UJAWNIAMY: Patologiczne kulisy konkursu MKiDN i kompromitacja procedury wyboru dyrektora NIAiU
Ministerialny konkurs miał wyłonić dyrektora, lecz obnażył sposób, w jaki koalicja 13 grudnia traktuje państwowe procedury. Resort zaakceptował wadliwy regulamin, opublikował rekomendację, a następnie uznał własne postępowanie za nieważne. Dziewięć miesięcy później NIAiU powierzono Łukaszowi Mieszkowskiemu. Procedura okazała się dekoracją, a aby ratować sytuację Cienkowska podjęła decyzję, że stanowisko obejmie człowiek… którego nie było w peletonie.
Historia konkursu na dyrektora Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki jest gotowym studium państwowej prowizorki. Resort 18 lipca 2025 roku ogłosił zamiar przeprowadzenia postępowania. Zapowiadał jego rozpoczęcie w sierpniu oraz zakończenie na przełomie października i listopada. Ministerialne postanowienie zostało wydane 19 sierpnia, a kandydaci mogli składać dokumenty do 30 września. Sam NIAiU informował wtedy, że finał jest planowany do 31 października.
Pierwsze posiedzenie komisji odbyło się 8 października. Stawiło się 8 z 9 członków. Protokół zawiera zdanie o fundamentalnym znaczeniu dla dalszego biegu sprawy. Komisja przyjęła regulamin pracy bez uwag. Nikt nie zatrzymał procedury, choć właśnie ten dokument zawierał rozwiązania, które dwa miesiące później posłużyły ministerstwu do uznania postępowania za nieważne.
Ustawa powierza komisji ustalenie szczegółowych kryteriów oceny, przeprowadzenie rozmów, rozstrzygnięcie konkursu i sporządzenie końcowego protokołu. Organizator ma zapewnić jej obsługę, warunki pracy oraz środki potrzebne do postępowania. Regulamin nie był więc dodatkiem technicznym podrzuconym z zewnątrz. Stanowił podstawę działania organu powołanego przez ministra, pracującego w siedzibie resortu przy udziale urzędników ministerstwa. Pierwsze posiedzenie otworzyła dyrektor departamentu MKiDN Magdalena Erdman, a funkcję sekretarza wykonywał urzędnik resortu Michał Kulik.
Do konkursu zgłosiło się 6 osób. Wioletta Jaskólska, Kacper Kępiński, Monika Konrad i Bolesław Stelmach zostali od razu dopuszczeni do drugiego etapu. Monikę Bończę-Tomaszewską oraz Sylwię Pawlikowską-Musiewicz wezwano do usunięcia braków formalnych. Druga z nich nie dostarczyła wymaganych dokumentów w terminie. Na rozmowy zaproszono więc pięcioro kandydatów.
Głosowanie, które wskazało dwie większości
Drugie posiedzenie rozpoczęło się 30 października o godzinie 9.30. Obecni byli wszyscy członkowie komisji. Po przesłuchaniach przewodniczący Andrzej Szczerski zarządził tajne głosowanie i przypomniał, że każdy członek dysponuje jednym głosem, który może oddać za kandydaturą, przeciw niej albo wstrzymać się od głosu.
Protokół pokazuje jednak ocenę każdego z 5 kandydatów przez 9 głosujących. Zamiast 9 rozstrzygających wskazań powstało 45 wyborów między trzema możliwościami. Kacper Kępiński otrzymał 5 głosów za, 2 przeciw i 2 wstrzymujące. Bolesław Stelmach uzyskał 6 głosów za, 2 przeciw i 1 wstrzymujący. Każdy z nich zdobył poparcie ponad połowy całego składu komisji. Dokument nie opisuje dodatkowego głosowania, które rozstrzygnęłoby, którego z dwóch kandydatów rzeczywiście preferuje większość. Komisja wskazała Stelmacha.
Łącznie kandydaci otrzymali 12 pozytywnych wskazań, choć w komisji zasiadało 9 osób. Sam wynik nie pozwala ustalić, czy 6 członków rzeczywiście wybrałoby Stelmacha w głosowaniu, w którym wolno poprzeć wyłącznie jedną osobę. Tajność procedury sprawia, że część głosujących mogła zaakceptować Stelmacha oraz Kępińskiego. Różnica 6 do 5 mierzyła poziom akceptacji dwóch kandydatur bez ujawniania końcowej preferencji dziewięcioosobowego składu.
Źródło kłopotu tkwiło w dwóch sąsiadujących postanowieniach regulaminu. Jedno przewidywało oddawanie głosu wobec każdego kandydata. Drugie przyznawało członkowi komisji jeden głos na wybraną osobę. Pierwsza metoda pozwalała zaakceptować równocześnie kilka kandydatur. Druga miała ujawnić pojedynczy wybór każdego głosującego. Resort wpisał obie do jednego dokumentu, a komisja zaakceptowała ten dokument bez zastrzeżeń i przeprowadziła głosowanie.
Protokół końcowy trafił do ministerstwa 3 listopada. Resort opublikował wynik dopiero 25 listopada i zakomunikował rekomendację Stelmacha. Przez 22 dni dokument znajdował się u organizatora. Oświadczenie o odrzuceniu protokołu, podpisane 16 grudnia przez wiceministra Marka Krawczyka, potwierdziło nieważność postępowania oraz wątpliwości dotyczące regulaminu. Ministerstwo samo przyznało, że zastosowany sposób głosowania nie gwarantował zgodności wyniku ze stanowiskiem większości komisji.
