Siła prawa, Lem i kołyska
23 września Karol Nawrocki jako pierwszy zabrał głos w popołudniowej części debaty generalnej ONZ. Tego samego dnia z tej samej mównicy przemawiali Wołodymyr Zełenski, Masud Pezeszkian i Ahmad asz-Szara. Polski prezydent mówił o Rosji, o sztucznej inteligencji i o dzieciach, których w Polsce rodzi się coraz mniej. Z pozoru trzy różne tematy. Czy na pewno?
Średniowieczni moraliści nazywali roztropność woźnicą cnót, auriga virtutum. Odwaga bez niej zamienia się w brawurę, sprawiedliwość w doktrynerstwo, umiarkowanie w bezczynność. To dość zaskakujący klucz do przemówienia na forum Zgromadzenia Ogólnego, gdzie przywódcy częściej licytują się na oburzenie niż na cnoty. A jednak właśnie tym kluczem posłużył się prezydent. – Dziś musimy wykazać się odwagą, pamiętając, że czasami odwaga nie wystarczy. Bez roztropności odwaga może prowadzić do katastrofy – mówił w Nowym Jorku.
Rosja, sztuczna inteligencja i demografia nie są tu przypadkowymi tematami. To różne odpowiedzi na to samo pytanie: co państwo średniej wielkości, położone na wschodniej flance NATO, powinno zrobić, aby zachować zdolność decydowania o własnej przyszłości?
„To siła prawa powinna decydować"
Prezydent Karol Nawrocki zaczął od bezpieczeństwa. – To siła prawa powinna decydować, a nie prawo siły – mówił, wskazując, że Rosja destabilizuje Europę „poprzez jawną napaść, operacje hybrydowe". O wojnie na Ukrainie powiedział, że Rosja „usiłuje, bezskutecznie, lecz z pełnym okrucieństwa uporem, podbić sąsiednie państwo i zdestabilizować cały region".
Szczególnie istotny dla polskiej debaty o zbrojeniach był fragment o celach tych zbrojeń. – Jako przedstawiciel państwa sąsiadującego z Rosją chcę powiedzieć, że to nie my szukamy konfrontacji. Naszym celem jest odstraszanie i rozmowa. I dalej: – Umacniamy nasze sojusze, rozwijamy armię i modernizujemy jej wyposażenie nie po to, by prowadzić wojnę, lecz po to, by jej zapobiec.
Lem na mównicy
Druga część przemówienia mogła zaskoczyć tych, którzy spodziewali się wyłącznie Rosji. Nawrocki mówił o sztucznej inteligencji i odwołał się do „Fiaska" Stanisława Lema oraz jego rozważań o myślących maszynach. – W chwili, gdy nauczymy maszyny myśleć, staniemy wobec pytania nie tylko o ich możliwości, ale także o ich ambicje – mówił prezydent.
Nawrocki szybko sprowadził Lema z literatury na ziemię. – Sztuczna inteligencja nie może być wykorzystywana jako narzędzie destabilizacji, manipulacji czy podważania porządku międzynarodowego – podkreślał. Tu wątek AI stykał się już bezpośrednio z bezpieczeństwem. Wojna hybrydowa nie kończy się na sabotażu i cyberatakach; coraz łatwiej prowadzić ją także za pomocą algorytmów, botów i syntetycznych treści.
Był w tym także prosty gest promocji polskiej kultury: prezydent przywołał na forum ONZ jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarzy, tłumaczonego na ponad 50 języków.
„Rodzina, matka i ojciec"
Najwięcej emocji wzbudziła jednak trzecia część. – Starzejące się społeczeństwa, spadająca dzietność i erozja więzi społecznych osłabiają fundamenty naszych państw – mówił Nawrocki. I dodał: – Tak, rodzina, matka i ojciec i docenienie ich roli to początek odejścia od kryzysu demograficznego.
I wreszcie zdanie, które w kraju zacytowano najczęściej: – Zróbmy wszystko, drodzy Państwo, aby poprzez kulturę i mass media promowane było rodzenie się dzieci, a nie ich abortowanie.
