NASZ NEWS: 406 930 zł dla Akcji Demokracji. Grant z NIW rok po kontrowersyjnym udziale organizacji w kampanii Trzaskowskiego
Narodowy Instytut Wolności przyznał Akcji Demokracji 406 930 zł na „wsparcie bieżących działań i rozwój instytucjonalny”. Beneficjentem jest organizacja, której ludzie pojawili się w najgłośniejszej internetowej aferze kampanii prezydenckiej 2025 roku. Chodzi o reklamy promujące Rafała Trzaskowskiego i uderzające w Karola Nawrockiego oraz Sławomira Mentzena. W tle są NASK, austriacki Estratos, Jakub Kocjan i polityczne zaplecze koalicji 13 grudnia.
Ponad 400 tys. zł na rozwój organizacji po kampanii prezydenckiej
Tytuł projektu dofinansowanego przez NIW jest dość enigmatyczny „Akcja tysiąca i jednej akcji. Wsparcie bieżących działań i rozwój instytucjonalny”. Organizacja wnioskowała o 449 590 zł, a otrzymała 406 930 zł. To pieniądze z programu PROO 1a 2026, przyznane z listy rezerwowej w ramach uwolnionych środków.
Sformułowanie zadania jest szerokie. Obejmuje bieżące działania i rozwój instytucjonalny. W przypadku Akcji Demokracji ma to znaczenie polityczne, bo mówimy o fundacji kojarzonej z ostrym aktywizmem po stronie środowisk sprzyjających obecnej władzy.
Akcja Demokracja to podmiot, który rok wcześniej został wymieniony w śledztwie Wirtualnej Polski oraz w naszych publikacjach dotyczących reklam politycznych na Facebooku. Reklam, które wspierały Rafała Trzaskowskiego i atakowały Karola Nawrockiego oraz Sławomira Mentzena.
Właśnie dlatego decyzja NIW jest politycznie tak kłopotliwa. Po kampanii, w której państwowa instytucja NASK alarmowała o możliwej zagranicznej ingerencji, a potem dziennikarze wskazali polski trop związany z Akcją Demokracją i jej zagranicznym partnerem technologicznym, ta sama Akcja Demokracja dostaje z państwowej instytucji ponad 400 tys. zł na własne wzmocnienie.
Reklamy bez autora, Trzaskowski na plusie, Nawrocki i Mentzen pod ostrzałem
Afera #TrzaskNASK zaczęła się od reklam publikowanych przez profile „Wiesz Jak Nie Jest” i „Stół Dorosłych”. Były to materiały polityczne wyświetlane na Facebooku w końcówce kampanii prezydenckiej. Ich przekaz był czytelny. Rafał Trzaskowski był przedstawiany korzystnie, a Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen negatywnie.
Wirtualna Polska podała, że reklamy z tych dwóch profili kosztowały anonimowego administratora około 420 tys. zł, a w samym ostatnim tygodniu ponad 230 tys. zł. To poziom wydatków, który przebił komitety wyborcze. Równolegle NASK poinformował, że zidentyfikował polityczne reklamy na Facebooku, które mogły być finansowane z zagranicy. Instytucja sugerowała możliwość prowokacji, mającej rzekomo uderzyć w kandydata pozornie wspieranego przez te materiały.
Dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili, że zaangażowane były osoby związane z Akcją Demokracją. Według tych ustaleń trzy osoby występujące w reklamach wskazały na fundację jako środowisko, przez które trafiły do nagrań. Zarząd Akcji Demokracji przyznał, że pracownica fundacji przekazała propozycję udziału w spotach osobom związanym z organizacją, na prośbę partnera technologicznego.
Tym partnerem był Estratos Digital GmbH z Wiednia, wcześniej działający jako Datadat. Według ustaleń WP firma współpracowała z Akcją Demokracją przy usługach technologicznych i komunikacyjnych. To ważny element sprawy, bo wokół zagranicznego finansowania i pochodzenia reklam zbudowano pierwszą narrację NASK. Później Reuters podał, że Meta uznała, iż reklamy pochodziły z Polski. Sprawa, która miała wyglądać jak egzotyczna ingerencja z zewnątrz, zaczęła więc wyglądać jak kampanijna operacja z udziałem ludzi z krajowego zaplecza aktywistycznego. Sztab Rafała Trzaskowskiego odcinał się od tych reklam.