Końcowy protokół dokłada do obrazu kolejne ślady pośpiechu. Uchwała wskazała kandydata ministrowi o błędnej nazwie urzędu, odnosząc się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Kulturowego. Choć ta omyłka nie stworzyła sprzecznych trybów głosowania, ich obecność pokazuje jakość kontroli dokumentu, który miał rozstrzygać o kierowaniu państwową instytucją.
Źródło: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (kolaż własny)
Unieważnienie nie zakończyło kadrowej prowizorki
Resort koalicji 13 grudnia odpowiadał za ogłoszenie konkursu, treść regulaminu oraz obsługę komisji. Później uznał, że uchybień nie da się już naprawić, ponieważ komisja zakończyła prace i przekazała protokół. W ten sposób postępowanie przygotowane przez ministerstwo upadło na regułach przygotowanych przez ministerstwo. Kandydaci poświęcili czas na przygotowanie dokumentów, programów i rozmowy, a państwowa instytucja została bez dyrektora wyłonionego w skutecznej procedurze.
Ustawa o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej przewiduje konkretne następstwo takiej sytuacji. Jeżeli konkurs nie zostanie rozstrzygnięty albo wyłoniony kandydat nie zostanie powołany, organizator ma niezwłocznie ogłosić kolejne postępowanie. Może też uruchomić przewidzianą w ustawie ścieżkę prowadzącą do powołania bez konkursu. Stelmach został wskazany przez komisję, lecz nie otrzymał powołania na kadencyjnego dyrektora. Minister powierzył mu pełnienie obowiązków na podstawie artykułu 16a.
W grudniu 2025 roku ministerstwo wiedziało, że procedura jest nieważna. Trzeciego września 2026 roku NIAiU nadal nie miał dyrektora wybranego w prawidłowym trybie. Oficjalny komunikat o powierzeniu funkcji Mieszkowskiemu zapowiadał dopiero przeprowadzenie poprawnej procedury. Blisko 9 miesięcy prowizorium nie przyniosło rozwiązania, którego ustawa oczekuje bez zbędnej zwłoki.
Od podpisania oświadczenia o nieważności do nominacji Mieszkowskiego minęło 261 dni. W tym czasie resort nie doprowadził do objęcia stanowiska przez dyrektora na kadencję. Publiczny komunikat z 3 września nie podawał nawet daty rozpoczęcia ani zakończenia zapowiedzianej procedury.
Kadrowy finał ma dodatkowo gorzki wymiar. Trzeciego września 2026 roku prof. Bolesław Stelmach został odwołany z funkcji pełniącego obowiązki dyrektora NIAiU. Ministerstwo jako powód wskazało niedopełnienie obowiązków administracyjnych, w tym nieprzedłożenie sprawozdania finansowego Instytutu za 2025 rok. Zgodnie ze statutem dyrektor odpowiada za sporządzanie rocznych sprawozdań finansowych, ma zapewnić ich terminowe przygotowanie, obligatoryjne badanie przez firmę audytorską oraz przekazanie ministrowi do zatwierdzenia. Człowiek rekomendowany w wadliwym konkursie, a następnie pozostawiony na czele Instytutu jako pełniący obowiązki, został więc odwołany w związku z niewykonaniem jednego z podstawowych obowiązków zarządczych.
Człowiek spoza konkursu i pytania do resortu
Łukasz Mieszkowski nie brał udziału w postępowaniu z 2025 roku. Jego nazwiska nie ma w oficjalnym wykazie kandydatów. Trafił do NIAiU decyzją minister Marty Cienkowskiej po odwołaniu Stelmacha i ma kierować Instytutem do czasu przeprowadzenia procedury powołania dyrektora. Zamiast naprawionego konkursu opinia publiczna dostała kolejnego tymczasowego szefa wskazanego poza otwartym naborem.
Więcej o wyborze Łukasza Mieszkowskiego pisaliśmy w dniu podjęcia tej decyzji przez MKiDN: NASZ NEWS: Mówił, że ratujący Żydów bali się Polaków! Został p.o. dyrektora Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki
Portal Telewizji Republika skierował do Ministerstwa Kultury oraz NIAiU pytania prasowe i wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Zażądaliśmy dokumentów pokazujących, kto przygotował i zatwierdził sprzeczne postanowienia regulaminu, czy powstały opinie prawne, kiedy wykryto wadę oraz dlaczego rekomendację Stelmacha opublikowano po otrzymaniu protokołu. Pytamy również o koszty konkursu, brak skutecznej nowej procedury i sposób wykonania ustawowego obowiązku niezwłocznego działania.
Wnioski obejmują także akty dotyczące powierzenia obowiązków Stelmachowi i Mieszkowskiemu, okres ich umocowania, warunki wynagrodzenia oraz dokumenty potwierdzające kwalifikacje nowego szefa. Do NIAiU trafiły pytania o stan sprawozdania finansowego za 2025 rok, korespondencję z resortem, ewentualne kontrole i przekazanie obowiązków. Resort został również poproszony o wskazanie terminu poprawnej procedury. Odpowiedzi pokażą, czy za wadliwym regulaminem stał pojedynczy błąd redakcyjny, czy cały łańcuch zaniechań, którego polityczny rachunek koalicja 13 grudnia próbuje dziś przykryć kolejną nominacją tymczasową.
Źródło: Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Portal Telewizji Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
HIT DNIA
UJAWNIAMY: Patologiczne kulisy konkursu MKiDN i kompromitacja procedury wyboru dyrektora NIAiU
SPRAWDŹ TO!
Bogucki bez litości dla Tuska. Ujawnił, po co premierowi „swój” Trybunał
Czarzasty o Nawrockim: „Powinien przemyśleć swoje działania”
SPRAWDŹ TO!