Nowozelandzcy ekolodzy chcieli dokumentować faunę Dunaju. Coś poszło nie tak
Dwójka nowozelandzkich ekologów, Anna Wentsch i Callum Armstrong, przejechała latem 2026 roku ponad 3000 kilometrów wzdłuż Dunaju – od Niemiec aż po deltę w Rumunii. Pierwotnie chcieli dokumentować faunę, a uchwycili jedną z największych tegorocznych problemów Europy: dramatycznie niski poziom wody spowodowany suszą.
Dwójka ekologów z Nowej Zelandii, Anna Wentsch i Callum Armstrong z organizacji Conservation Amplified, spędziła osiem tygodni na rowerach, pokonując ponad 3000 km wzdłuż Dunaju. Przejechali przez osiem z dziesięciu krajów, przez które przepływa rzeka: Niemcy, Austrię, Słowację, Węgry, Chorwację, Serbię, Bułgarię i Rumunię.
Pierwotnym celem wyprawy było dokumentowanie przyrody i zagrożonych gatunków. Szybko jednak okazało się, że największym tematem stał się niski poziom wody. Już w połowie czerwca w okolicach Kelheim w Niemczech Dunaj był tak płytki, że mogły po nim pływać tylko małe łodzie. Im dalej w dół rzeki, tym problem był bardziej widoczny.
W Chorwacji przy jednym z dopływów lokalne schody betonowe kończyły się 2–3 metry powyżej aktualnego poziomu wody – mieszkańcy nigdy nie spodziewali się, że woda spadnie tak nisko.
W Bułgarii Callum Armstrong mógł przejść dziesiątki metrów po dnie rzeki, po suchych glonach, w miejscu, gdzie normalnie musiałby płynąć. Widział też kilka barek uwięzionych z powodu niskiego stanu wody.
W Rumunii weszli w okolicach Călărași, jechali głównie bułgarskim brzegiem (ze względu na infrastrukturę), a 14 sierpnia dotarli do Suliny. Zdjęcia z Cernavody i Rasovy z 10–11 sierpnia pokazują skalę problemu także na ostatnim odcinku rzeki.
Niski stan wody uderza nie tylko w energetykę i żeglugę, ale też w przyrodę: ptaki mają problemy z upałem, roślinność wysycha. Jednocześnie oboje zauważyli pozytywne sygnały – powrót bobrów czy bielika. To, a także projekty ochrony bocianów pokazują, że wieloletnia praca na rzecz ochrony przyrody przynosi efekty.
Rzeki to nie tylko niebieskie linie na mapie. To życie – ludzi, zwierząt i roślin. Musimy znaleźć równowagę – podkreśliła Anna Wentsch.
Callum Armstrong dodał, że mieszkańcy miast też mają rolę do odegrania: ograniczenie zużycia energii z hydroelektrowni, wody do nawadniania czy presji żeglugowej oraz nacisk na polityków w sprawie lepszych rozwiązań. Doświadczenie z trasy zostanie wykorzystane w planowanym dokumencie.
Źródło: Republika/conservationamplified.org
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Z kominiarką na głowie i bronią w ręku napadł na dwa sklepy
Podejrzany o udział w wysadzeniu Nord Stream 2 zatrzymany w Chorwacji. Gmyz o żądaniach Niemiec: "Obawiam się, że Chorwaci będą bardziej ulegli"
„Kawał bydlaka”. Kraskowski ostro o prokuratorze i nowym podejrzanym