Cienkowska jednym z najczęściej atakowanych ministrów. Eksperci wskazują przyczyny
- Minister kultury miała bronić polskiej kultury. Zamiast tego wytoczyła wojnę, której nie da się wygrać, i wciągnęła w nią cały rząd Donalda Tuska - informuje ośrodek analityczny Res Futura.
„Lex Cienkowska” i polityczny pożar. Raport nie pozostawia złudzeń
W ostatnim czasie w mediach społecznościowych zrobiło się głośno o minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marcie Cienkowskiej. Chodzi m.in. o promowanie projektu ustawy, który zakłada dopłaty do składek ZUS dla artystów, ale również 1,7 miliona za spacery dendrologiczne i bilety po 500 złotych na techno.
Czytaj również: Cienkowska nie odpuszcza w sprawie pomocy dla artystów
Ośrodek analitycy Res Futura prześwietlili 52 759 wzmianek o Cienkowskiej z trzydziestu dni.
Liczby są bezlitosne. Wśród głosów, które zajmują wyraźne stanowisko, 97,7 procent uderza w minister, a broni jej marne 2,3 procent. Zasięgowo obrona to ledwie 1,9 procent, statystyczny szum. Nie ma tu dwóch obozów, które się ścierają. Jest jedna strona, która krzyczy, i druga, której nikt nie słyszy. Własny przekaz resortu, te dumne słowa o „systemie, na który czekaliśmy”, tonie bez śladu, zanim dopłynie do kogokolwiek
- możemy przeczytać.
Zobacz także: Zanim została ministrem, Cienkowska otrzymała od miasta Warszawa 1,7 mln złotych!
Analitycy przekonują, że działalność Cienkowskiej wpisuje się w wojnę kulturową.
Bo to jest wojna kulturowa, a nie nudna kłótnia o tabelkę składek. I to wojna na pięciu frontach naraz, z których każdy trafia w ten sam czuły nerw: za co i za czyje pieniądze. Ustawa o artystach, w której państwo ma dosypywać twórcom do emerytur, a rachunek zapłaci ten, kto co rano wstaje do pracy na etacie.
- informują.
Przez 30 dni minister Cienkowska stała się jednym z najczęściej atakowanych ludzi w gabinecie, a treść tak palna jak „Lex Cienkowska” wypala miejsce na cokolwiek innego.
Cokolwiek dziś rząd chce powiedzieć, w sieci przegrywa ze spacerami dendrologicznymi za prawie 2 miliony i z techno w Wilanowie. Uwagę całego kraju przejął nie przeciwnik polityczny, lecz własny resort, który miał być zapleczem, a stał się piorunochronem ściągającym każde uderzenie. A jakby tego było mało, powraca wątek, że projekt wziął do ręki sam premier, przeczytał i powiedział „robimy”. Nikt tego nie zaplanował jako sabotażu. Ale skutek jest dokładnie taki sam jak sabotaż, a wyborca patrzący na ten pożar nie odróżni jednego od drugiego
- wskazują.
Więcej o KULTURKAMPF minister kultury można przeczytać pod tym linkiem.
Źródło: Republika, Res Futura, X.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X