Łupińska-Rytel: Mógł się Putin za to zdenerwować
Rosyjski artysta-satyryk Simon Skrepecki (właśc. Robert Kuzowka), krytyk reżimu Władimira Putina, został zastrzelony w Polsce. Jego śmierć ponownie otwiera dyskusję nie tylko o bezpieczeństwie dysydentów na terenie naszego kraju, lecz także o roli sztuki jako narzędzia politycznego oporu.
W poranku Radia Republika kurator i menedżer kultury Beata Łupińska-Rytel, były zastępca dyrektora Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, przypomniała postać zamordowanego rosyjskiego artysty.
Był rosyjskim artystą, satyrykiem, który malował przyśmiewcze obrazy dotyczące Putina, Stalina i tak naprawdę wielu władców – powiedziała gość Radia Republika.
Dodała, że w 2021 roku Skrepecki musiał uciekać z Rosji i szukał schronienia w Polsce.
Łupińska-Rytel opisała charakter jego twórczości:
Jego obrazy rzeczywiście, jak je tak przyjrzałam, to przede wszystkim przedstawiany jest Putin w takim prymitywnym malarstwie jako syn Stalina lub pokazywany jest jako biedak. Cała wioska jest z twarzami Putina; ewidentnie prześmiewczy i dosyć taki mocny przekaz.
Podkreśliła, że sztuka artysty mogła rezonować szczególnie wśród rosyjskiej młodzieży i opozycji. Kurator odniosła się też do motywów ewentualnego zabójstwa:
Myślę, że mógł sobie, może nie sam Putinowi, ale na przykład jego środowisku zaszkodzić w jakiś sposób, bo trzeba pamiętać, że młodzi ludzie, gdzieś tam ta sztuka do nich dociera. Mógł się, że tak powiem, Putin zdenerwować.
Rozmowa zeszła również na szerszy kontekst zagrożenia dla artystów. Beata Łupińska-Rytel przywołała wystawę z 2021 roku w Zamku Ujazdowskim, na której gościł m.in. szwedzki artysta Lars Vilks, autor kontrowersyjnego rysunku Mahometa, który żył pod stałą ochroną i zginął w niejasnych okolicznościach. Wspomniała także brytyjską artystkę Miriam Elię, której prace krytykujące radykalny islam spotykały się z groźbami śmierci.
To jest problem globalny, który również dotyczy Europy – podsumowała.
Zaznaczyła jednocześnie, że w Polsce również dochodzi do prób cenzury, przywołując przypadek Ignacego Czwartosa i ministra Sienkiewicza.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X