Sikorski uderzył w Prezydenta. Rachoń: Klich do domu, bo wie mniej niż zero
Wymiana zdań między Radosławem Sikorskim a Michałem Rachoniem. Szef MSZ odniósł się w serwisie X do doniesień Telewizji Republika dotyczących notatki ze spotkania Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem w Białym Domu. Według naszych informacji Karol Nawrocki nie miał otrzymać dokumentu dotyczącego marcowej rozmowy.
Sikorski stwierdził, że w tej sprawie prezydent powinien zareagować wobec prezydenckiego ministra Nikodema Rachonia, który uczestniczył w spotkaniu. Jak argumentował, Rachoń miał być jego organizatorem i jedynym – poza wicepremierem – polskim uczestnikiem rozmowy.
Pan Prezydent powinien zdyscyplinować swojego pracownika, pana Nikodema Rachonia, który był organizatorem i jedynym obok wicepremiera polskim uczestnikiem spotkania. Notatkę sporządza zawsze osoba niższa rangą – napisał Sikorski.
Na wpis ministra spraw zagranicznych odpowiedział Michał Rachoń, dyrektor programowy Telewizji Republika. Zarzucił Sikorskiemu brak wiedzy na temat rozmów prowadzonych przez przedstawicieli polskiego rządu w Waszyngtonie.
Radosław Sikorski powinien podać się do dymisji, skoro nie wie nic o kluczowych dla polskiego bezpieczeństwa rozmowach międzynarodowych, jakie w Białym Domu prowadzą jego koledzy z rządu. Wcześniej powinien odwołać do domu kierownika placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha bo ten jak widać wie o tych sprawach jeszcze mniej niż Sikorski. Czyli wie mniej niż zero – odpowiedział Rachoń.
Sprawa dotyczy marcowego spotkania w Waszyngtonie, w którym uczestniczyli Donald Trump i Władysław Kosiniak-Kamysz.
Źródło: Republika, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Prok. Skiba: Dawidowi K. przedstawiono m.in. zarzut oszustwa
Kto odpowiada za wzrost cen paliwa? Subtelna (?) sztuka manipulacji
Prezydent spotkał się z Polonią na Filipinach. „Naród to nie tylko obywatele żyjący w granicach Polski”