Liczby pokazują, dlaczego prezydent nie mógł tego tematu pominąć. W 2017 r. w Polsce urodziło się około 402 tys. dzieci, w 2025 r. już tylko 238,3 tys. To spadek o około 41 proc. w osiem lat. Współczynnik dzietności wyniósł w ubiegłym roku 1,068, a do zastępowalności pokoleń potrzeba około 2,1. A przecież od 2016 r. działa program 500+, od 2019 r. powszechny, a od 2024 r. wypłacający 800 zł na każde dziecko. Same pieniądze, jak widać, nie wystarczą. Skoro nie pieniądze, to co? Prezydent odpowiedział, że kultura i media, a nie kolejne świadczenie.
Owszem, nie był pierwszym przywódcą, który mówił w ONZ przeciw aborcji. W 2019 r. Donald Trump grzmiał z tej samej mównicy przeciw „globalnemu prawu do finansowanej przez podatników aborcji", a sam Nawrocki rok temu bronił „prawa do życia bezbronnych, od poczęcia do naturalnej śmierci". Tym razem jednak prezydent zrobił coś, czego trudno szukać we wcześniejszych wystąpieniach głów państw w debacie generalnej. W jednym ciągu połączył kryzys demograficzny, sprzeciw wobec aborcji i odrzucenie nielegalnej migracji jako fałszywej odpowiedzi na brak dzieci.
„Nie tędy droga"
Na koniec tej części prezydent mówił właśnie o migracji. – Odpowiedzią na wyzwania demograficzne nie może być właśnie nielegalna migracja. Rodzi ona bowiem nieszczęście, napięcia i niepokój. Nie tędy droga.
Prezydent Nawrocki podkreślał, że chodzi mu o migrację nielegalną. Polska nadal udziela ochrony czasowej blisko milionowi osób z Ukrainy. Szef państwa stwierdził, że dziury demograficznej nie da się zasypać samym importem siły roboczej, a już na pewno nie tej, która przychodzi nielegalnie. To nie tylko o pakcie migracyjnym traktowanym przez establishment UE jako rozwiązanie problemu.
W Brukseli dyskutuje się również o zupełnie innym zastosowaniu pieniędzy społecznych. W lutym Komisja Europejska potwierdziła, że państwa członkowskie mogą dobrowolnie wykorzystywać środki z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus na poprawę dostępu do legalnej aborcji, zgodnie z prawem krajowym. Fundusz ma w nazwie słowo „społeczny". To słowo, jak widać, pomieści dziś bardzo wiele. Czy jednak w Unii, która w kolejnych raportach martwi się starzeniem społeczeństw, ktoś jeszcze dostrzega tu sprzeczność? I czy „postępowa" Europa zapyta kiedyś, kto będzie pracował na emerytury jej obywateli i bronił jej granic?
Woźnica cnót
Pod koniec wystąpienia Nawrocki sam zestawił kryzys demograficzny i sztuczną inteligencję z potrzebą reformy ONZ. Zakończył deklaracją: – Polska będzie zawsze po stronie prawa, odpowiedzialności, człowieka i wolności. Państwo ma więc obronić granice, obronić się przed manipulacją i mieć komu te granice przekazać.
Demografia ma jedną fatalną cechę: jej skutki nie mieszczą się w jednej kadencji. Dziecko urodzone w tym roku wejdzie na rynek pracy za dwadzieścia lat, a wybory są co cztery. Łatwiej jest sprowadzić pracowników, niż przekonać młodych ludzi, że warto mieć dzieci.
Czy wystarczy nam roztropności, by wybrać drogę trudniejszą? Prezydent Nawrocki w Nowym Jorku przynajmniej ją wskazał.
Miłosz Manasterski
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
MSWiA Kierwińskiego przywraca świadczenia obniżone ustawą dezubekizacyjną. Wypłacono już 436 mln zł
Hurkacz triumfuje w Chengdu po emocjonującej końcówce
Posłowie PiS bronią pracowników Trybunału. Wójcik: „Mamy do czynienia ze skandalicznymi zachowaniami"