Były wiceszef BBN nie jest kłamcą lustracyjnym
Były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Zdzisław Lachowski nie jest kłamcą lustracyjnym – orzekł po dwóch latach procesu Sąd Okręgowy w Warszawie. O taki werdykt wnosił także prokurator pionu lustracyjnego IPN.
Informację o zapadłym 12 listopada wyroku potwierdziła rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie Agnieszka Domańska. Orzeczenie stwierdza, że prawdziwe jest oświadczenie Lachowskiego, który stwierdził w nim, że nie pracował, nie służył ani nie współpracował z organami bezpieczeństwa PRL.
Jak dodała Domańska, o orzeczenie tej treści wnosił nie tylko lustrowany i jego obrońca, ale także prokurator pionu lustracyjnego IPN.
Według adwokata Stanisława Cybulskiego, który reprezentował Lachowicza w tym procesie, zgodny wniosek końcowy obu stron każe przypuszczać, że orzeczenie to wkrótce stanie się prawomocne. Niemniej – jak podkreślił adwokat – sąd postanowił, że tajne będzie uzasadnienie orzeczenia. Dlatego poinformował on, że postanowił zaskarżyć decyzję sądu o utajnieniu uzasadnienia. – Nie widzę po temu powodu. Pan Lachowski powinien móc pokazać uzasadnienie oczyszczającego go wyroku wszystkim, którzy chcieliby go kwestionować – dodał mec. Cybulski.
Sąd Okręgowy w Warszawie badał sprawę Lachowskiego od początku 2012 r. Połączył dwa wątki sprawy, bo Lachowski sam wystąpił o tzw. autolustrację, a niezależnie od tego białostocki oddział IPN badał jego oświadczenie – jako wiceszefa BBN.
Lachowski zapowiedział autolustrację w październiku 2011 r., po tym, jak "Gazeta Polska" podała, że z dokumentów służb specjalnych PRL wynika, iż został on zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Zelwer.
– Celem nagonki są moi przełożeni, w tym prezydent RP – podkreślał wtedy Lachowski. – Kampania ta wypływa z wyjątkowo złej woli i opiera się na wątłej podstawie dokumentów prawdopodobnie uzyskanych z IPN – zapisów nachodzenia mnie oraz raportów płodzonych przez funkcjonariuszy SB przed moim pobytem na stypendium w USA (1985-1986), w jego trakcie i bezpośrednio po nim – oświadczył ówczesny wiceszef BBN.
W ocenie Lachowskiego "uczciwa krytyka przytoczonych źródeł absolutnie nie pozwala na stawianie takich radykalnych twierdzeń przez szanujące się dziennikarstwo śledcze". Artykuł w istocie składa się z pomówień, insynuacji i kłamstw klejonych sensacyjną fabułą – dodał.
Zdzisław Lachowski był zastępcą szefa BBN od października 2010 r. do końca 2012 r. Oficjalnie stracił funkcję bez związku ze sprawą lustracyjną. W BBN kierował sztabem komisji przygotowującej Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego, brał udział w przygotowaniu Raportu SPBN i Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego. Jako redaktor naczelny odpowiadał też za publikacje Biura – kwartalnik "Bezpieczeństwo narodowe" i wychodzący online tygodnik BBN.
Prawo do sądowej autolustracji ma dziś każdy, kto chce oczyścić się z "publicznego pomówienia" o związki ze służbami PRL. W tym trybie sądy uznały prawdziwość oświadczeń o braku związków ze służbami PRL m.in.: byłego marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego, byłej minister finansów Zyty Gilowskiej, byłego szefa Państwowej Komisji Wyborczej Ferdynanda Rymarza oraz byłego prezydenckiego ministra Mariusza Handzlika i byłego sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika (obaj zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem).
Polecamy Radio Republika
Wiadomości
Najnowsze
Zła kondycja finansowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej spowodowała niepopularną decyzję
Rząd Tuska chce dobić komunikację autobusową? Matysiak alarmuje
Pierwsza Dama wspiera organizację piłkarskich Mistrzostw Europy Kobiet