Przydacz odsłania manipulacje Tuska ws. zatrzymania Piesiewicza. "Sprawa przypomina historię z Amber Gold"
- Mam takie trochę przekonanie, bo na tym się zasadza polityka komunikacyjna Donalda Tuska, żeby jedno przykrywać drugim. Po to się wczoraj zatrzymuje prezesa PKOl w świetle kamer, żeby nikt nie pytał o to, co się stało w Kłodzku - ocenił w Polsacie News szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP Marcin Przydacz.
Zaniedbania rządu Tuska
Prokuratura przedstawiła prezesowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławowi P. zarzuty m.in. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalności. W ten sposób rząd Donalda Tuska chce odsunąć od siebie odpowiedzialność za aferę Zondacrypto i powiązać ją jedynie z prawicą i Telewizją Republika.
Na aspekt ten zwracał uwagę w Polsacie News Marcin Przydacz podkreślając, że dzisiaj próbuje się tylko mówić o kontaktach Zondacrypto z prawicą, chociaż "przypomnę, że obrońcą pana Krala, tego, o którym Donald Tusk mówił, że jest powiązany z ruską mafią, jest dzisiaj wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych". Zwrócił przy tym uwagę, że polityk KO w latach 90-tych "mówił bardzo ciepłe słowa o Rosji". - Więc to wszystko wygląda dużo bardziej skomplikowanie, niż się niektórym wydaje - ocenił.
Przydacz był pytany, czy wystąpienie Karola Nawrockiego - wówczas kandydata na prezydenta - na konferencji CPAC w Jasionce koło Rzeszowa, której sponsorem była giełda kryptowalut Zondacrypto, nie będzie zaliczone jako finansowanie kampanii wyborczej. - Pan prezydent uczestniczył w wielu wydarzeniach, zapraszany był na spotkanie z Polakami, na spotkanie z ludźmi, występował w wielu miejscach. Sam fakt sponsorowania danego wydarzenia przez legalnie wówczas funkcjonujący biznes nie wykluczał obecności - wyjaśnił.
- Przypomnę, że Donald Tusk też ma zdjęcie z koszulką piłkarską, na której jest wielki napis "Zondacrypto". Nie mam o to pretensji - dodał Przydacz. - Dlaczego, jeżeli funkcjonowała wtedy legalnie, to mieliby zasłaniać nazwę tej firmy? - zapytał. - Życzyłbym sobie, żeby ta prokuratura, służby państwa pod rządami Donalda Tuska zaczęły działać wtedy, kiedy rzeczywiście ludzie tracili pieniądze, ale nie dopiero wtedy, kiedy medialnie ta dyskusja rozgrzewa - zaznaczył Przydacz i dodał, że sprawa ta "łudząco przypomina historię z Ambergold". - Wtedy też państwo Tuska zawaliło, bo nie ostrzegało, nie zadziałało odpowiednio, nie wyłączało funkcjonowania takiej instytucji - dodał.
CZYTAJ WIĘCEJ: Piesiewicz wychodził do pracy, wtedy podeszli funkcjonariusze. Kulisy akcji
Źródło: Republika, Polsat News, PAP, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Alert IMGW przed burzami, deszczem, wiatrem i upałem. Dla 9 województw
Joanna Krupa zdradziła, ile trzeba zarabiać w Warszawie. Padła konkretna kwota
TRZEBA ZOBACZYĆ!
Afera powodziowa. 4,5 mln zł kontra 85 zł. Czarnek ostro do rządu