Piesiewicz wychodził do pracy, wtedy podeszli funkcjonariusze. Kulisy akcji
Radosław Piesiewicz został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej. Reporter Telewizji Republika, który był przed domem prezesa PKOl, opisał przebieg akcji. Z jego relacji wynika, że funkcjonariusze czekali na Piesiewicza, gdy ten rano wychodził do pracy. Następnie przeszukali jego dom. Jak przekazano, podobne czynności miały być prowadzone już w kwietniu.
Funkcjonariusze czekali przed domem
Do zatrzymania doszło w czwartek rano. Reporter Telewizji Republika znajdował się wówczas przed domem Piesiewicza i na bieżąco relacjonował wydarzenia.
Jak wynika z jego rozmowy z żoną prezesa PKOl, funkcjonariusze mieli czekać w samochodzie na moment, w którym Piesiewicz opuści dom. Około godz. 9.30 podeszli do niego, przedstawili się i poinformowali o celu swoich działań.
– „To byli funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Wrocławia, ale, jak się okazało, pana Piesiewicza zabrano do Katowic” – relacjonował reporter.
Przeszukanie trwało kilka godzin
Po zatrzymaniu funkcjonariusze rozpoczęli przeszukanie domu prezesa PKOl. Według relacji dziennikarza sprawdzono wszystkie pomieszczenia, a czynności trwały kilka godzin.
Po ich zakończeniu sporządzono protokół, a Piesiewicz miał zostać zabrany samochodem. Początkowo jego żona miała otrzymać informację, że zostanie przewieziony do prokuratury w Katowicach.
Wtedy pojawiła się jednak zmiana.
Najpierw Katowice, potem siedziba PKOl
Reporter Republiki przekazał, że w trakcie czynności otrzymał kolejną informację od żony Piesiewicza. Okazało się, że funkcjonariusze zmienili decyzję i wraz z zatrzymanym mieli udać się do siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
– „Mąż zawrócił razem z funkcjonariuszami i jedzie do Polskiego Komitetu Olimpijskiego, gdzie również ma nastąpić przeszukanie” – przekazał dziennikarz.
Żona Piesiewicza miała pojechać za nimi do siedziby PKOl, aby dowiedzieć się, co dokładnie jest powodem zatrzymania.
To miało być już drugie przeszukanie
W relacji pojawił się jeszcze jeden istotny wątek. Według informacji przekazanych reporterowi przez żonę Piesiewicza, podobne przeszukanie domu miało odbyć się już w kwietniu tego roku.
– „Podobno takie samo przeszukanie było już w kwietniu tego roku, także żona, z którą rozmawiałem, była zdziwiona, co znowu chcieli znaleźć, skoro wcześniej nic nie znaleźli” – mówił reporter.
Tym razem funkcjonariusze ponownie sprawdzili wszystkie pomieszczenia.
W tle sprawa Zondacrypto
Oficjalne informacje dotyczące powodów zatrzymania mają przedstawić śledczy. Reporter Republiki wskazywał jednak, że okoliczności mogą mieć związek ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto.
Piesiewicz był w ostatnich dniach jednym z bohaterów medialnych doniesień dotyczących relacji z Przemysławem Kralem, byłym szefem giełdy kryptowalut. Prezes PKOl w poniedziałkowym wywiadzie dla Telewizji Republika przekonywał natomiast, że sam został pokrzywdzony w związku ze sprawą Zondacrypto.
W czwartek Telewizja Republika informowała również o zatrzymaniu kolejnej osoby w tej sprawie – byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego. Na obecnym etapie zatrzymanie Piesiewicza nie przesądza o jego winie. O dalszym biegu sprawy zdecydują ustalenia prokuratury i zgromadzony materiał dowodowy.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X