Kraskowski aresztowany na podstawie poszlak. Sypie się wersja policji
Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został aresztowany na podstawie poszlak. Brak jest dowodów, które uzasadniałyby postawione mu zarzuty. Mecenas Łukasz Pawelski, obrońca Kraskowskiego poinformował na “X”, że złożył wniosek dotyczący ponad 20 czynności dowodowych, w tym zabezpieczenie monitoringu.
Co dokładnie sypie się w wersji policji i śledczych? “Nie zbadano kluczowych metadanych maila z pogróżkami, bo „był długi weekend”. Broń, którą miał posiadać, dostał kilka godzin wcześniej od poznanego w sieci „instruktora strzelectwa” po tym, jak został napadnięty przez nieznanego mężczyznę” - informuje wtorkowa Rzeczpospolita.
Przypomnijmy, że Leszek Kraskowski został zatrzymany przez policję 6 czerwca w co najmniej kontrowersyjnych okolicznościach. Wcześniej - według prokuratury - miał napisać do komendanta policji w Piasecznie maila z groźbą, że go zastrzeli. Maila miał wysłać kilka godzin przed zatrzymaniem z adresu [email protected].
To dziwna sprawa - pisze Rzeczpospolita.
Kraskowski używa od lat maila – z nazwiskiem w adresie – ale w domenie „gmail.com”. Udaje nam się ustalić, że konto na proton.me założył na żądanie informatora, który na to konto miał mu przesłać tajne materiały. Kraskowski nigdy jednak z niego nie korzystał. To nie jedyny zadziwiający wątek w tej historii.
W hondzie Kraskowskiego podczas przeszukania znaleziono pistolet gazowy produkcji włoskiej Bruni Modi i 54 sztuki amunicji. Biegły stwierdza, że jest on nielegalny – obecnie trzeba mieć na niego pozwolenie. Jeszcze kilka lat temu przepisy były inne i byłby on całkowicie legalny. Kraskowski – co jest zaskakujące – miał otrzymać tę broń od „instruktora strzelectwa spod Radomia” zaledwie kilka godzin wcześniej. Owego instruktora miał z kolei poznać w sieci, gdzie dwa tygodnie wcześniej na portalu X opisywał swoje kłopoty, w które wpadł w efekcie m.in. pracy dziennikarza śledczego - czytamy w artykule.
To nie wszystkie wątpliwości. Kraskowski był śledzony przez policję w cywilu. Według jego obrońców przestraszył się i zaczął uciekać autem w kierunku komendy policji w Prażmowie.
Czy ktoś, kto kilka godzin wcześniej wysłałby maila z groźbami zastrzelenia szefa miejscowej policji, pojechałby jakby nic się nie stało do sklepu, a widząc, że „ma ogon” skierowałby się prosto na komisariat? I to jeszcze z nielegalną bronią w samochodzie? To właśnie z powodu broni od domniemanego „instruktora”, Kraskowski został aresztowany na trzy miesiące – decyzję podjął Sąd Rejonowy w Piasecznie na wniosek miejscowej prokuratury - stawia pytania Rzeczpospolita.
Dalej jest jeszcze gorzej. Prokuratura i sąd decydując o areszcie miały jedynie opinią biegłego dotyczącą broni. “Ale nie posiadały kluczowej i najważniejszej ekspertyzy – z zakresu informatyki śledczej, która wskazałaby, kiedy, z jakiego urządzenia i o jakim adresie IP wysłano maila z pogróżkami oraz czy mógł to zrobić Leszek Kraskowski. Metadane wiadomości zawierają aż kilkadziesiąt informacji. W dzisiejszych czasach, kiedy hakerzy włamują się na cudze konta, podszywają się pod inne osoby, brak takiej weryfikacji – a więc i dowodu, że groźby wysłał Kraskowski, jest zdumiewający. On sam twierdzi – to wiemy od mec. Łukasza Pawelskiego, jednego z jego obrońców – że nie tylko nie wysłał tego maila, ale od lat używał innego konta mailowego - pisze Rzeczpospolita.
Mecenas Łukasz Pawelski tak to skomentował w środę na platformie “X”: Zestawcie to Państwo z pierwszymi komunikatami Prokuratury na temat mojego klienta Leszka Kraskowskiego. Wczoraj złożyłem wniosek dotyczący ponad 20 czynności dowodowych w tym zabezpieczenie monitoringu.
Chodzi o monitoring z galerii handlowej, w której tuż przed zatrzymaniem dziennikarz robił zakupy. Obrońcy Kraskowskiego wnoszą także o ujawnienie treści rzekomego maila skierowanego do komendanta.
Dziennikarz wydał policji swój telefon komórkowy i podał do niego hasła. Udostępnił też swój sprzęt komputerowy.
Prokurator Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie z rozbrajającą szczerością przyznaje, że postępowanie jest poszlakowe oraz że dopiero teraz jest prowadzona weryfikacja, czy to rzeczywiście dziennikarz kierował groźby pod adresem komendanta.
Kraskowski jest wyjątkowo niewygodnym dziennikarzem dla obecnej władzy. Jest autorem szeregu artykułów, dokumentujących jak były wyprowadzane pieniądze z Polnordu. Pisał obszernie jaką rolę odegrała w tym przekręcie kancelaria Romana Giertycha. To Kraskowski określił go mianem „lorda Polnordu”. Na “X” pisał: „Wiadomość dla @GiertychRoman: mam całą zawartość skrzynki e-mail członka zarządu Polnordu odpowiedzialnego za finanse. Palce lizać! Radzę już zemdleć. Słoneczna Italia zaprasza. :-)”.
Kraskowski brał też na cel choćby Mariana Banasia, prezesa NIK i jego syna Jakuba.
„To się dzieje naprawdę. Proszę Was wszystkich o pomoc. Nie dam się zastraszyć, bo nigdy się nie dałem nawet mafii pruszkowskiej, ale naprawdę boję się, że obudzę się jutro z nożem w brzuchu, a policja oświadczy: »Kraskowski chorował na depresję. Brak dowodów udziału osób trzecich. Popełnił samobójstwo«” - napisał Kraskowski na X 23 maja, po tym jak zaatakował go nieznany mężczyzna.
Źródło: Republika/Rzeczpospolita
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Giertych poległ w sądzie w starciu z Piotrem Nisztorem. "Zwyciężył interes społeczny"
TRZEBA ZOBACZYĆ!
SKANDAL! Kosiniak-Kamysz zaatakował Bąkiewicza z mównicy sejmowej
Messi rozpoczął mundial od hat-tricka! Argentyna pewnie pokonała Algierię