Z najdroższych czołgów NATO zostały… traktory
Ukraina długo i intensywnie zabiegała o zachodnie czołgi warte po 10 milionów dolarów za sztukę. Gdy wreszcie je dostała, pole bitwy zdążyło się zmienić nie do poznania. Dziś wiele Leopardów i Abramsów stoi ukrytych w lasach pod siatkami maskującymi, a załogi masowo przekwalifikowują się na operatorów dronów. „Era czołgów się skończyła” – mówi wprost jeden z ukraińskich czołgistów.
Ukraina przez długie miesiące błagała zachodnich sojuszników o czołgi. Leopardy, Abramsy i Challengery miały przełamać rosyjską obronę i zmienić bieg wojny. Koszt jednej maszyny to około 10 milionów dolarów. Gdy w 2023 i 2024 roku wreszcie zaczęły napływać, okazało się, że pole bitwy już należy do kogoś innego – tanich dronów.
Najnowszy reportaż „The New York Times” z 25 sierpnia 2026 roku, zrealizowany w 33. Samodzielnej Brygadzie Zmechanizowanej na Charkowszczyźnie, pokazuje dramatyczną skalę zmiany. Niemieckie Leopardy stoją w lesie pod siatkami maskującymi, czasem pokryte pajęczynami. Wieże mają odwrócone w położenie marszowe. Część czeka na przeglądy, inne – na rozkazy, które coraz rzadziej przychodzą.
Praktycznie nie używamy pojazdów opancerzonych – przyznał niedawno Ołeksandr Syrski, który do lipca pełnił funkcję głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy.
Pytanie, które zadaje wielu ukraińskich dowódców, brzmi dziś: jak zneutralizować przewagę dronów i dać ciężkiej broni pancernej drugie życie?
Na razie rozwiązanie jest prozaiczne i bolesne. Czołgi wyjeżdżają głównie po to, by holować uszkodzony sprzęt – stają się „niezwykle drogimi traktorami”. Robią to najczęściej przy złej pogodzie, kiedy deszcz, mgła i wiatr ograniczają aktywność wrogich FPV-dronów. Nawet takie misje są niebezpieczne – maszyny dostają wtedy trafienia od dronów lub wjeżdżają na miny.
W 33. brygadzie około połowa jednego batalionu czołgów już przeszła szkolenie na operatorów bezzałogowców. Mechanik-kierowca z ksywką „Mechan” mówi wprost:
Era klasycznych czołgów się skończyła.
Młodsi rekruci czasem w ogóle nie siadają już za sterami czołgu – od razu trafiają do warsztatów naprawiających naziemne drony.
Zachodnie czołgi nie zniknęły całkowicie z frontu, ale ich rola dramatycznie się zmniejszyła. Zamiast prowadzić zmasowane ataki, służą głównie jako mobilna artyleria lub rezerwa. Rosjanie zresztą mają ten sam problem – też ograniczają użycie T-72 i T-90 oraz obudowują je siatkami, klatkami i systemami ochrony aktywnej.
Eksperci i sami ukraińscy żołnierze wskazują, że czołgi mogą wrócić, ale w zupełnie innej formie – najprawdopodobniej bezzałogowej albo z dużo lepszą ochroną przeciwdrónową. Na razie tani, masowy dron za kilkaset dolarów skutecznie „parkował” maszynę wartą 10 milionów.To jeden z najszybszych i najbardziej spektakularnych zwrotów w historii współczesnej wojny.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X