Piotr Nisztor o wycieku danych z 2024 roku: myślałem, że to fejk
Do największego w historii Polski wycieku danych osobowych doszło już ponad 2,5 roku temu. Między 18 a 27 marca 2024 r. hakerzy uzyskali dane 18 814 054 Polaków za pośrednictwem systemu MyDr, wykorzystywanego do obsługi gabinetów medycznych. Wśród przejętych informacji znalazły się m.in. imiona i nazwiska, numery PESEL oraz dane dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego. Władze poinformowały o tym dopiero kilka dni temu. Co myśli o tym autor sensacyjnej wiadomości, Piotr Nisztor?
Michał Rykowski zapytał w „Republice Dzień” Piotra Nisztora o to, jak zareagował, kiedy dowiedział się o wycieku danych sprzed 2,5 roku, o którym Polska, dzięki dziennikarzowi Republiki, dowiedziała się w poniedziałek.
Myślałem na początku, że to jest fejk, że to jest niemożliwe, żeby doszło do sytuacji, w której 2,5 roku temu mieliśmy do czynienia z wyciekiem, o którym premier Gawkowski informował, że miał miejsce teraz – mówił dziennikarz Republiki.
Piotr Nisztor, po uzyskaniu tej szokującej informacji w pierwszym momencie pomyślał, że to niemożliwe. Przyznał, że każdy element historii został przez niego zweryfikowany.
Kiedy się okazało, że to jest prawda, to ja jestem przerażony jak działa dziś system bezpieczeństwa państwa. Bo to oznacza, że ten wielki, koordynujący element, który jest kluczowy w wymianie danych między najważniejszymi instytucjami w Polsce, po prostu nie działa. To znaczy, że człowiek dzisiaj odpowiedzialny za bezpieczeństwo cyber, wicepremier i minister cyfryzacji, nie miał bladego pojęcia, że 2,5 roku temu doszło do największego w historii wycieku danych – przekonywał Piotr Nisztor.
Dziennikarz śledczy Republiki nie ma wątpliwości – wicepremier i szef resortu cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, powinien podać się do dymisji.
Dodajmy jeszcze, że po 24 godzinach od upublicznienia sensacyjnej informacji związanej z wyciekiem danych w 2024 roku, prorządowe media nie podchwyciły tej informacji i udają, że problemu nie ma.