Francuski lotniskowiec miał duży problem na Bałtyku. Zagrożenie zneutralizowali Szwedzi
Poważny incydent z udziałem francuskiego lotniskowca Charles de Gaulle. Nagle zjawił się nad nim rosyjski dron. Na pomoc przyszła Szwecja, która rozpoczęła wojskową akcję i pozbyła się bezzałogowca, jednak nie wiadomo co stało się z intruzem. Atomowa jednostka przebywa obecnie w porcie w Malmo.
Rosyjski dron zbliżył się do francuskiego lotniskowca Charles de Gaulle, który obecnie znajduje się w Szwecji - poinformowała szwedzka telewizja SVT Nyheter.
Dron miał wystartować z pobliskiego rosyjskiego statku. Według dziennikarzy, bezzałogowiec został zauważony przez szwedzkie siły zbrojne, które podjęły interwencję - zaczęły zakłócać działania obiektu.
Wtedy maszyna zniknęła. Nie jest jednak jasne, czy rosyjska maszyna spadła do morza, czy wróciła na statek, z którego wystartowała.
Nie wiadomo dokładnie w którym miejscu doszło do incydentu. Informacje o przybyciu francuskiego giganta, po raz pierwszy w historii, podano w mediach w nocy ze środy na czwartek. Incydent zakwalifikowano do kategorii groźnych.
Wizyta tak dużej jednostki na szwedzkich wodach opisywana jest przez media jako swoista demonstracja zachodniego potencjału militarnego i forma odstraszania.
Charles de Gaulle wprowadzony został do służby w 2001 roku, ma długość ok. 261,5 m, wyporność ok. 42 500 ton przy pełnym obciążeniu, napęd: 2 reaktory jądrowe (Areva K15) + turbiny parowe. Osiąga prędkość maksymalną ok. 27 węzłów. Załoga liczy 1350 osób + 600 personelu lotniczego.
Źródło: Republika, interia.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Konferencja o Republice
Wiadomości
Najnowsze
Francuski lotniskowiec miał duży problem na Bałtyku. Zagrożenie zneutralizowali Szwedzi
Podwyżki e-TOLL uderzają w firmy transportowe
SAFE jako przykrywka dla ideologicznych fanaberii? Saryusz-Wolski: Bruksela wraca do kamieni milowych