwiązane instytucje. Rząd federalny gromadził wojska na północy. Przywódcy obu stron stopniowo odchodzili od ustaleń, które miały zakończyć poprzednią katastrofę. Mieszkańcy Tigraju otrzymali kolejną mobilizację, choć odbudowa ich życia po wojnie pozostawała niedokończona.
Od dominacji TPLF do wojny laureata Nobla
TPLF przez lata współtworzył system, przeciwko którego obecnym władzom dziś walczy. Od 1991 do 2018 roku dominował w koalicji rządzącej Etiopią. Pod rządami Melesa Zenawiego kraj rozwijał się gospodarczo, ale władza miała autorytarny charakter, a Oromo i Amharowie doświadczali politycznej marginalizacji. Protesty poprzedzające objęcie urzędu przez Abiya Ahmeda w 2018 roku podważyły ten układ.
W 2019 roku nowy premier otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za działania na rzecz pokoju, przede wszystkim za inicjatywę rozwiązania konfliktu granicznego z Erytreą. Zaledwie rok później kierował państwem prowadzącym wojnę w Tigraju.
W 2020 roku spór o władzę zaostrzyło przeprowadzenie wyborów w Tigraju wbrew decyzjom władz federalnych. W listopadzie Abiy oskarżył siły tigrajskie o atak na federalną bazę wojskową i nakazał operację na północy. Po stronie rządu walczyła również Erytrea. Konflikt trwał do 2022 roku, pustosząc Tigraj i rozszerzając się na sąsiednie regiony.
Szacunek około 600 tys. zabitych wiąże się z ocenami Unii Afrykańskiej i jej mediatora Oluseguna Obasanjo. Bilans obejmuje skutki walk oraz śmierć spowodowaną głodem i załamaniem opieki zdrowotnej.
Ustalenia międzynarodowej komisji ekspertów ONZ opisywały masowe zabójstwa i systematyczną przemoc seksualną. Wskazywały również na celowe głodzenie ludności. Etiopskie siły rządowe, wojska Erytrei oraz sprzymierzone formacje dopuszczały się w Tigraju czynów zakwalifikowanych przez komisję jako zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Siły tigrajskie również krzywdziły cywilów w regionach Amhara i Afar. W 2023 roku komisja stwierdziła, że rząd nie przedstawił wiarygodnych dowodów odpowiednich śledztw i procesów dotyczących własnych sił.
Porozumienie podpisane 2 listopada 2022 roku w Pretorii przewidywało trwałe przerwanie walk i rozbrojenie bojowników TPLF. Rząd miał przywrócić podstawowe usługi oraz zapewnić dostęp pomocy humanitarnej. Dokument zobowiązywał też do ochrony cywilów i ułatwienia powrotu wysiedlonych. We wrześniu 2026 roku AFP informowała, że około miliona ludzi nadal pozostawało poza domami.
Kolejna ofensywa obnaża polityczną klęskę tego procesu. Przywódcy zachowali zdolność mobilizowania ludzi do walki, podczas gdy ludność wciąż ponosiła skutki poprzedniej wojny. Wypędzeni czekali na powrót, a odpowiedzialność za zbrodnie pozostawała przedmiotem niespełnionych zobowiązań.
Erytrea i Sudan mogą poszerzyć pole wojny
W poprzednim konflikcie Erytrea pomagała Abiyowi pokonać TPLF. Dziś Addis Abeba oskarża Asmarę o finansowanie jego przeciwników, czemu władze erytrejskie zaprzeczają. PISM wskazuje na odwrócenie sojuszy i zbliżenie Erytrei z obozem tigrajskim. Dawna współpraca wojskowa z Etiopią ustępuje obawie przed ambicjami jej premiera.
Etiopia pozostaje bez własnego wybrzeża od uzyskania niepodległości przez Erytreę w latach dziewięćdziesiątych. Zabiegi Abiya o dostęp do Morza Czerwonego zaostrzyły stosunki z sąsiadem. Erytrea obawia się, że sprawa portu może posłużyć za pretekst do działań zbrojnych. Otwarcie kolejnego frontu oznaczałoby powrót bezpośredniej wojny między państwami, których pojednanie przyniosło Abiyowi Nobla.
Konflikt nakłada się też na wojnę w Sudanie. PISM wskazuje, że etiopscy rebelianci współpracowali z armią sudańską, podczas gdy rząd Etiopii współpracował z jej przeciwnikiem, paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia, czyli RSF. Taki układ zwiększa ryzyko połączenia obu wojen, ponieważ strony mogą szukać pomocy u partnerów walczących po drugiej stronie granicy.
Do tego dochodzi rywalizacja mocarstw znad Zatoki Perskiej. Zjednoczone Emiraty Arabskie 25 września potępiły ataki TPLF i jego sojuszników, potwierdzając poparcie dla rządu Etiopii. Wezwały również do zakończenia walk. Czerep ocenia, że obóz przeciwny Abiyowi może szukać pomocy Arabii Saudyjskiej zainteresowanej ograniczaniem wpływów Emiratów. W takim scenariuszu lokalna walka o władzę zyskuje zagranicznych patronów zdolnych podtrzymywać ją znacznie dłużej.
Hasło przetrwania, którym posługuje się nowa koalicja, brzmi cynicznie w świetle ustaleń Human Rights Watch dotyczących Tigraju. Organizacja udokumentowała przymusowy nabór prowadzony tam co najmniej od kwietnia 2026 roku. Regionalne służby uprowadzały cywilów, w tym dzieci mające zaledwie 15 lat. Ludzi zabierano z ulic i miejsc pracy, a rodziny osób unikających służby poddawano represjom.
Organizacja opisała także nalot z 20 sierpnia na zabudowania mieszkalne w Mekele, przypisywany etiopskim siłom rządowym. Rannych zostało 13 cywilów, w tym siedmioro dzieci. Personel głównego szpitala regionu informował o braku podstawowych środków potrzebnych do leczenia. W takich warunkach każda kolejna ofensywa grozi śmiercią ludzi, których można byłoby uratować w sprawnie działającym szpitalu.
Źródło: Portal Telewizji Republika, PISM, AFP, Human Rights Watch
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X