Kaleta o aferze Kacprzyka: „Państwo stało się patologiczne”
Wieczorni goście Danuty Holeckiej komentowali aferę Dawida Kacprzyka i Szpitala Południowego oraz działania prokuratury wobec dr. Emila Jędrzejewskiego, który ujawnił kulisy sprawy. W studiu Republiki doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy przedstawicielem Prawa i Sprawiedliwości Sebastianem Kaletą a wicemarszałkiem Senatu Maciejem Żywnym z Polski 2050.
Kaleta: Sygnalista stał się celem systemu
Jednym z głównych tematów programu by atak Donalda Tuska na dr. Emila Jędrzejewskiego, który publicznie opowiedział o nieprawidłowościach w warszawskim szpitalu. Premier wprost podważył wiarygodność lekarza.
Sebastian Kaleta przekonywał, że reakcja władzy jest wynikiem paniki:
— Wczoraj wieczorem większość z nas widziała wstrząsającą relację poruszonego sygnalisty, który pod nazwiskiem zdecydował się powiedzieć o swoich wrażeniach, swoich obserwacjach i informacjach. To nie były anonimy. On zawsze zgłaszał wszystko pod własnym nazwiskiem — mówił polityk PiS.
Kaleta podkreślał, że lekarz próbował korzystać z oficjalnych kanałów zgłaszania nieprawidłowości, ale spotkał się z całkowitym lekceważeniem:
— Powiedział publicznie coś, co wcześniej złożył na piśmie i co nie zostało wyjaśnione. Rafał Trzaskowski tego nie wyjaśnił, inni politycy Koalicji Obywatelskiej tego nie wyjaśniali. Po prostu go zwolniono — stwierdził.
Poseł PiS zarzucił również politykom KO, że uwaga instytucji państwowych skupia się bardziej na sygnaliście niż na głównym bohaterze afery Dawidzie Kacprzyku:
— Dzisiaj można odnieść wrażenie, że poszukiwanym numer jeden w Polsce jest właśnie doktor, który wczoraj wystąpił w Kanale Zero. Ten lekarz, który ujawnia nieprawidłowości, staje się poszukiwanym przez ten system. Odmawia mu się wiarygodności i straszy odpowiedzialnością za te słowa — mówił.
„Po to przejmowali instytucje”
Kaleta przedstawił szerszą ocenę działań obecnej koalicji rządzącej:
— Kiedy przyszli po media publiczne, wielu z nas mówiło, że robią to po to, żeby zamknąć usta krytykom. Kiedy szli po prokuraturę, wielu mówiło, że robią to po to, żeby skręcać śledztwa swoim i prowadzić represje wobec opozycji. Teraz mamy ten przeskok. Każdy obywatel widząc patologię może mieć obawy przed jej zgłoszeniem — powiedział.
Później dodał jeszcze mocniej:
— Problem sygnalisty doktora Jędrzejewskiego obrazuje problem systemowy. Ludzie, którzy widzą nieprawidłowości w swojej instytucji, obawiają się ich zgłoszenia, chyba że są naprawdę odważni, bo ponoszą konsekwencje. Pan doktor został zwolniony, a teraz robi się z niego przestępcę — ocenił.
Żywno: najpierw wyjaśnijmy wszystkie okoliczności
Maciej Żywno apelował natomiast o powściągliwość i pozostawienie sprawy organom ścigania:
— Bardzo mi się spodobało to, co pani powiedziała na początku, że warto dojść do prawdy przez organy ścigania, zanim samemu wyda się wyroki. I tu pan poseł już te wyroki sam wydał — odpowiedział przedstawiciel Polski 2050.
Wicemarszałek Senatu podkreślał, że sprawa rozwija się bardzo dynamicznie:
— Po tej bardzo dramatycznej opowieści i faktycznie skandalicznych rzeczach, które zostały przedstawione, dzisiaj pytania zadała już prokuratura. Rozumiem, że zaakceptowała niezłożenie pełnych wyjaśnień ze względu na brak pełnomocnika. W poniedziałek będzie kontynuacja — mówił.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X