„Zmowa przetargowa”. Zarzuty w śledztwie dotyczącym przetargu na drony dla komandosów
Nanodrony, czyli mikroskopijne śmigłowce używane przez elitarną
jednostkę komandosów z Lublińca, pochodzą z przetargu, w którym
zdaniem prokuratury doszło do zmowy. Zarzut w tej sprawie usłyszał już jeden z byłych wojskowych. Śledztwo jest wielowątkowe, przesłuchano w nim już kilkadziesiąt osób, w tym przedstawicieli zwycięskiej firmy UMO – ustaliła Republika.
Pod koniec 2018 r. ogłoszono przetarg o wartości 14 mln zł na zakup 40 zestawów rozpoznawczych bezzałogowców dla Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Zamówienie było o tyle szczególne, że nie chodziło o zwyczajne drony, a o miniaturowe śmigłowce ważące poniżej 100 g każdy.
W czasie przetargu branżowe media branżowe informowały, że oferty złożyły trzy firmy IBCOL Sp. z o.o., Poland-U.S. Operations Sp. z o.o. oraz UMO Sp. z o.o.
Ostatecznie wybór padł na tę ostatnią, która zobowiązała się dostarczyć urządzenia typu FLIR Black Hornet PRS o zasięgu 2km, wadze 33 g i czasie lotu około 25 minut.
Jak się okazuje, przetarg od kilku lat jest na celowniku Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Zdaniem śledczych podczas postępowania doszło do tzw. zmowy przetargowej. Zarzut na razie usłyszała jedna osoba. „Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Krakowie pod sygnaturą 3017-8.Ds.16.2022 prowadzi wielowątkowe śledztwo,
które na obecnym etapie znajduje się w fazie ad personam przeciwko: podejrzanemu o przestępstwo (dane do osobowe do wiadomości redakcji) z art. 305 § 1 kk (zmowa przetargowa) w toku zamówienia publicznego na zakup dronów na potrzeby Sił Zbrojnych (do przestępstwa miało dojść w 2019 r.)” – potwierdził w odpowiedzi dla
Republiki pełniący funkcję rzecznika prasowego krakowskiej prokuratury Tomasz Waszczuk.
„W toku śledztwa przesłuchano w charakterze świadków kilkadziesiąt osób, w tym przedstawicieli firmy UMO. Z uwagi na dobro postępowania oraz zaplanowane czynności inne informacje nie mogą zostać podane” – czytamy dalej.
Z naszych ustaleń wynika, że podejrzany to były pracownik Ministerstwa Obrony Narodowej, który w czasie przetargu współpracował już z firmą biorącą udział w przetargu. Resort potwierdził nasze informacje. „W momencie popełnienia czynu będącego przedmiotem niniejszego postępowania wskazana osoba była byłym pracownikiem Ministerstwa
Obrony Narodowej” – czytamy w odpowiedzi na pytania Republiki. Jak nas poinformowano, w śledztwie przesłuchano więcej urzędników pracujących zarówno w MON, jak i w innych resortach.
Po komentarz zwróciliśmy się także do firmy UMO, która wygrała feralny przetarg. W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo podpisane przez pełnomocnika spółki adwokata Jerzego Ferenza. „Przede wszystkim wymaga podkreślenia, że nigdy nie miała miejsca sytuacja, ażeby w ramach jakiegokolwiek postępowania karnego wobec reprezentantów Spółki oraz osób pełniących funkcje w jej organach (w szczególności członków zarządu i prokurentów) wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Żadna z tych osób nie ma i nigdy nie miała statusu podejrzanego ani nie jest i nigdy nie była objęta postępowaniem karnym prowadzonym przeciwko niej. W ocenie Spółki nie istnieją jakiekolwiek okoliczności, które uzasadniałyby chociażby przypuszczenie, że sytuacja ta mogłaby ulec zmianie. Odnosząc się do szczegółów dotyczących wykonania umów zawieranych przez Spółkę, w tym umów zawartych w związku z postępowaniami o udzielenie zamówienia publicznego, Spółka co do zasady nie udziela tego rodzaju informacji, ponieważ poszanowanie zobowiązań do zachowania poufności stanowi jeden z podstawowych standardów profesjonalnego obrotu gospodarczego” – czytamy w otrzymanej odpowiedzi. Dalej pełnomocnik spółki zapowiada, że zamierza zwrócić się do krakowskiej prokuratury o wyjaśnienie, dlaczego poinformowano Republikę, że przedstawiciele UMO byli przesłuchiwani w charakterze świadków. „Spółka podejmie niezwłocznie działania w celu zweryfikowania Pana twierdzeń dotyczących rzekomego przekazania przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie informacji odnoszących się do Spółki. W szczególności Spółka wystąpi do Prokuratury Okręgowej w Krakowie o wyjaśnienie, czy do przekazania takich informacji doszło, jaki był ich
zakres oraz jaka była podstawa prawna ich ewentualnego udostępnienia” – zapowiada pełnomocnik UMO.
Przy przetargach związanych z wojskiem często dochodzi do zmów między oferentami. W październiku zeszłego roku CBA zatrzymało cztery osoby w związku ze śledztwem dotyczącym zmowy przetargowej, do której miało dojść przy okazji postępowań prowadzonych przez jednostki wojskowe na terenie całego kraju. Zarzuty usłyszeli emerytowani żołnierze oraz prywatny przedsiębiorca działający w branży materiałów sędnych i smarów biorący udział w przetargach. W 2022 r. prokuratura ustaliła, że przy okazji przetargów organizowanych przez Agencję Mienia Wojskowego przedsiębiorcy działających w branży obrotu złomem oraz odpadami, uzgadniali, że nie będą składać wobec siebie konkurencyjnych ofert. Ich celem był zakup mienia po minimalnych cenach wywoławczych, a następnie jego odsprzedaż z zyskiem. Zarzuty postawiono siedmiu osobom, w tym przedstawicielom firm biorących udział w postepowaniu.
Do podobnej zmowy cenowej miało też dojść kilka lat wcześniej przy okazji wielomilionowego przetargu na ochronę obiektów wojskowych. W tym przypadku Żandarmeria Wojskowa zatrzymała menadżera w jednej z największych firm ochroniarskich w kraju i wojskowego zatrudnionego w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie.
O samej firmie UMO, która wygrała przetarg na nanodrony dla komandosów, po raz pierwszy zrobiło się głośno pod koniec 2024 roku. Agencja Associated Press poinformowała wówczas, że szwajcarski rząd ogłosił, że wprowadza zakaz dostarczania sprzętu wojskowego do polskiej firmy. Powód? Rok wcześniej portal Defence One wykrył, że
część dostarczonej przez szwajcarskiego producenta do Polski amunicji została wysłana do Ukrainy. A zgodnie z długoletnią polityką neutralności Szwajcaria zabrania eksportu sprzętu wojskowego i amunicji do krajów objętych konfliktami zbrojnymi.
W odpowiedzi UMO poinformowało agencję Associated Press i polskie media, że według firmy nieprawdą jest, iż "eksportując do Ukrainy amunicję zakupioną od szwajcarskiego producenta SWISS P Defence AG, spółka w jakikolwiek sposób naruszyła przepisy powszechnie obowiązującego prawa". Polska firma podkreśliła również, że "niezgodne z prawdą są także twierdzenia, że w związku z wyżej wskazaną sytuacją szwajcarskie władze zakazały lub ograniczyły eksport towarów do spółki, co zostało potwierdzone pisemnym oświadczeniem SECO z dnia 25 listopada oraz pisemnym oświadczeniem szwajcarskiego producenta SWISS P Defence".
Marcin Dobski
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X