Organizacja, której ludzie pojawili się przy materiałach korzystnych dla kandydata koalicji 13 grudnia i wymierzonych w jego konkurentów, otrzymuje rok po wyborach duże wsparcie instytucjonalne z publicznych pieniędzy. Całości sprawy nie wyjaśniono do dzisiaj pomimo oficjalnego śledztwa i szumnych zapowiedzi.
Bierność NASK
Wątek NASK jest w tej historii równie ważny jak sama Akcja Demokracja. Państwowa instytucja, która miała monitorować zagrożenia informacyjne, weszła do sprawy w ostatnich dniach kampanii. Komunikat o możliwym zagranicznym finansowaniu i możliwej prowokacji natychmiast stał się politycznym paliwem. Problem w tym, że późniejsze ustalenia dziennikarskie i reakcje obserwatorów międzynarodowych postawiły działania państwa w złym świetle.
Międzynarodowi obserwatorzy OBWE i Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy krytycznie ocenili sposób, w jaki instytucje publiczne, w tym NASK, zajęły się sponsorowanymi reklamami na Facebooku. Chodziło o opóźnione i niespójne informowanie opinii publicznej oraz brak przejrzystości co do ustaleń i działań. W ich ocenie reklamy promowały Trzaskowskiego i były wymierzone w Nawrockiego oraz Mentzena.
Najpierw państwo alarmuje o potencjalnej ingerencji. Potem media pokazują trop prowadzący do środowiska Akcji Demokracji i zagranicznego partnera tej organizacji. Następnie obserwatorzy wskazują na problem z reakcją instytucji publicznych. Po roku od tamtych wydarzeń Akcja Demokracja trafia na listę beneficjentów NIW z dotacją 406 930 zł.
Koalicja 13 grudnia nie może tej sprawy zamknąć formułką o procedurze konkursowej. Przy takim beneficjencie sama procedura nie wystarcza. Potrzebna jest pełna jawność oceny wniosku, kosztorysu, składu ekspertów i ewentualnych konfliktów interesów. NIW powinien pokazać, co dokładnie państwo finansuje w ramach „wsparcia bieżących działań” Akcji Demokracji.
Jest to intrygujące także dlatego, że Akcja Demokracja nie jest organizacją bez zaplecza finansowego. Według ustaleń WP jej przychody w 2023 roku wyniosły 4,3 mln zł. Darowizny od osób fizycznych dały 1,4 mln zł, a granty, głównie z zagranicznych źródeł, blisko 2 mln zł.
Kocjan, KO i polityczne zaplecze „obywatelskiej” aktywności
W centrum tej historii pojawia się Jakub Kocjan, prezes Akcji Demokracji. Był społecznym asystentem posłanki KO Iwony Karolewskiej i zrezygnował z tej funkcji w marcu 2025 roku. W 2020 roku otrzymał Nagrodę Prezydenta Warszawy im. Tadeusza Mazowieckiego od Rafała Trzaskowskiego, a 9 maja 2025 roku uczestniczył w spotkaniu NASK w ramach „Parasola wyborczego” z udziałem ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego.
To pokazuje, że Akcja Demokracja nie była na marginesie politycznego obiegu. Jej prezes pojawiał się w miejscach, w których omawiano bezpieczeństwo wyborów, a sama organizacja znalazła się później w centrum ustaleń dotyczących kampanii reklamowej.
W normalnej sytuacji organizacja z takim bagażem powinna być oceniana ze szczególną ostrożnością. W państwie koalicji 13 grudnia dostaje pieniądze na rozwój instytucjonalny... Publiczne pieniądze wzmacniają podmiot, którego środowisko znalazło się przy jednej z najpoważniejszych afer internetowych kampanii prezydenckiej.
Źródło: Marcin Dobski, Narodowy Instytut Wolności, Wirtualna Polska, Portal Telewizji Republika,
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Gigantyczne pieniądze na Wimbledonie. Tyle zarobią zwycięzcy
TYLKO U NAS
NASZ NEWS: 406 930 zł dla Akcji Demokracji. Grant z NIW rok po kontrowersyjnym udziale organizacji w kampanii Trzaskowskiego
Ewakuowano część Pentagonu. "Incydent z udziałem niebezpiecznych substancji"