Cenckiewicz o udziale Kapińskiego w lustracji Wałęsy: „To było kłamstwo lustracyjno-sądowe”
Prof. Sławomir Cenckiewicz był gościem programu „Gabinet Sakiewicza” na antenie Republiki. Historyk i były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odniósł się do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o mianowaniu sędziego Zbigniewa Kapińskiego nowym prezesem Sądu Najwyższego. W programie padły mocne słowa dotyczące udziału sędziego w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy z 2000 roku.
„Sprawa Wałęsy była jasna już 4 czerwca 1992 roku”
Prof. Sławomir Cenckiewicz nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny procesu lustracyjnego Lecha Wałęsy i negatywnego wpływu sędziego Kapińskiego na stan wiedzy historycznej społeczeństwa:
— Sprawa Wałęsy była jasna 4 czerwca 1992 roku, kiedy po raz pierwszy jego sprawa agenturalna stanęła przed obliczem polskiego Sejmu za sprawą realizacji uchwały lustracyjnej przez ministra Antoniego Macierewicza — mówił historyk.
Cenckiewicz przypomniał, że proces lustracyjny z 2000 roku odbywał się w ekspresowym tempie z uwagi na wybory prezydenckie:
— W 2000 roku proces został zakończony 11 sierpnia skandalicznym zupełnie orzeczeniem, bez żadnych zdań odrębnych. Sędzia Kapiński nie tylko nie zdobył się na to, żeby powiedzieć, że w jakichś obszarach ma inne zdanie, ale był bardzo ostry i agresywny wobec świadków, którzy mówili o agenturalnej przeszłości Wałęsy — stwierdził.
Były szef BBN ocenił, że sąd dysponował materiałami świadczącymi o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa, jednak zostały one zinterpretowane w sposób całkowicie sprzeczny z ich treścią:
— Proces ten należy do jednego z najbardziej skandalicznych. Po pierwsze dlatego, że sąd dysponował sporą ilością materiałów świadczących o tym, że Wałęsa był agentem Służby Bezpieczeństwa. Po drugie dlatego, że doszło do ordynarnej próby falsyfikacji wszystkich dokumentów, które o tym świadczyły — mówił Cenckiewicz.
Historyk szczegółowo opisywał dokumenty znajdujące się w materiałach sądowych:
— Fundamentalny dokument opisujący agenturalną przeszłość Wałęsy został przez sąd uznany za dowód na to, że po 1978 roku Wałęsa był rozpracowywany przez SB. To absurd. Dokument szczegółowo opisywał jego działalność agenturalną, łącznie z wypłatami, które otrzymywał za swoją konfidencką działalność — podkreślał.
W rozmowie pojawił się także wątek książki autorstwa Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa" poświęconej współpracy byłego prezydenta z aparatem bezpieczeństwa PRL:
— Nie słuchajcie wszystkich tych opowieści, że to książka wyłącznie o tym, iż Wałęsa był agentem. To jest książka o kłamstwie lustracyjno-sądowym. Trzy rozdziały dotyczą wyłącznie tej sprawy — zaznaczył prof. Cenckiewicz.
Historyk mówił także o materiałach dotyczących znikania dokumentów związanych z agenturalną przeszłością byłego prezydenta:
— Sąd dysponował całą sprawą prokuratorską dotyczącą okoliczności kradzieży dokumentów poświadczających, że Wałęsa był agentem. Teczka wróciła wybrakowana. Była wypożyczana trzykrotnie i trzykrotnie ją wybebeszono. To jest historia na film — powiedział gość Republiki.
Cenckiewicz przywołał również historię z 1996 roku dotyczącą materiałów przechowywanych w sejfie Urzędu Ochrony Państwa:
— Minister Zbigniew Siemiątkowski otworzył sejf, w którym znajdowała się koperta opisana jako materiały dotyczące Lecha Wałęsy. Po uzyskaniu zgody od Aleksandra Kwaśniewskiego okazało się, że praktycznie niczego już tam nie było — relacjonował historyk.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Rzeszów pójdzie w ślady Krakowa? Czarne chmury zbierają się nad Konradem Fijołkiem
Jacek Łągwa o rozwodzie Wiśniewskiego. Padły gorzkie żarty o piątym małżeństwie
Komentarze w Republice po decyzji prezydenta ws. I prezesa SN: „To bardzo smutna decyzja”